Widzę przyszłość, widzę przyszłość...
i co widzisz?
naszą śmierć, zostaniem zmordowane przez...
przez kogo??
przez naszych kochanych czytelników, pytasz dlaczego?
bo od dziewiętnastu dni nie wstawiłyśmy nn!!
morderstwo usprawiedliwione.
A teraz na poważnie, przepraszamy, że tak długo nie pisałyśmy,
ale szkoła nas pochłonęła.
liceum to już nie piaskownica, musimy uważać w szkole
(HAHAHA jakby to było możliwe)
dlatego przepraszamy was, ale rozdziały nie będą już tak często jak wcześniej
(czyt. co tydzień)
mamy nadzieję, że rozumiecie,
ale w nagrodę postaramy się o dłuższe i ciekawsze rozdziały
miłość wyznana, więc mamy już z górki,
teraz musicie się dobrze trzymać,
bo treść może być już trochę poplątana
możecie się zgubić i powtarzać cały rozdział, a może i dwa
dobra koniec gadaniny i zapraszamy na nn ;D
__________________________________
Linia,
która się ciągnie w tą i z powrotem, wywołująca dreszczyk zadowolenia. Czuję,
jak koś przemierza palcem po mojej ręce. Od ramienia, do palców u dłoni. Nie wiem,
co jest przyjemniejsze. To, co było, czy co jest? Sen, który właśnie mi się
skończył, był piękny. Widziałam tą samą scenkę, co u Amora. Ja z Edwardem,
szczęśliwi i zakochani, biegamy po lesie i cieszymy się swoją obecnością. A
może dotyk, który nie zmienia swojego kierunku i nie przestaje? Nie wiem, ale
wiem jedno. ( Tak wim, masło maślane.- Aniołek B.) Edward jest bardzo wygodny.
Nagle dotyk się zatrzymał, a uśmiech, który się pojawił na
moich ustach parę sekund temu, zniknął, a zastąpił go wyraz niezadowolenia. Co
jest?
- Witaj Bello.- Edward szepnął mi do ucha, a ja delikatnie
otworzyłam oczy.
- Hej…- odpowiedziałam zaspanym głosem. – Która?
- Jest parę minut po dziesiątej, ale jak chcesz, to możesz
jeszcze poleżeć. – i na takie słowa czekałam..
- Z wielką przyjemnością…- odprężyłam się i przytuliłam
mocniej do Edwarda, a on ponowił swoją „wędrówkę” po mojej skórze. Taki relaks
to ja popieram. …… Pisk! Podniosłam się.
- Will? – szepnęłam do siebie
- Hej, to nic takiego, piszczy tak od godziny. Nie wiem, o
co mu chodzi, jak zszedłem tam machał skrzydłami, ale nic nie mogłem zrozumieć.
– no tak, co on może zrozumieć z mowy ptaków.
- Eh, jednak muszę wstać. – usiadłam na łóżku, a Edward
spojrzał na mnie zdziwiony. – Jeśli macha skrzydłami i piszczy, to znaczy, że
ma wiadomość. Pewnie od Alury. – podniosłam się i skierowałam swoje kroki do
salonu, a Edward szedł za mną. Pierwsze, co zobaczyłam, to stos małych liścików
na mojej kanapie. – Miałam rację. – rozwinęłam jeden, a potem następny i
następny. Nie chciałam sprawdzać kolejnych, bo ich wiadomość się powtarza.
„ Czekam i czekam, a portal nadal nieotwarty.”
- Ona chyba mnie zabije. – wyszeptałam, a potem poszłam do
kuchni i wyciągnęłam sól.
- Co się stało?- zapytał mnie ukochany.
- Alura próbuje od godziny dostać się tutaj.
- A nie mogła się teleportować, albo przyjechać?
- Pewnie ma coś dużego i nie chce tego dźwigać. – wyszeptałam,
sprawdzając, czy wszystko jest poprawnie narysowane. Nawet nie zdążyłam się
odwrócić do miedzianowłosego, a portal się zaświecił i zaczęli się pojawiać moi
przyjaciele.
- Następnym razem nie zrobię tak wiele dla ciebie. – powiedziała
zła brązowowłosa.
- Przepraszam, spałam.
- Jasne, a Edward to potwierdzi.
- No w sumie…. –powiedziałam zakłopotana, a ona przyjrzała
nam się uważniej. Chwilę nad czymś myślała, a potem z wielkim bananem na
twarzy, rzuciła się na nas.
- Och, tak bardzo się cieszę! Już miałam się brać do roboty,
ale widzę, że sobie poradziliście.- uśmiechnęła się szczęśliwa. – Dobra, koniec
radości, czas do pracy. Jeśli nie macie na dzisiaj żadnych planów mamy pomysł
na mały trening.
- Jasne, tylko się przebiorę, a gdzie chłopaki? – zapytałam
zdziwiona, gdy zauważyłam ich nieobecność.
- Jesteśmy. Tylko się zastanawiamy, gdzie to wszystko
położyć.- odezwał się Marco, spojrzałam w jego stronę i dopiero teraz
zauważyłam stos walizek różnej wielkości.
- Co to?- zapytał Edward, który od czasu pojawienia
czarodziejów nie odezwał się ani słowem.
- Trochę papierów, sprzętu i składników.- odpowiedział
Lucyfer. – A jak ma się mój kurczaczek.- wyszczerzył ząbki z zadowolenia, tak
bardzo, że przypomina mi w tym momencie Kota z Cheshira. ( I LOVE IT<3
-Kisielek.).
- Ciągle powtarza, że się zemści.- odpowiedział Edward i w
ostatniej chwili złapał małą walizeczkę, która prawie spadła na ziemię.
- W jego snach. Ali, gdzie to postawić?
- Na zewnątrz, Bells nie ma sąsiadów, więc nie zaczadzimy
nikogo.- chłopaki kiwnęli głowami i zabrali się za wynoszenie rzeczy na
zewnątrz. Gdy tylko zamknęli drzwi, Alura pociągnęła mnie na kanapę i z
uśmiechem na ustach zaczęła zadawać pytania.
- Kiedy wyznał ci miłość? Czy ty też mu powiedziałaś, co
czujesz? Całowaliście się już? Co ci się w nim podoba najbardziej? Kiedy?…
- Hej nie tak szybko. – przerwałam jej, a ona z naburmuszoną
miną spojrzała na mnie.- No dobra, ale powoli.
- Kochasz go? – wypaliła, a ja się zaczerwieniłam
- Tak i to bardzo. – gdy to powiedziałam ona pisnęła z
zadowolenia i…poleciała do góry!
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę! Wiedziałam, że
będziecie razem, odkąd zobaczyłam was razem po raz pierwszy! ( Chodzi nam o to, że kiedy Alura poznała
Cullenów. –Autorki)
- Też się cieszę, ale złaź na dół!
- Sorka, niedawno uczyłam się lewitować i teraz jak tego nie
utrzymuję, lecę do góry..
- Czyli miotła ci już nie potrzebna. – zaśmiałam się, a ona dała
mi kuksańca.
- Co wam tak wesoło dziewczyny?- zapytał mój ukochany
- Nic, to ja się pójdę przebrać i idziemy trenować, ok.?-
odpowiedzieli mi skinięciem głów, a ja skierowałam się na górę.Poszłam szybko
do garderoby i przebrałam się w czarne legginsy, bordowy podkoszulek, a na to dżinsową kurtkę oraz bordowe trampki. Szybo wykonałam poranną toaletę i
podbiegłam na dół, a na schodach jeszcze związałam włosy w kitkę.
- Możemy już iść – powiedziałam stając uśmiechnięta obok
Edwarda.
- Okej, tylko wezmę jedną walizkę i możemy iść. – powiedziała
Alura i chwyciła beżową walizeczkę. – No to w drogę.
Wyszliśmy na dwór i ruszyliśmy w
stronę posiadłości Cullenów. Drogę przebyliśmy w milczeniu, ale ja i Edward
cały czas trzymaliśmy się za ręce. To jest…takie przyjemne.
Gdy dobiegliśmy na miejsce,
wszyscy tam na nas czekali. Pewnie to sprawka Alice.
- To, co? Gotowi na trening rodziny Salem? – zapytała wesoło,
Alura, a wszyscy się uśmiechnęli z wyjątkiem Emma, który chyba o czymś myśli… Wow,
on myśli!
- Salem…a to przypadkiem nie takie miasto?- zapytał
głupkowato Emm
- Tak, ale i przy okazji moje rodzinne nazwisko. – powiedziała
spokojnie Ali i głęboko odetchnęła.- Dobra, czas przygotować wasz tor
przeszkód. Marco. – brunet stanął naprzeciwko niej i obydwoje zaczęli coś
szeptać.
Nie wiem, o czym, bo nie znam
tego języka, ale zaczęli, po jakim czasie wykonywać dziwne ruchy. Wyglądało to
jak taniec. Obydwoje tańczyli to samo, ale po przeciwnych stronach. Nagle,
obydwoje przestali, zatrzymując się w dziwnej pozycji. Nogi w rozkroku, kręgosłup
wygięty do tyłu, a ich ręce złączyły się. Przez chwilę nic się nie działo, a
potem z ziemi zaczęły wysuwać się skały, a trawa zaczęła twardnieć i rosnąć do
góry. Zaczęły tworzyć się rozmaite skalne półki, po których spływała woda, która
wydawała się nie mieć końca. Na płaskim terenie utworzyły się ogniste
pierścienie i wulkany. Na wysokich szczytach było słychać jak mocny wiatr obija
się o skały. To.. To jest piękne…
- Wow… a zrobicie mi taką figurkę? – zapytał głupkowato Emm,
a my spojrzeliśmy na niego zdziwieni. – No, co, chcę mieć taką pamiątkę.
- Może, kiedy indziej, a teraz zapraszam na jedyny i
niepowtarzalny tor przeszkód rodziny Salem! – wykrzyknęła Ali i wystrzeliła z
swoich rąk sztuczne ognie, dodając ich pracy efektu „łał” ( tak mówi moja szalona
ciotka J. – Kisielek). – To, kto pierwszy? – zapytała a wszyscy spojrzeli na
siebie przestraszeni. – No weźcie, to tylko łatwiutki tor przeszkód. Nic wam
się nie stanie, jedynie możecie mieć problem przy paru przeszkodach, ale na tym
polega trening. – Nic, cisza…
- Może pokażesz jak ma wyglądać ta trasa? – zapytała
Rozalia, a wszyscy jej przytaknęli.
- Dobra. Patrzcie i się uczcie. – powiedział zła Alura i
stanęła do nas plecami.
- Gotowa? Start!- Marco dał znać swojej dziewczynie, a ona
wystrzeliła jak z procy. Najpierw pobiegła do wielkiej trawy, w której chyba
łatwo się zgubić, lecz ona szybko się z nią uporała i pobiegła w stronę
wodospadu. Nie wiedziałam, co Am ma robić, póki nie zobaczyłam brunetki w
akcji. Sprawnie i bez żadnego problemu wspinała się w górę wodospadu, mimo, że
woda utrudnia wspinaczkę. Gdy dotarła na sam szczyt, zachwiała się, widziałam
lekki strach na jej twarzy, ale zniknął tak samo szybko jak się pojawił.
Wyprostowała się pewnie i zaczęła… skakać po szczytach skalnych, ani razu się
potem nie zachwiała! To jest niewiarygodne! Przyszedł czas na ognistą ziemie.
Gdy „zeskoczyła” na ziemię, zaczęła walczyć z ognistymi pierścieniami, które
raz to raz zbliżały się, prawie ją raniąc. Nie zapomniałam o wulkanach, które
nie przestawały wybuchać, nie pozwalając jej przejść łatwymi drogami. Na
szczęście, Alura łatwo obeszła „ zabezpieczenia” i stanęła uśmiechnięta obok
nas.
- Trzy minuty i trzydzieści trzy sekundy, twój nowy rekord.
– odparł wesoło Marco i z przypływu radości pocałował fioletooką
- Ej, nie przy innych. – krzyknął misiek, a reszta się
zaśmiała, a ja razem z nimi
- Skoro taki jesteś mądry, proszę bardzo pokonaj ten tor,
ale tak, jakbyś był człowiekiem. Kurczaczku- powiedział wesoło Lucyfer, a
Emmett spojrzał na niego, jak by miał go zamiar zamordować
- Spoko. Kocie, ale potem ty. – on kiwnął głową i tak się
zaczęło. Każdy przynajmniej raz pokonał ten tor i każdy miał wiele problemów.
Najlepiej poszło Alice, ona skakała jakby była do tego szkolona, ale to pewnie
przez wizje. Emm do końca dnia wyśmiewał się z biednego Luc’a, który pokonał
tor o parę sekund dłużej od miśka.
a teraz taki bonus ode mnie:
dzisiaj miałam ślubowanie i jeden chłopak śpiewał tą piosenkę
niestety nie mam na razie filmiku z tego " występu"
ale powiem tylko tyle, że dansowaliśmy sobie a maxxa ;D
pewnie większość zna ten kawałek ;D
Do napisania
Kisielek ;D
i
Aniołek B. :P
Przed wami Katy Perry Hot N Cold
Haha Pierwsza ! Pierwszy raz :)
OdpowiedzUsuńRozdział Boski !!! Z niecierpliwością czekam na nn .
Pozdrawiam Alex http://remember-me-because-i-love-you.blogspot.com/
rozdział boski
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życzę weny i pozdrawiam
Rose:-)
Macie rację bedzie mord! Hahahah nie no rozdział wszystko rekompensuje!
OdpowiedzUsuńJest boski!
Pozdrawiam!
Rozdział świetny:) Na pewno nikt was nie zabije ale to tylko i wyłącznie zasługa rozdziału!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, chociaż długo trzeba na niego było czekać :P
OdpowiedzUsuńWow, wszystko super się rozkręca i tym bardziej nie mogę się doczekać następnej notki :)
Ściskam mocno
ekstra :)
OdpowiedzUsuńSuper.Czekam na kolejne ;D
OdpowiedzUsuńJak zawsze super!
OdpowiedzUsuńCzekam na nn z niecierpliwością i przepraszam jeszcze raz! Wiem, że się powtarzam, ale no co.... Więc sooooorrrrrkkkkiiii!!!
No i co tu dużo mówić.
OdpowiedzUsuńWy wiecie, że jest super, ja wiem, że jest super i nie wiem komu mógłby się nie podobać.
Gabrysia M.
Cudowny rozdział!!!!!wow!!!!!Aż brak słów !!!!:):):) Jednak jestem strasznie ciekawa jak to wszystko się dalej potoczy ??;Jestem zachwycona z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział:) :)Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział:)
OdpowiedzUsuńHahah tor przeszkód był przedni :D
OdpowiedzUsuńBiedna Alurka musiała trochę poczekać na portal... I tak spokojnie to przyjęła! Szok XD
Rozdział świetny ;)
Wiem, co przeżywacie. Ja mam taki nawał w ,,budzie'' że najchętniej bym zarąbała z połowę kadry nauczycielskiej... ;( :C Totalne mendy i to bez uczuć na dodatek :X
heh, czekam na NN!
Niech wene bd z Wami ;*
Buziaczki ^^
Zapraszam na nowy rozdział :*
OdpowiedzUsuńRozdział jest fantastyczny! Aniołku B., po długiej i męczącej nieobecności zapraszam wreszcie na next!
OdpowiedzUsuńbella-jasper-and-the-cullen.blogspot.com
BOSKO! Moje!! :***
OdpowiedzUsuńSuper jak zawszeQQ! :P
:P
Aham i Dzięki za komentasik pod be-a-witch!
Kochan ejesteście
Oby tak dalej !
Zapraszam na nn!
OdpowiedzUsuńGabrysia M.