niedziela, 21 lipca 2013

.: Rozdział 16 - Poważna rozmowa :.



Hej ludziska, jak widać teraz sie nie spóźniłam
mam nadzieję, że wam sie rozdział spodoba, bo głowiłam się nad nim długo
 chciałabym wam pokazać, przyczynę mojego poprzedniego spóźnienia:

to moi drodzy, Melody 
(odwaliło mi ostatnio i zaczęłam oglądać MLP
tak, jestem wariatką i małolatą, która idzie do liceum ;p)
 pracowałam nad nią długo, a efekt widzicie
Moja pierwsza przeze mnie zrobiona maskotka ;D
mam łezkę w oku ;)
Słabo mi wyszła, ale się starałam ;p
Dobra nie zamęczam was moimi wyrobami
PS: Proszę umieszczać wszelkie osobne zaproszenia np. nominacje i info o nn w folderze SPAM na górze, nad rozdziałem.

Punkt widzenia Alury

Mieliśmy uczestniczyć do tej szkoły, aż sprawa z wampirami się nie uspokoi. Na szczęście wszystkie lekcje miałam z kimś znajomym, a to z Bells, a to z miśkiem, albo Jasperem. Jednak najbardziej radowało mnie to, że cały czas jestem z Marco. Żadna blond jędza nie ma szans natknięcie mojego chłopaka.!
- Kochanie, lekcja się skończyła. – z rozmyślań, wyrwał mnie głos Marca. Uśmiechnęłam się do niego z wdzięcznością i wstałam, pakując swoje rzeczy.
- Zamyśliłam się. – powiedziałam na korytarzu. On się zaśmiał i otoczył mnie ramieniem.
- Nic się nie stało, ale teraz sobie nie pomyślisz.
- Czemuż to ? –zaśmiałam się i uciekłam mu na niewielką odległość
- Bo czeka cię cała przerwa ze mną i całą resztą. –wyszeptał to do mojego ucha i pocałował w nie.
- Ej, nie chcę! – powiedziałam, jak obrażona księżniczka, a on spojrzał na mnie zdziwiony – Chcę tego.- przysunęłam się do niego jeszcze bardziej i pocałowałam w usta. Pocałunek był krótki, ale przekazałam mu w nim tyle miłości, ile tylko mogłam.- Kocham cię.
- Ja ciebie też, ale obiecałem Jasperowi, że się nie spóźnimy. – złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę stołówki. W  wejściu, od razu wiedziałam, który stolik należy do naszych znajomych. Na samym końcu, jest duży stolik, z dala od innych,  przy którym siedzą już wszyscy.
- Chodź weźmiemy tacę i pójdziemy do nich. – po wykonaniu tych czynności, usiedliśmy w wyznaczonych nam miejscach, od mojej prawej znajduje się Marco, Emmett, Rosalia, Edward, Alice, Jasper i Bella.
- To jak wam się żyje w nowej szkole? –zapytał nasz miskowaty przyjaciel.
- Dobrze, ale mam dosyć tego, że różowe laski, bezczelnie gapią się na MOJEGO chłopaka! – oburzyłam się, bardziej przytulając się do Marco.
- Takie życie kochana, ale pomyśl sobie, co ma on. Tyle napalonych chłopaków, gapi się na ciebie, a oni nie mogą nic na to poradzić, bo jesteś zajęta. – powiedziała Rosa, wskazując na stolik obok, gdzie znajdują się „chłopcy do wzięcia”. Gapili się na mnie, a gdy zauważyli, że na nich patrzę, napięli swoje „muskuły” i uśmiechali się niby uroczo.
- Oni nie mają szans z Marco. Nawet tuzin takich. A te plastiki i tak mnie irytują. – powiedziałam obrażona, wtulając się jeszcze bardziej  Marco, a wszyscy się śmiali przez jakiś czas, a potem wszyscy zajęli się rozmową. Z wyjątkiem mnie i miedzianowłosego. Czas wykorzystać okazję. :

Niech wszystko się ziści
Usłyszę każde myśli

I stało się, wszystkie myśli, rozmowy, stały się dla mnie strasznie uciążliwe. Postanowiłam się uciszyć i skoncentrować na jego myślach.
Ciekawe, czy zgodziłaby się ze mną pójść na bal….-  nie no ludzie wkraczam i zaczynam poważną rozmowę z Edwardem.
Pójdzie, ale musisz się wysilić z kostiumem. Ona nie lubi takich książąt z bajki. – chichoczę na samą myśl o tym. Marco spojrzał na mnie zdziwiony, ale ja posłałam mu krótkie spojrzenie i od razu wrócił do rozmowy z Emmettem.
Skąd ty wiesz o czym myślę?
Jestem czarownicą, ja mogę wszystko! No prawie wszystko…- nadal nie umiem zabijać czarodziejów…- Ale czytanie w myślach, to dla mnie bułka z masłem.
Dobra, to czego chcesz?-  już lubię chłopaka, zaczyna od konkretów.
Dzisiaj w nocy byłeś u Belli, przyznaj to. Wyczułam twój zapach w jej pokoju.
Przyznam, byłem tam. Chciałem o coś zapytać, ale spała, więc wróciłem do domu.
Nie wierzę ci. Mam sprawić, że nie będziesz kłamać i mówić tylko prawdę ?-  spojrzał na mnie przestraszony
Nie! Dobra powiem prawdę, ale obiecaj, ze nikomu nie powiesz.
Zgoda, ale proszę o CAŁĄ prawdę.- mam cię Edwardzie ;D
Po polowaniu nie miałem co robić. Postanowiłem odwiedzić Bells. Gdy wszedłem do jej pokoju, ale spała. Śniło jej się coś strasznego. Chciałem ją pocieszyć, aby nie cierpiała. Złapałem ją za rękę, a to pomogło. Jednak nie chciała mnie puścić. Zostałem do rana, wtedy jej uścisk zmalał. Wybiegłem w samą porę, bo weszłaś ty. Ale niczego nie zauważyłaś.
Wyczułam twój zapach, ale nie chciałam się ujawniać. Ale powiedz mi szczerze, dlaczego do niej poszedłeś ? – spojrzał na mnie trochę zawstydzony.
Wieszak to jest, gdy nie możesz o kiś przestać myśleć? Zastanawiasz się co robi właśnie w tym momencie, z kim jest , o czym myśli. A najważniejsze, czy myśli też o tobie. Według mnie taki stan nazywa się miłość. Ja jestem zako… nie ja kocham Bellę, ale boję się co o mnie może wtedy pomyśleć .Może kogoś ma, może nie jest mną zainteresowana?
Musisz jej o tym powiedzieć. Skąd wiesz, ze tak jest, może właśnie odwzajemnia to uczucie? Musisz zaryzykować i powiedzieć jej. Jeśli jej tego nie powiesz, ja to zrobię.
Nie! Zrobię to, ale daj mi czas…. – cienias, potrzebuje czasu na…. W sumie, tez taka byłam
Okej, ale masz czas do końca balu, na który masz ją zaprosić. -  pogroziłam palcem, a potem usłyszałam dzwonek. – ja lecę, do zobaczenia .Bez odbioru .-  czytanie w myślach wykańcza….

Punkt widzenia Edwarda

Alura ma rację, jeśli będę robić podchody, ona w końcu odleci. Sama mówiła, że zostało jej tylko jedno zadanie i wraca. Muszę to zrobić! Gdy lekcje się skończyły, zobaczyłem Bellę, jak wsiadała do swojego auta.
- Bella zaczekaj! – krzyknąłem i w ludzkim tempie pobiegłem w stronę dziewczyny. Stała tam i patrzyła na mnie spokojnym wzrokiem, ale w głębi jej oczu, widziałem radość. – Słuchaj, mam takie pytanie…
- Proszę. – wrzuciła swoją torbę z książkami na miejsce pasażera i odwróciła się w moją stronę. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, co planuję zrobić. Chcę zaprosić najpiękniejszą dziewczy… nie stop, anielicę na bal. Jestem totalnym wariatem.
- Bello, chciałem ci tylko zapytać, czy … idziesz z kimś na ten bal ??- wypaliłem te słowa jak z procy, co ona teraz powie ??
- Prawdę mówiąc, miałam zamiar na niego nie iść, bo nikt mnie nie zaprosił . –uśmiechnęła się pięknie, a ja nie mogłem w to uwierzyć, taką piękną istotę, nikt nie zaprosił.
- A co byś zrobiła, gdybym cię zaprosił? – wypływam na głębokie wody… Stałem sparaliżowany, gdyby moje serce nadal biło, waliłoby jak za dwóch. Czekając na odpowiedź.
- Zgodziłabym się- uśmiechnęła się niewinnie i zauważyłem delikatny rumieniec na jej twarzy, wygląda wtedy tak pięknie.
- A wiec Bello, czy zechcesz uczynić mi ten zaszczyt i pójść ze mną na bal ? – zapytałem poważnym tonem, ale z uśmiechem na twarzy. Ona się uśmiechnęła i hamując chichot odpowiedziała.
- Oczywiście Edwardzie, z olbrzymią radością pójdę z tobą na ten bal. – uśmiechnąłem się , a w myślach odtańczyłem mentalny taniec radości – A teraz przepraszam, ale w domu czeka na mnie głodny jastrząb. – odsunąłem się kawałem, by mogła wsiąść do swojego auta, w którym od dawna siedzieli czarodzieje.
Dobra robota. Teraz tylko musisz powiedzieć, co  tak naprawdę do niej czujesz…
 Kiwnąłem głową na zgodę, a Bella wyjechała. Długo patrzyłem, jak jej auto znika za zakrętem. Dopiero, gdy przestałem słyszeć silnik jej auta, odwróciłem się w stronę mojego „ rumaka”. Stały tam dwie pary zakochańców. Uśmiechali się w moją stronę, szczerząc się od ucha do ucha
- No co? – zapytałem, patrząc na nich wyczekująco.
- Nic, jedźmy do domu. – uśmiechnęła się Alice i wsiadła, razem z resztą, do auta. Wzruszyłem ramionami i usiadłem na miejscu kierowcy. Za nim odpaliłem moje cacko, usłyszałem w głowie słowa Alice.
Byłaby z nich piękna para…


!!BONUS!!
( nie pasuje mi do następnego rozdziału, a przed chwilą mnie olśniło ;D)

Punkt widzenia Belli
-Bella zaczekaj !  - usłyszałam czyjeś wołanie za sobą. Odwróciłam się, a w moją stronę, w ludzkim tempie, biegnie Edward. Ostatnio coraz częściej przyłapywałam się na tym, że gapiłam się na niego, zastanawiając się jakie w dotyku są jego włosy, jak smakują jego usta….. dosyć! - Słuchaj, mam takie pytanie…
- Proszę !- wrzuciłam swoją torbę do auta i zauważyłam, jak Alura i Marco wchodzą do niego. Obydwoje uśmiechali się podejrzanie…
- Bello, chciałem ci tylko zapytać, czy … idziesz z kimś na ten bal ?? – bal? Czy on przypadkiem…
- Prawdę mówiąc, miałam zamiar na niego nie iść, bo nikt mnie nie zaprosił .- prócz tuzina chłopaków, którzy „próbowali” mnie zaprosić, ale ja „ nic nie rozumiałam” . Każdy próbował, ale ja nie chciałam, ale gdyby Edward mnie zaprosił …. Sama nie wiem
- A co byś zrobiła, gdybym cię zaprosił? –on mówi na serio ?? Moja odpowiedź jest pewna ;D
- Zgodziłabym się- uśmiechnęłam się, a wtedy poczułam, przyjemne ciepło na twarzy. Przeklęte rumieńce!
- A wiec Bello, czy zechcesz uczynić mi ten zaszczyt i pójść ze mną na bal ? – zapytał oficjalnym tonem, jak prawdziwy dżentelmen, którym pewnie był. Ledwo tłumiłam chichot, ale się trochę uspokoiłam i odpowiedziałam podobnym tonem
 - Oczywiście Edwardzie, z olbrzymią radością pójdę z tobą na ten bal. – na jego twarzy wykwitł wielki uśmiech. Sama się uśmiechnęłam, ale przypomniałam sobie o moim przyjacielu. – A teraz przepraszam, ale w domu czeka na mnie głodny jastrząb.- odsunął się, a ja wsiadłam na swoje miejsce. Odpaliłam moje maleństwo i odjechałam z parkingu szkolnego. Gdy tylko dojechaliśmy do domu i nakarmiłam Willa, a moi goście gdzieś poszli, pobiegłam do siebie do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Złapałam poduszkę i krzyknęłam do niej radośnie z całej siły. Nie mogę uwierzyć. Edward Cullen, zaprosił mnie na bal. Zalała mnie fala radości, ale nagle poczułam lekki impuls, który obudził mnie z tej euforii, jak kubeł zimnej wody.
Edward Cullen, to mój podopieczny, a ja idę z nim na bal.  Poczułam się dziwnie, gdy uświadomiłam siebie, że to nie jedyne moje zmartwienie.
Edward Cullen to mój podopieczny, a ja go kocham ….