czwartek, 7 lutego 2013

.:Rozdział 2 -Przyjaciele i nowy dom:.

Zapraszam na rozdział pisany przez moją skromną osobę, ale obiecuję, że już następny będzie Aniołka B.
Osoby czytające mojego pierwszego bloga pewnie poznają pewne postacie, ale proszę się  nie kierować tym, że tak to będzie tam wyglądać. ( tak wiem trochę pogmatwane;P )

       

 Przez następny tydzień, nie miałam chwili przerwy. Musiałam z babcią uporządkować wszystkie sprawy związane z moją przeprowadzką. No wiecie szkoła, dom, samochód same najpotrzebniejsze rzeczy. Została mi tylko najważniejsza sprawa, co zrobić z Williamem. Pokazał, że mnie nie zostawi, ale co robić? Do Ameryki nie doleci, została tylko możliwość lotu w klatce. O dziwo, zgodził się od razu. Jedyne, co nam zostało to czekać…
***
- Na pewno z nami nie polecisz? –zapytałam, po raz setny babci
-Na pewno, a teraz idź, bo William poleci bez ciebie. – zaśmiała się i jeszcze raz ucałowała mnie w policzek – Na miejscu ktoś tam będzie na ciebie czekać.
- Kto? –zapytałam szybko widząc ludzi zbliżających się do odprawy
- Zobaczysz to tajemnica, a teraz uciekaj, bo ci samolot odleci. Pamiętaj, spodziewaj się mnie w każdej chwili. – pogroziła mi palcem a potem jej twarz złagodniała –kocham cię wnusiu, uważaj tam na siebie.
-Dobrze babciu, też cię kocham. Pa.
***
- Proszę o zapięcie pasów, za chwilę lądujemy.- usłyszałam w głośnikach przytłumiony głos stewardessy. Zapięłam posłusznie pasy i zaczęłam zbierać swoje rzeczy. Gdy wylądowaliśmy od razu skierowałam swoje kroki po bagaże i Williama. Czekam, czekam, a inni ludzie już dawno zabrali swoje rzeczy. A gdzie są moje bagaże, a co najważniejsze Will?
- Masz zamiar tu tak stać, czy zabierzesz się z nami? – znam ten głos, odwróciłam się i otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Naprzeciwko mnie stoi fioletooka brunetka z Wiliamem w ręce, a bok niej stoi wysoki zielonooki brunet.
- Alura, Marco jak ja was dawno nie widziałam, kiedy to ostatnio było?- po kolei przytuliłam dwójkę przyjaciół – podczas bitwy?
-Tak i jaszcze raz dzięki za pomoc- powiedział Marco
-En absoluto ( nie ma, za co hiszp.) to moja praca, pomagać w sprawę dobra. A teraz chodźmy chcę jak najszybciej tam dojechać.
- Już się robi – rozmawiając wyszliśmy z budynku , dopiero teraz zauważyłam, że nie mam moich rzeczy.
- Moje torby, zapo....
- Spokojnie, aniołku. Wszystkie twoje torby czekają w bagażniku, a teraz wsiadaj. Jak chcesz dotrzeć przed zmrokiem, musimy ruszać - powiedział Marco, wsiadając na miejsce kierowcy, a ja razem z Ali z tyłu. Przez całą podróż opowiadali mi jak tam im się wiedzie w świecie magii. Podobno ich przyjaciele planują ślub i niedługo ma się odbyć.
- Ja i Marco jesteśmy świadkami, to będzie takie piękne, Niestety ma się odbyć w Salem, bez użycia magii, bo ma przyjechać rodzina panny młodej –poskarżyła się Ali
- Czyli nie będzie świec i pokazów żywiołów? –zapytałam zawiedziona. Uwielbiam te pokazy, Alura wtedy tworzy takie piękne układy.
- Niestety, ale jest pocieszenie. Podobno mają być poprawiny, ale tylko dla istot magicznych
- Super, ale obiecajcie mi, że będą pokazy. – popatrzyłam z nadzieją na dziewczynę
- Jasne, mam nawet nowy pomysł- ucieszyłam się i wyjrzała przez szybę. Patrzyłam tak chwilę, puki nie zobaczyłam tabliczki z napisem “ Witamy w Forks” a niedługo potem zjazd do mojego nowego domu.
- Dobra dziewczyny, jesteśmy na miejscu- gdy wysiedliśmy zaniemówiłam . Dom w realu wyglądał jeszcze lepiej. Gdy skończyliśmy podziwiać mój dom z zewnątrz, weszliśmy do środka zabierając moje bagaże. A tam kolejny szok, salon i kuchnia były przepięknie urządzone. Od razu widać rękę babci. – uśmiechnęłam się i zaprosiłam gości do środka.
- Dobra, Bella wiesz co my musimy już jechać, muszę pomóc pannie młodej z wyborem sukni ślubnej. Fajnie, że się spotkaliśmy- powiedziała Alura, gdy usiedliśmy na chwilę w salonie.
- Spokojnie, nie musisz się tłumaczyć. Jak coś będę dzwonić. Pozdrów rodziców i resztę. –uśmiechnęłam się i wstałam chcąc odprowadzić przyjaciół do drzwi.
-A zapomniałabym, przygotowaliśmy dla ciebie parę miksturek na wszelki wypadek. Jakbyś czegoś potrzebowała, wyślij Willa, powinnam być jak najszybciej.
-Dziękuję i przekażcie pannie młodej, że czekam na oficjalne zaproszenie – uśmiechnęłam się do nich i oparłam się o framugę drzwi
-Przekażemy i mam nadzieję, że przyjdziesz z osobą towarzyszącą- uśmiechnął się znacząco Marco
- Zobaczymy, jeszcze raz wielkie dzięki i do zobaczenia.- krzyknęłam do odurzającego samochodu . Zamknęłam drzwi wejściowe i wypuściłam Williama z klatki.
- Choć idziemy dalej zwiedzać.- zatrzepotał skrzydłami a ja poszłam z nim na górę. Zaraz przy schodach znajdowała się duża łazienka.
- To co Will, kąpiel z bąbelkami?- jastrząb odbił się od mojego ramienia i wleciał do wanny gotowy na kąpiel.
- Wieczorem, teraz idziemy się rozpakować i na polowanie – zaśmiałam się i poszłam w stronę beżowych drzwi. Babcia mówiła, że to będzie mój pokój. – pomyślałam i otworzyłam “ wrota” do mojego nieba i zaniemówiłam. Pokój był rewelacyjny.
- Wow, William. Trzeba będzie się jakoś odwdzięczyć babci.
         Zaraz po rozpakowaniu naszych bagaży, poszłam z jastrzębiem na polowanie. Podobno mają tutaj niezłą zwierzynę, jeśli wszystko pójdzie dobrze uwinę się z posiłkiem przed świtem –pomyślałam i poszłam z jastrzębiem na ramieniu w stronę lasu.
-Will, leć zapolować. Zawołam cię jak skończę. –powiedziałam, gdy byliśmy już kawałek drogi od domu. Ptak kiwnął łebkiem i poleciał w poszukiwaniu pożywienia. A ja stanęłam w bezruchu i postarałam oczyścić umysł ze złych myśli. Poczułam delikatny ból z tyłu pleców a następnie czułam jak po moim ciele rozchodzi się jakiś prąd. Uśmiechnęłam się, gdy przemiana dobiegła końca. W pobliżu zauważyłam jeziorko, bezszelestnie podeszłam do niego i przyjrzałam się swojemu odbiciu.
          Tam, gdzie powinna stać niebieskooka brunetka o włosach sięgających kolan stała zupełnie inna postać. Zamiast brązowych są białe włosy, niebieskie oczy zastąpiono szarymi. Normalne ubrania zastąpiła długą białą suknią a z tyłu pleców wyrastały piękne, puszyste i białe skrzydła.
         O jejku, wy nic nie wiecie. To zacznę od początku :
Nazywam się Izabella Maria Chiquita Lucinda Rebeca Swan i jestem Aniołem Stróżem ….


10 komentarzy:

  1. rozdział świetny
    czekam niecierpliwie na nn
    Życze wenki i pozdrawiam:D
    Rose:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Nie mogę się doczekać kolejnej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. extra czekam na nn Nessi z www.Renesmee535.blog.interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. hej!
    zapraszam do sb nn http://milosc-jest-magiczna.blogspot.com/
    Marta ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog oraz pomysł, mam nadzieje że niedługo dodacie rozdział.
    Życzę weny i do napisania;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Bella jest Aniołem. Ciekawe co za zadanie dali jej? Ciekawe i czekam na nn.
    Pozdrawiam
    Luna :3
    Ps. Dodaję ten blog do czytanych. Zajrzycie może kiedyś do mnie? (Mam na myśli Aniołka B. bo Alura zna moje opowiadanie)
    Jakby coś to oldaję adres magiczna-tajemnica.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Awards na moim blogu. magiczna-tajemnica.blogspot.com
    Pozdrawiam
    Luna :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na nn.
    Pozdrawiam
    Luna :3

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG!!Rozdział jest" The Best " . To jest po prostu boskie!Ciekawa jestem co ukażą mi kolejne rozdziały:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział zajebisty, a pomieszczenia są genialne.
    Lecę dalej :*

    OdpowiedzUsuń