Witam moi drodzy po tak długiej przerwie! Widzę, że Alura się spisała i tak jak obiecała napisała dwa rozdziały. Ten jest mojej produkcji i jeśli nie dostanę znowu szlabanu piąty też napiszę. Następny będzie Alury, a ja teraz spadam spisać pomysły na wielką kartkę pomysłów. Do zobaczenia i dziękuję, że mnie odwiedzacie i komentujecie.
PS: Ali skąd ty wytrzasnęłaś te zdjęcia?
______________________
Będąc
jeszcze małą dziewczynką moja mama powtarzała mi, że jak dorosnę, swoją
dobrocią będę pomagać ludziom. Wtedy myślałam, że będę lekarzem, ale się
pomyliłam. W wieku dziesięciu lat poznałam prawdę, że ja i moja rodzina
jesteśmy aniołami, a naszym głównym zadaniem jest pilnowanie ludzi. Każdy anioł
dostaje nieokreśloną liczbę zadań do spełnienia. Dajmy przykład, moja babcia
musiała pokierować aż czterdziestu ludzi do zbawienia, aby muc wieść życie ze
swoją rodziną bez rozstań. Ja na razie miałam szesnastu, Edward jest moim ostatnim.
Mam nadzieję, że to zadanie nie będzie, aż takie trudne. Dobra koniec tego użalania się nad sobą i
zadaniem, czas zapolować. Jestem głodna a od tygodnia nie jadłam nic dobrego.
***
Właśnie
skończyłam pić krew sarny, gdy poczułam na sobie czyjś wzrok. Jak najszybciej
odwróciłam się, a za mną stał nieznany mi chłopak. Włosy miał koloru
miedzianego, bladą skórę i miodowe oczy. Przyglądał mi się dokładnie, a jego
wzrok najdłużej zatrzymał się na moich skrzydłach. Potem spojrzał na sarnę
leżącą u moich stup i z przerażeniem spojrzał na mnie. Stanął w pozycji bojowej
i zawarczał na mnie obnażając swoje kły. Zaraz, zaraz, kły?! To wampir! Jak
najszybciej uformowałam wodny bicz i przygotowałam się do walki. Mogę przysiąc,
że moje oczy zmieniły kolor z szarych na czarne. Zawsze tak jest, gdy jestem
gotowa do walki. Wampir, widząc moje oczy i broń przestraszył się i stanął w
pozycji pionowej z wyciągniętymi dłońmi do przodu.
- Hej, nie chcę ci zrobić krzywdy. Odłóż broń. – zawahałam
się, a on widząc w moich oczach wahanie powiedział – Obiecuję, nic ci się nie
stanie. – nie wiem, czemu, ale uwierzyłam mu. Schowałam broń i wyprostowałam
się. Nie zmieniłam swojej postaci, jedną z głównych zasad to nie ujawnianie
obydwu wcieleń. – Nazywam się Edward Cullen i mieszkam niedaleko z resztą
rodziny. Nigdy nie widziałem takiej istoty, kim jesteś? – kurcze, to TEN
Edward, nie mogę się zdradzić. Myśl Bello, myśl! Co by zrobiła babcia na twoim
miejscu, wiem! Szybko uformowałam z wody odpowiedź Edwardowi
„ Jestem aniołem”
- Nie mówisz? – kiwnęłam głową – Nigdy nie widziałem anioła,
a jak masz na imię? – myśl, myśl
”Możesz mi mówić Aniele”
– Dobrze, to może
pójdziesz ze mną do mojej rodziny i porozmawiamy na spokojnie – o nie, jeśli
tam pójdę mogą coś zauważyć
„ Nie mogę opuścić
tego miejsca”
– A ja mogę tu być?
„ Tak, ale nie możesz
powiedzieć nikomu o mnie „
- To mamy
problem, moja siostra widzi przyszłość….
„Jeśli będziesz koło
mnie nie będzie miała żadnych wizji. ”
– To
fantastycznie, wiem gdzie się ukryć, gdy będzie chciała wyciągną mnie na zakupy
– uśmiechnął się łobuzersko a ja zaśmiałam się. Brzmiało to jakby zadzwoniło
tysiące dzwoneczków.
„ Opowiedz mi coś o
sobie i twojej rodzinie.”
– Zgoda, ale potem ty opowiesz mi coś o sobie.- kiwnęłam
głową a ona zaczął opowiadać.
***
Po
godzinie, znałam całą historię rodziny Cullen.* To takie niesamowite, trafił mi
się do opieki wampir z jedynej rodziny wegetarianów na całym świecie, a w
dodatku przemienił go sam Carlisle ! To będzie łatwiejsze niż myślałam. Niestety
przyszła teraz kolej opowiedzenia mu coś o sobie.
„ Urodziłam się
siedemnaście lat temu, niedługo potem moi rodzice zostali zamordowani.
Wychowywała mnie babcia, a przez całe swoje życie miałam już szesnastu
podopiecznych. Tylko tyle mogę ci powiedzieć z mojego życia. Reszta jest
zakazana.”
- Jak to zakazana?
„ Mamy swoje zasady,
a jedną z nich jest nie zdradzanie zbyt wielu informacji o sobie” oczywiście,
że to przerobiłam. Jest zakaz ujawniania się swoim podopiecznym, nie ma mowy o
innych, ale nie muszę mu o tym mówić
- A o swoich zainteresowaniach możesz?
„Mogę”
- To może…- i nagle urwał i spojrzał na swoją kieszeń, w
której zaczął wibrować telefon- Tak Alice?
-Gdzie jesteś?!
- Na polowaniu.
- To, dlaczego nie
widzę cię w swoich wizjach?!
- Bo leżę na łące i rozmyślam.- uśmiechnął się do mnie
figlarnie, a ja odwzajemniłam uśmiech
- Jejku, Edward nie
strasz mnie już tak więcej. A w ogóle wracaj do domu, Esme ma do ciebie jakąś
sprawę.
- Dobrze, już idę.- rozłączył się i spojrzał smutny w moją
stronę.- Muszę już iść, ale może się jeszcze spotkamy?
„Będę tu za trzy dni”
- Dobrze w takim razie do zobaczenia Aniele.- uśmiechnął się
i pognał na północ.
Gdy był już
wystarczająco daleko, aby mnie nie widzieć zmieniłam swoją postać. Uff, mało brakowało. Westchnęłam i
pobiegłam szybko na południe.
Przy drzwiach mojego domu czekał
na mnie zły William.
- Przepraszam, za spóźnienie, ale spotkałam mojego
podopiecznego. Musisz go poznać jest naprawdę miły.- jastrząb pomachał
skrzydłami na znak, abym nie gadała tyle, tylko wpuściła go do domu.- Okej, już
się robi –otworzyłam drzwi, a William z dumnie uniesioną piersią wszedł do
środka - Widzę klimat ci nie pasuje, a co powiesz na kąpiel? – ptak zachęcony
możliwością „ przetestowania „ nowej wanny, odbił się od podłogi i poleciał na
górę w stronę łazienki- Tylko nie porysuj drzwi!!! – krzyknęłam wchodząc na
górę.
***
Po długiej
i relaksującej kąpieli oraz wojnie na pianę, postanowiłam nawet nie susząc
włosów zanurzyć się w wygodnej pościeli. William podzielał moje zdanie i
ostatkiem sił wleciał na swój stojak, a następnie zasnął. Postanowiłam wziąć z
niego przykład i przeniosłam się do krainy snów, a tam spotkałam pewnego
miedzianowłosego wampira…
* jestem leniem i nie chciało mi się opisywać CAŁEJ historii Cullen'ów, chyba każdy ją zna a jak nie http://pl.twilightsaga.wikia.com/wiki/Cullenowie#Cz.C5.82onkowie