hej kochani!!
Pewnie zaraz nas zjecie, ale mam usprawiedliwienie!
ten rozdział miał być Aniołka ( więc nie miejcie za złe, że taki słaby napisałam ;p),
ale niestety, nieszczęścia chodzą po ludziach.
Aniołek miała mały wypadek (żyje), jakiś pijany idiota ją potrącił i trafiła do szpitala
ze złamaną nogą i... nie pamiętam ;P
Ważne, że żyje i gadałam z nią
(wybaczyła mi<hura>)
Przeprasza was bardzo i obiecuje, że następny rozdział
będzie z czyjegoś innego punktu widzenia ^-^
(a ja wiem i nie powiem ;p)
Wypadek nie zaszkodził jej psychice, więc jest dobrze;D
Nadal ma pomysły geeenialne;D
Dziękujemy za te liczne komentarze i wiemy,
że większość to informacje o nominacjach i nn.
Dlatego jest osobna notatka SPAM
prosimy tam zostawić wszelkie informacje itp. blablabla
ZAPRASZAMY NA NN
_________________________________
Idzie tu, idzie tu. Co robić ? Spokojnie w klasie jest
mnóstwo ławek, na pewno usiądzie z kimś innym, a co jeśli nie? Usiądzie ze mną,
tak jak teraz, przedstawi się, tak jak teraz i zajmie się lekcją.
Skąd wiem? Czytajcie:
- Witaj, nazywam się Edward Cullen, czy mógłbym z tobą
usiąść? –zapytał i uśmiechnął się, a moje serce przyspieszyło dwukrotnie. On
słysząc to uśmiechnął się jeszcze bardziej, a ja zażenowana odwróciłam wzrok i
delikatnie kiwnęłam głową. Przez resztę lekcji nie odzywaliśmy się do siebie,
ale przez cały ten czas czułam na sobie jego spojrzenie. Gdy zadzwonił dzwonek,
spakowałam szybko swoje rzeczy i w pośpiechu wybiegłam z klasy. Dopiero pod
salą gimnastyczną zwolniłam, jednak wchodząc do szatni usłyszałam za sobą czyjeś
wołanie. Odwróciłam się, a za mną biegł Edward ze znajomym zeszytem.
- Zostawiłaś to w klasie. – wyciągnął do mnie zeszyt, a ja
go pochwyciłam
- Gracias-
uśmiechnęłam się delikatnie i już miałam się odwrócić, gdy poczułam, że ktoś
złapał mnie za rękę.
- Zaczekaj nie wiem jak się nazywasz. – spojrzałam w jego piękne miodowe oczy i ...
zawiesiłam się.
- Eee... Bella
Swan – wyrwałam delikatnie swoją rękę z jego uścisku i weszłam do szatni.
***
W-f minął
szybko, a ja poszłam żwawym krokiem w stronę swojego Audi. Gdy byłam już na
parkingu, zobaczyłam grupką chłopaków ustawionych dookoła mojego samochodu.
- Hej Isabello, co byś powiedziała na wypad do kina- odezwał
się jakiś blondyn, a reszta miała podobne pytania.
-Lo siento, pero tengo prisa.
(Przepraszam, ale się spieszę) – powiedziałam otwierając drzwi od strony
kierownicy
- Nie ma sprawy, tango też może być – uśmiechnął się, jak
pewnie myślał, olśniewająco. Odpaliłam silnik, wszyscy odsunęli się ode mnie (nareszcie)
i wyjechałam z parkingu z piskiem opon. Dopiero w drodze do domu zauważyłam, że
przestało padać. Może mały spacer?. William na pewno się ucieszy, dawno razem
nie lataliśmy.
- Will?! Co powiesz na mały rekonesans?- krzyknęłam
przekraczając próg domu. Lecz ledwo odstawiłam torbę, a n moim ramieniu zasiadł
mój przyjaciel – to chyba znaczy tak? – zaśmiałam się i wyszliśmy razem na
dwór. Rozwinęłam skrzydła i odbiłam się od ziemi. Czułam przyjemny wiatr we
włosach i zapach lasu. Lataliśmy tak z godzinkę póki nie poczułam zmęczenia.
Zleciałam do lasu, wcześniej informując o tym ptaka, który chciał jeszcze
zapolować. Z braku zajęć, zaczęłam kierować się w stronę domu. Zaczęłam
rozmyślać o tym, czy nie zadzwonić wieczorem do babci, gdy usłyszałam znajomy
głos.
- Bella? Co ty tu robisz? – odwróciłam się, a za mną stał
miedzianowłosy wampir.
- Spaceruję, nie widać –uśmiechnęłam się delikatnie, a on
odwzajemnił go.- A ty?
- To samo, a nie boisz się spacerować tak tu sama? W tym
lesie jest wiele niebezpiecznych zwierząt – Tsa,
uciekają wszystkie na mój widok.
- Wiem i nie boję
się, jest tu ze mną mój przyjaciel. – czy mi się wydaje, ale gdy powiedziałam
„przyjaciel” ujrzałam w jego oczach smutek
- A gdzie jest? Nie widziałem go w ogóle.- zapytał
rozglądając się dookoła i znając życie wytężył wzrok i słuch. Zaśmiałam się, a
on spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Nie wiem, jak chcesz to możesz pomóc mi go szukać.-
uśmiechnęłam się zachęcająco i zaczęłam kierować się w stronę domu.
-Zaczekaj, pomogę ci, ale jak nazywa się ten twój
przyjaciel?
- William, ale woli jak się do niego mówi Will. –
powiedziałam rozglądając się po drzewach, czy aby tam nie siedzi.
- To musi być najlepszy przyjaciel, skoro przeprowadziła się
razem z tobą tutaj.- powiedział podchodząc do mnie
- Tak, poznaliśmy się dzień przed tym jak moi rodzice zginęli
- mówiłam dalej szukając ptaka
- Współczuję ci, wiem, co to znaczy stracić rodziców, ale od
kąt adoptowali mnie Carlisle i Esme nie jest mi tak często smutno. – odwróciłam
się w jego stronę i spojrzałam na niego
-Nie trzeba. Mam babcię i Willa. Jak na razie wszyscy w
trójkę byliśmy szczęśliwi.- na tym skończyła się nasza rozmowa i skupiliśmy się
na poszukiwaniach przyjaciela. – Will!!! Gdzie jesteś?!?! - gdy krzyknęłam usłyszałam trzepot skrzydeł.
Odwróciłam się w stronę zachodu, a na moich ustach od razu pojawił się
uśmiech.- Will, nareszcie.- Edward podążył za moim wzrokiem i zamarł. Chyba,
dlatego, że wielki drapieżny jastrząb zaczął kierować się w naszą stronę. Nie
wiem, czym się kierował, ale odepchnął mnie na bezpieczną odległość i
chyba…chce zaatakować ptaka!!!
- Nieee!! Edwardzie nie rób tego – krzyknęłam i szybko
stanęłam między walczącymi. Edward zdziwiony wpatrywał się w moją sylwetkę, a
jeszcze większy szok miał wymalowany na twarzy, gdy zobaczył Williama
siadającego mi na ręce. Wyprostowałam się i pogłaskałam przyjaciela.
- Nigdy więcej się tak daleko nie oddalaj. Przestraszyłam
się. – mówiłam patrząc mu prosto w oczy. Ptak zmieszany spuścił wzrok i zaczął
przytulać się do mnie, a ja zaśmiałam się.- Tym razem ci odpuszczę, ale proszę
nie rób tego więcej. – całej naszej „rozmowie” przyglądał się zdziwiony Edward
- Czy…ten…ptak to..Will? – zapytał zdziwiony patrząc na nas
- Tak, zapomniałam wspomnieć, przepraszam, ale byłam tak
zmartwiona, że wyleciało mi to z głowy. – zachichotałam, a on chyba otrząsnął
się i podszedł do nas
- A więc ty jesteś Will. Inaczej sobie ciebie wyobrażałem-
powiedział i chciał go pogłaskać, ale ten zamarzał ostrzegawczo skrzydłami –
chyba mnie nie polubił
- Chyba nie- zaśmiała się i spojrzałam do góry, zmierzchało
–Przepraszam cię Edwardzie, ale muszę już iść. Ściemnia się. – już zaczęłam
odwracać się w kierunku domu, kiedy poczułam przyjemne ciepło, wypływające z
jego dłoni, która spoczęła na mojej wolnej ręce.
- Pozwól, że cię odprowadzę. Jeszcze coś cię zje – zaśmiał
się i zaczął iść razem ze mną. Przez resztę drogi rozmawialiśmy o tym, co
lubimy itp. Will chyba się do niego przekonał, bo w połowie drogi przeskoczył z
mojej ręki na jego ramię. Nawet nie zauważyłam, kiedy znaleźliśmy się pod moim
domem.
- Dziękuję, za pomoc i odprowadzenie nas do domu –
uśmiechnęłam się i dopiero teraz zauważyłam najważniejszą rzecz.- A jak ty
wrócisz do domu? Zaczekaj wezmę…
- Spokojnie, mieszkam nie daleko. Mogę się przejść.- Niedaleko wampirzym tempem.
- O nie, bo jeszcze coś cię zje –zacytowałam go i spojrzałam
na ptaka - Will leć po kluczyki. - on od razu poleciał, a ja pociągnęłam
chłopaka w stronę garażu.
- Bello, naprawdę nie trzeba. Poradzę sobie. –powtarzał
przez cała drogę.
- Ty lepiej nie marudź, tylko powiedz gdzie mieszkasz.
- Główną, a potem skręć w leśną dróżkę. – powiedział
zrezygnowany. Chwilę później staliśmy pod jego domem. Naprawdę jest piękny.
- Dziękuję za podwózkę, choć nie trzeba było.- powiedział,
gdy zatrzymałam samochód
- Trzeba, trzeba i do zobaczenia w szkole. –uśmiechnęłam się
patrząc na chłopaka
- Do zobaczenia- wysiadł, a ja już miałam odjeżdżać, gdy
usłyszałam jego wołanie- Jednak znasz angielski
- Nie wszyscy o tym wiedzą i niech tak zostanie. – puściłam
do niego oczko i odjechałam z piskiem opon.
W domu
zastałam Willa, który siedział na swoim stojaku i przypatrywał mi się uważnie.
- Tak wiem, nie powinnam się z nim zaprzyjaźniać w obu
postaciach, ale co poradzić. Nie ja kieruję przeznaczeniem. To rola tych z góry
– uśmiechnęłam się pocieszająco i poszłam w stronę telefonu- Dzwonię do babci,
chcesz coś?- spojrzałam na ptaka, a ten od razu się ożywił i spojrzał na mnie
znaczącym wzrokiem.- Dobrze, gryzonie, a teraz leć spać. Jest już późno- ptak
posłusznie poleciał na górę, a ja usiadłam na kanapie w salonie i wybrałam tak
dobrze znany mi numer
- Bello, wnusiu kochana. Jak dobrze cię słyszeć. Już
myślałam, że ten wampir cię zjadł - zaśmiałam się
- Cześć Babciu. Przepraszam, że nie zadzwoniłam wczoraj, ale
byłam strasznie zajęta. Nic mi nie jest i już poznałam Edwarda.- pochwaliłam
się usadawiając się wygodniej na kanapie
- To fantastycznie, mam nadzieję, że szybko skończysz to
zadanie. Tęsknię za tobą.
- Ja za tobą też babciu –powiedziałam i ziewnęłam delikatnie
- Kochanie jesteś zmęczona, idź spać. Jutro masz szkołę,
porozmawiamy w piątek. Dobrze?
- Dobrze dobranoc Babciu. Kocham cię, a jeszcze Will prosi o
gryzonie
-Ja ciebie też wnusiu i powiedz mu, że ma tam ich pod
dostatkiem. Niech ruszy się, bo zaczyna się zachowywać jak książę- zaśmiałyśmy
się – Dobrze kończę, pa - rozłączyła się, a ja poszłam na górę, gdzie spotkałam
śpiącego jastrzębia. Jak najciszej, wykonałam wieczorną toaletę i w piżamie
wskoczyłam pod pierzynkę. Gdy już pławie odpływałam do krainy snów poczułam
powiew powietrza i czyjąś obecność, ale byłam tak zmęczona, że od razu zapadłam
w twardy sen….
A teraz takie coś ode mnie(Alury), pękniecie ze śmiechu ;D :
Ważne, żebyście oglądali jeden po drugim ;D
A teraz takie coś ode mnie(Alury), pękniecie ze śmiechu ;D :
Ważne, żebyście oglądali jeden po drugim ;D
Suuuper co ? ;D
Cześc:) Super, że już dodałaś nn. Warto było czekac:D Jest boski ;x Fajna była ta akcja z Willem:) I rzeczywiście pęknełam ze śmiechu, mimo iż oglądałam już te parodie, ciągle mnie śmieszą. Fajny pomysł z ich dodaniem:P Czekam na nn, mam nadzieje, że pojawi się już w krótce. Pozdrawiam..xd
OdpowiedzUsuńNARESZCIE DODAŁAŚ TO :) CUDOOOOO!Rozdział jest" The Best "kochana :) To jest po prostu boskie I MIODZIO,!:)Pozdrawiam i życzę weny w pisaniu kolejnych rozdziałów:) Z niecierpliwością czekam na kolejny:) Pozdrówki
OdpowiedzUsuńNareszcie!!!! Współczuję ci Aniołku! Dziś też o mało nie zostałam potrącona przez samochód -,-
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału
Fajny, ciekawy,oryginalny! I jeszcze raz NARESZCIE!!!
Haha mina Edwarda musiała być niezła, jak dowiedział się że Will to nie człowiek...
I to takie słodkie jak się nawzajem odprowadzali :D
Rozdział świetny i z niecierpliwością czekam na nn
Pozdrawiam
Luna :3
Ps. Tacata!!!
cuż... seksi Wiliam , wkracza do akcji . Aha , powiedz Aniołkowi że na drugi raz ma się nie pchać pod samochód . Sama tak robie ale kit . Rozdział mega boski , tylko błagam cię PISZ SZYBCIEJ !! I po kiego jak on ją odprowadził to ona jego też . Kompletnie bez sensu ;/ A bym spier*oliła raczej : D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i do NN : Kejcik
Ghahah widzę że odkryłaś "The HillyWood Schow" To jest przeboskie Podobnie jak twoje nn ":D ( Nawiasem mówiąc JA CHCĘ TAKĄ PRACĘ JAK ONI!! a WIDZIAŁAŚ PARODIE HARREGO POTTERA? ALBO PAMIĘTNIKÓW WAMPIRÓW? TO TEŻ JEST NIEZŁE... ALBO HOBBITA XD)
OdpowiedzUsuńps. Dobrze, że Aniołkowi nic się nie stało i do nas wróci <3
OdpowiedzUsuńHej, kochana :
OdpowiedzUsuńZapraszam cię na Epilog :
http://www.everybody-hurts.bloog.pl/
Oraz na Prolog :
http://at-your-command.blogspot.com/
Pozdrawiam, Wampirek.
Wrrrrrrrrr! Haha, w styczniu zaczęłam czytać, a dopiero teraz komentuję- za co przepraszaaam! - uwielbiam to połączenie dwóch opowiadań. Chętnie jeszcze zajrzę. Na nadrodzedozycia.blogspot.com - pojawiły się rozdziały 1 i 2 :D
OdpowiedzUsuńCudowny wpis i ciekawe co takiego wyczuła Bella, czyżby Edwarda... Czekam na nn!
OdpowiedzUsuńP.S Mam nadzieję, że Aniołek szybko wyzdrowieje,a i zapraszam do sb jest już nn.
Marta :*
Oooooh! Ten Will jest słodziaaaaaśny! Taaaak, jest takie słowo!
OdpowiedzUsuńHmm, robi się coooraz ciekawiej! Supcio!
Heh, tajemnica ,,znania języka'' się wydała XD No, no.
Ech, muszę kończyć, bo matka mnie pogania. Kiedy indziej napiszę dłuższy kom.
Papa :D
Ps. Życzę zdrowia!
Hej :D Świetny rozdział :D Jak każde poprzednie :D Naprawdę ciekawie sie zapowiada :D Czekam na nn :D Pozdrawiam gorąco :**
OdpowiedzUsuńCześć :D Znalazłam dzisiaj twojego bloga i wiesz co? - jest świetny! Ogólnie fajny pomysł :D Zapraszam do mnie :D
OdpowiedzUsuńSuuuuuuuuuuuuuPeeeeeeeeeeeeeeeR Blog!! I rozdział też! Nie mogę się doczekać NN!
OdpowiedzUsuńrozdział cudowny
OdpowiedzUsuńczekam nieicerpliwie na nn
Życzę weny
Rosę:-)