Hej ludziska, jak widać teraz sie nie spóźniłam
mam nadzieję, że wam sie rozdział spodoba, bo głowiłam się nad nim długo
chciałabym wam pokazać, przyczynę mojego poprzedniego spóźnienia:
(odwaliło mi ostatnio i zaczęłam oglądać MLP
tak, jestem wariatką i małolatą, która idzie do liceum ;p)
pracowałam nad nią długo, a efekt widzicie
Moja pierwsza przeze mnie zrobiona maskotka ;D
mam łezkę w oku ;)
Słabo mi wyszła, ale się starałam ;p
Dobra nie zamęczam was moimi wyrobami
PS: Proszę umieszczać wszelkie osobne zaproszenia np. nominacje i info o nn w folderze SPAM na górze, nad rozdziałem.
Punkt widzenia Alury
Mieliśmy uczestniczyć do tej szkoły, aż sprawa z wampirami
się nie uspokoi. Na szczęście wszystkie lekcje miałam z kimś znajomym, a to z
Bells, a to z miśkiem, albo Jasperem. Jednak najbardziej radowało mnie to, że
cały czas jestem z Marco. Żadna blond jędza nie ma szans natknięcie mojego
chłopaka.!
- Kochanie, lekcja się skończyła. – z rozmyślań, wyrwał mnie głos Marca. Uśmiechnęłam się do niego z wdzięcznością i wstałam, pakując swoje
rzeczy.
- Zamyśliłam się. – powiedziałam na korytarzu. On się
zaśmiał i otoczył mnie ramieniem.
- Nic się nie stało, ale teraz sobie nie pomyślisz.
- Czemuż to ? –zaśmiałam się i uciekłam mu na niewielką
odległość
- Bo czeka cię cała przerwa ze mną i całą resztą. –wyszeptał
to do mojego ucha i pocałował w nie.
- Ej, nie chcę! – powiedziałam, jak obrażona księżniczka, a
on spojrzał na mnie zdziwiony – Chcę tego.- przysunęłam się do niego jeszcze
bardziej i pocałowałam w usta. Pocałunek był krótki, ale przekazałam mu w nim
tyle miłości, ile tylko mogłam.- Kocham cię.
- Ja ciebie też, ale obiecałem Jasperowi, że się nie
spóźnimy. – złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę stołówki. W wejściu, od razu wiedziałam, który stolik
należy do naszych znajomych. Na samym końcu, jest duży stolik, z dala od
innych, przy którym siedzą już wszyscy.
- Chodź weźmiemy tacę i pójdziemy do nich. – po wykonaniu
tych czynności, usiedliśmy w wyznaczonych nam miejscach, od mojej prawej
znajduje się Marco, Emmett, Rosalia, Edward, Alice, Jasper i Bella.
- To jak wam się żyje w nowej szkole? –zapytał nasz
miskowaty przyjaciel.
- Dobrze, ale mam dosyć tego, że różowe laski, bezczelnie
gapią się na MOJEGO chłopaka! – oburzyłam się, bardziej przytulając się do
Marco.
- Takie życie kochana, ale pomyśl sobie, co ma on. Tyle
napalonych chłopaków, gapi się na ciebie, a oni nie mogą nic na to poradzić, bo
jesteś zajęta. – powiedziała Rosa, wskazując na stolik obok, gdzie znajdują się
„chłopcy do wzięcia”. Gapili się na mnie, a gdy zauważyli, że na nich patrzę,
napięli swoje „muskuły” i uśmiechali się niby uroczo.
- Oni nie mają szans z Marco. Nawet tuzin takich. A te
plastiki i tak mnie irytują. – powiedziałam obrażona, wtulając się jeszcze
bardziej Marco, a wszyscy się śmiali przez
jakiś czas, a potem wszyscy zajęli się rozmową. Z wyjątkiem mnie i
miedzianowłosego. Czas wykorzystać okazję. :
Niech wszystko się
ziści
Usłyszę każde myśli
I stało
się, wszystkie myśli, rozmowy, stały się dla mnie strasznie uciążliwe.
Postanowiłam się uciszyć i skoncentrować na jego myślach.
Ciekawe, czy zgodziłaby się ze mną
pójść na bal….- nie no ludzie wkraczam i zaczynam poważną
rozmowę z Edwardem.
Pójdzie, ale musisz się wysilić z kostiumem. Ona nie lubi takich książąt
z bajki. – chichoczę na samą myśl o tym. Marco
spojrzał na mnie zdziwiony, ale ja posłałam mu krótkie spojrzenie i od razu
wrócił do rozmowy z Emmettem.
Skąd ty wiesz o czym myślę?
Jestem czarownicą, ja mogę wszystko! No prawie wszystko…- nadal nie
umiem zabijać czarodziejów…- Ale czytanie w myślach, to dla mnie bułka z
masłem.
Dobra, to czego chcesz?- już lubię chłopaka, zaczyna od konkretów.
Dzisiaj w nocy byłeś u Belli, przyznaj to. Wyczułam twój zapach w jej
pokoju.
Przyznam, byłem tam. Chciałem o coś
zapytać, ale spała, więc wróciłem do domu.
Nie wierzę ci. Mam sprawić, że nie będziesz kłamać i mówić tylko prawdę ?- spojrzał na mnie przestraszony
Nie! Dobra powiem prawdę, ale
obiecaj, ze nikomu nie powiesz.
Zgoda, ale proszę o CAŁĄ prawdę.- mam cię Edwardzie ;D
Po polowaniu nie miałem co robić.
Postanowiłem odwiedzić Bells. Gdy wszedłem do jej pokoju, ale spała. Śniło jej
się coś strasznego. Chciałem ją pocieszyć, aby nie cierpiała. Złapałem ją za
rękę, a to pomogło. Jednak nie chciała mnie puścić. Zostałem do rana, wtedy jej
uścisk zmalał. Wybiegłem w samą porę, bo weszłaś ty. Ale niczego nie
zauważyłaś.
Wyczułam twój zapach, ale nie chciałam się ujawniać. Ale powiedz mi
szczerze, dlaczego do niej poszedłeś ? – spojrzał na mnie trochę zawstydzony.
Wieszak to jest, gdy nie możesz o
kiś przestać myśleć? Zastanawiasz się co robi właśnie w tym momencie, z kim
jest , o czym myśli. A najważniejsze, czy myśli też o tobie. Według mnie taki
stan nazywa się miłość. Ja jestem zako… nie ja kocham Bellę, ale boję się co o
mnie może wtedy pomyśleć .Może kogoś ma, może nie jest mną zainteresowana?
Musisz jej o tym powiedzieć. Skąd wiesz, ze tak jest, może właśnie
odwzajemnia to uczucie? Musisz zaryzykować i powiedzieć jej. Jeśli jej tego nie
powiesz, ja to zrobię.
Nie! Zrobię to, ale daj mi czas…. – cienias, potrzebuje czasu na…. W
sumie, tez taka byłam
Okej, ale masz czas do końca balu, na który masz ją zaprosić. - pogroziłam palcem, a potem usłyszałam dzwonek.
– ja
lecę, do zobaczenia .Bez odbioru .- czytanie w myślach wykańcza….
Punkt widzenia Edwarda
Alura ma
rację, jeśli będę robić podchody, ona w końcu odleci. Sama mówiła, że zostało
jej tylko jedno zadanie i wraca. Muszę to zrobić! Gdy lekcje się skończyły,
zobaczyłem Bellę, jak wsiadała do swojego auta.
- Bella
zaczekaj! – krzyknąłem i w ludzkim tempie pobiegłem w stronę dziewczyny. Stała
tam i patrzyła na mnie spokojnym wzrokiem, ale w głębi jej oczu, widziałem
radość. – Słuchaj, mam takie pytanie…
- Proszę.
– wrzuciła swoją torbę z książkami na miejsce pasażera i odwróciła się w moją
stronę. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, co planuję zrobić. Chcę zaprosić
najpiękniejszą dziewczy… nie stop, anielicę na bal. Jestem totalnym wariatem.
- Bello,
chciałem ci tylko zapytać, czy … idziesz z kimś na ten bal ??- wypaliłem te
słowa jak z procy, co ona teraz powie ??
- Prawdę
mówiąc, miałam zamiar na niego nie iść, bo nikt mnie nie zaprosił .
–uśmiechnęła się pięknie, a ja nie mogłem w to uwierzyć, taką piękną istotę,
nikt nie zaprosił.
- A co
byś zrobiła, gdybym cię zaprosił? – wypływam na głębokie wody… Stałem
sparaliżowany, gdyby moje serce nadal biło, waliłoby jak za dwóch. Czekając na
odpowiedź.
-
Zgodziłabym się- uśmiechnęła się niewinnie i zauważyłem delikatny rumieniec na
jej twarzy, wygląda wtedy tak pięknie.
- A wiec
Bello, czy zechcesz uczynić mi ten zaszczyt i pójść ze mną na bal ? – zapytałem
poważnym tonem, ale z uśmiechem na twarzy. Ona się uśmiechnęła i hamując
chichot odpowiedziała.
-
Oczywiście Edwardzie, z olbrzymią radością pójdę z tobą na ten bal. –
uśmiechnąłem się , a w myślach odtańczyłem mentalny taniec radości – A teraz
przepraszam, ale w domu czeka na mnie głodny jastrząb. – odsunąłem się kawałem,
by mogła wsiąść do swojego auta, w którym od dawna siedzieli czarodzieje.
Dobra robota. Teraz tylko musisz powiedzieć, co tak naprawdę do niej czujesz…
Kiwnąłem głową na zgodę, a Bella wyjechała.
Długo patrzyłem, jak jej auto znika za zakrętem. Dopiero, gdy przestałem
słyszeć silnik jej auta, odwróciłem się w stronę mojego „ rumaka”. Stały tam
dwie pary zakochańców. Uśmiechali się w moją stronę, szczerząc się od ucha do
ucha
- No co?
– zapytałem, patrząc na nich wyczekująco.
- Nic,
jedźmy do domu. – uśmiechnęła się Alice i wsiadła, razem z resztą, do auta.
Wzruszyłem ramionami i usiadłem na miejscu kierowcy. Za nim odpaliłem moje
cacko, usłyszałem w głowie słowa Alice.
Byłaby z nich piękna para…
!!BONUS!!
( nie pasuje mi do następnego rozdziału, a przed chwilą mnie
olśniło ;D)
Punkt widzenia Belli
-Bella
zaczekaj ! - usłyszałam czyjeś wołanie
za sobą. Odwróciłam się, a w moją stronę, w ludzkim tempie, biegnie Edward.
Ostatnio coraz częściej przyłapywałam się na tym, że gapiłam się na niego,
zastanawiając się jakie w dotyku są jego włosy, jak smakują jego usta….. dosyć!
- Słuchaj, mam takie pytanie…
- Proszę
!- wrzuciłam swoją torbę do auta i zauważyłam, jak Alura i Marco wchodzą do
niego. Obydwoje uśmiechali się podejrzanie…
- Bello,
chciałem ci tylko zapytać, czy … idziesz z kimś na ten bal ?? – bal? Czy on
przypadkiem…
- Prawdę
mówiąc, miałam zamiar na niego nie iść, bo nikt mnie nie zaprosił .- prócz
tuzina chłopaków, którzy „próbowali” mnie zaprosić, ale ja „ nic nie
rozumiałam” . Każdy próbował, ale ja nie chciałam, ale gdyby Edward mnie
zaprosił …. Sama nie wiem
- A co
byś zrobiła, gdybym cię zaprosił? –on mówi na serio ?? Moja odpowiedź jest
pewna ;D
-
Zgodziłabym się- uśmiechnęłam się, a wtedy poczułam, przyjemne ciepło na twarzy.
Przeklęte rumieńce!
- A wiec
Bello, czy zechcesz uczynić mi ten zaszczyt i pójść ze mną na bal ? – zapytał
oficjalnym tonem, jak prawdziwy dżentelmen, którym pewnie był. Ledwo tłumiłam chichot,
ale się trochę uspokoiłam i odpowiedziałam podobnym tonem
- Oczywiście Edwardzie, z olbrzymią radością
pójdę z tobą na ten bal. – na jego twarzy wykwitł wielki uśmiech. Sama się
uśmiechnęłam, ale przypomniałam sobie o moim przyjacielu. – A teraz
przepraszam, ale w domu czeka na mnie głodny jastrząb.- odsunął się, a ja
wsiadłam na swoje miejsce. Odpaliłam moje maleństwo i odjechałam z parkingu
szkolnego. Gdy tylko dojechaliśmy do domu i nakarmiłam Willa, a moi goście gdzieś
poszli, pobiegłam do siebie do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Złapałam
poduszkę i krzyknęłam do niej radośnie z całej siły. Nie mogę uwierzyć. Edward
Cullen, zaprosił mnie na bal. Zalała mnie fala radości, ale nagle poczułam
lekki impuls, który obudził mnie z tej euforii, jak kubeł zimnej wody.
Edward Cullen, to mój podopieczny, a
ja idę z nim na bal. Poczułam się dziwnie, gdy uświadomiłam siebie,
że to nie jedyne moje zmartwienie.
Edward Cullen to mój podopieczny, a
ja go kocham ….
fajny rozdział . :)
OdpowiedzUsuńkiedy nn ? : D
Rozdział świetny. Czekam na kolejne ;D
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny! Prześwietny! Nic dodać nic ująć :D Podoba mi się baaaaardzo! :)) Czekam na kolejny i BŁAGAM dodaj go szybko! :D :))Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!
OdpowiedzUsuńRozdział genialny
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życzę weny i pozdrawiam
Rose:-)
Wow, bonus jak najbardziej super :-) mam nadzieję, że tej dwójce wszystko się uda, bo tak do siebie pasują, że byłoby przykro gdyby coś im przeszkodziło. Ale znając życie pewnie zaraz wszystko pomieszasz ;p
OdpowiedzUsuńŚwietnie napisany rozdział i czekam na ten cudowny wieczór i bal :-)
I zostawiłaś to tak żeby mnie maltretować... Zgadłam ?
OdpowiedzUsuńDodawaj nn prędziusiem bo jak nie to... wiem jakie masz gg! I mam na usługach terrorystów! :D
Pisz szybko! WENY! <3 :*
Specjalnie to robisz? czy co? dlaczego dodajesz TAKI bonus i koniec?? no nie mogłaś jeszcze trochę popisać? Och! no no dobra chociaż nn dodaj szybko. Plosieeee
OdpowiedzUsuńuuuu... wszystko komplikujecie dziewczynki (lubię to) ciekawe jak to wszystko rozegracie!
pozdro! :*
Zapraszam na nowy rozdział :-)
OdpowiedzUsuńSuper! Hmm.... wreszcie sobie uświadomili, że są zakochani. Trochę im to zajęło :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny :**
cudnie. Zappasza do siebie http://swanowie.blog.onet.pl/
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdziałek??
OdpowiedzUsuńHej hej!
OdpowiedzUsuńJuż jestem i komentuję (czaisz, mam limit na tt -,-)
Boże, Alura, jaka zazdrość O.o ale się jej nie dziwię…tyle pustych lal wokoło…
Mentalana rozmowa Ali i Edzia bardzo mi się podobała :D
I , jeah!,udało się jej namówić go, żeby zaprosił Bells na bal.
Jak oficjalnie Edwardzie…czy nikt z tobą nie idzie…czy jakby ktoś poprosił, to czy byś poszła…i czy ze mną pójdziesz…cóż za gentelman
I się zgodziła…awwwww…a później wykrzyczała swoje szczęście w poduszkę :)
Jeah! Wreszcie się przyznała, źe go kocha :3
Ciekawe jak im upłynie bal…
Rozdział ciekawy i czekam na nn
Maja :3
Ojej...idą razem na bal aaawwwwww...kiedy nn
OdpowiedzUsuńSuper!!! Możecie być pewne, że będę czytać następne rozdziały i z góry przepraszam, że nie komentowałam pod każdym rozdziałem, ale talk mnie wciągnęło czytanie, że uciekło mi z głowy ;D
OdpowiedzUsuńKiedy nn, bo nie mogę się doczekać
Życzę weny, Fryma ;)