(tia...zamiast się uczyć na geografię, fizykę i wos, wolę pisać....ciekawe po kim to mam ;p)
Według mnie wyszedł trochę słabo, ale ocenę zostawiam dla was.
CzekoladoweFrykasy - tia zobaczymy, niby będzie wolny czas, ale po świętach ostatnie poprawki, przed końcem półrocza;/ A co do akcji, wiem, ale nie mamy talentu do opisywania walk. Dość, że coś napisałam ;p bo Angela to leń totalny i nic jej się nie chce ;p
BellaSwan2002- a jak oderwali do połowy, to będzie jeden kopniak? Jak coś to Angela zasłużyła sobie na kopniaka ;D ja jestem grzeczna i siedzę grzecznie w pokoju pałaszując ciasto, "ucząc się" na jutrzejszy test ;D
Ten rozdział jest dla wszystkich czytający
a pisałam go przy różnych piosenkach, ale tylko jedna oddaje emocje tego rozdziału:
Donny Hathaway - Come Little Children
teledysk lekko straszny, ale przyznam, że się zakochałam w tej piosence.....
_________________________
Punkt widzenia Edwarda
I zaczęło
się, nawet nie zauważyłem kiedy wpadłem w wir walk. Każdy nowo narodzony który
do mnie podszedł zginął w mgnieniu oka. Jeden po drugim. Nie oglądałem się, czy
to kobieta, czy mężczyzna. Dziecko, czy dorosły. Liczyło się tylko aby żaden
nie miał szans podejść do Bells. Niestety nie każdego udawało mi się „złapać”
.Na szczęście moja ukochana dobrze sobie radziła, tak samo jak reszta. Gdy
miałem okazję spojrzeć w stronę mojej rodziny i przyjaciół Belli, widziałem jak
walczą wspólnymi siłami. Niestety, ale najciężej mieli czarodzieje, a właściwie
Alura. Raz udało mi się podsłuchać, jak rozmyślała o walce. Bała się, że jeżeli
tym wampirom pomaga czarownica, to nie będzie umiała jej pokonać. Nie potrafi
nikogo zabić. Sama nawet nie pamięta jak pokonała Vernę( zła wiedźma, więcej
informacji na moim starym blogu „Magia jest…..” Kisielek ). Mam nadzieję, że
sobie poradzi.
W pewnym
momencie poczułem jak ktoś złapał mnie mocno za ręce, a ktoś inny zaczął mi
odrywać głowę. Nie wiem jakim cudem, ale miałem idealny punkt widzenia na
Bellę. Widziałem jak siedzi na trawie, a jej twarz wyraża wiele emocji. Od
złości do miłości, ale najbardziej przeważała nienawiść skierowana do wampirów,
które zaczęły minie pozbawiać egzystencji. Teraz?
Właśnie teraz gdy zyskałem miłość i zrozumienie? Gdy już myślałem, że to
koniec, zauważyłem jak moja Anielica zaczęła wysuwać skrzydła. NIE!!! Podbiegła szybko do nas i wyrwała
mnie z uścisku nieznanych mi wampirów, a potem zaczęła z nimi walczyć, chciałem
jej pomóc, ale ktoś na mnie skoczył i musiałem się pozbyć problemu. Widziałem
jak Bells dzielnie z nimi walczyła, ale skrzydła strasznie jej przeszkadzały. W
pewnym momencie Victoria złapała brązowowłosą za ręce, a James zaczął jej
odrywać skrzydła.
-Bello! - krzyknąłem i już biegłem w stronę Belli, gdy nagle
z ziemi wyrosły wielkie i potężne korzenie. Owinęły się one wokół wampirów, zamykając
w szczelnej pułapce, odrywając ich tym samym od Belli. Podbiegłem jak
najszybciej do ukochanej i zauważyłem jak reszta podchodzi do nas.- Alura, pomóż jej! – kiwnęła głową i spojrzała na resztę.
- Emmett zabierz tą dwójkę, a ty Edwardzie delikatnie
podnieś Bellę, ale tak aby jej skrzydła były w górze. Carlisle i Marco za mną,
a reszta niech spali szczątki tych wampirów, coś czuję, że ta wiedźma rzuciła
na nich czar przeżycia. A teraz biegiem do domu Bells. – wszyscy przytaknęli
zabrali się do swoich obowiązków. Delikatnie, tak aby nie pogorszyć sprawy,
wziąłem Bellę na ręce i pobiegłem do jej domu. Gdy dotarliśmy na miejsce, w
drzwiach dostrzegłem zdenerwowanego Williama.
- Nie teraz Will, liczy się czas. – krzyknęła Alura i
otworzyła drzwi, wpuszczając nas do środka. Pobiegłem za czarownicą w stronę
pokoju ukochanej i tam położyłem ją ostrożnie na łóżku, bokiem do nas
wszystkich.
- Straciła zbyt dużo krwi, trzeba zatamować…..- Carlisle
zaczął swój wykład, ale nasza wiedźma jej przerwała
- To nie człowiek, a anioł doktorze. Tu trzeba innego
podejścia.- i tu spojrzała na mnie.- przynieś litry zimnej wody i pustą miskę.
– jak najszybciej zbiegłem na dół do kuchni, gdzie Emmett pilnował dwójkę
wampirów.
-Co z nią? – zapytał, gdy nalewałem wodę.
- Ciężko, ale mam nadzieję, ze jej pomogą. – ostrożnie, tak,
aby nie wylać wody, dostarczyłem zamówienie do Alury, która razem z Marco
tamowała „krwawienie”
- Dobrze teraz trzeba zrobić wodny opatrunek w ten sposób
nie straci więcej wody, a skrzydła się zrosną. – powiedziała Alura i uniosła
wodę, którą przyniosłem, a następnie uniosła ją i owinęła wokół skrzydeł
Belli.- Marco, teleportuj się do babci Belli. Musi zabrać tą dwójkę, najwyższa
trójca na pewno się nimi zainteresuje. – chłopak kiwnął głową i zszedł na dół.
- A co my mamy robić?- zapytał Carlisle.
- Trzeba zmieniać wodę co godzinę, najlepiej na zimną. Jeśli
nam będzie sprzyjać szczęście, rany się zagoją, a Bella obudzi niebawem. –
ostatnie słowa ucieszyły mnie najbardziej, ale poprzednie zamartwiły, jeśli się
obudzi. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
***
Dwie godziny
temu zaczęliśmy walczyć o życie Belli. Nadal nic się nie dzieje. Zmieniamy wodę
na czas, ale jej skrzydła się nie „sklejają” z ciałem. Najgorsze w tym
wszystkim jest to, że jej serce bije coraz wolniej, co niepokoi nas wszystkich.
Przy Belli jestem ja, William i Alura, a reszta siedzi na
dole, bo było by zbyt tłoczno.
- Ty naprawdę ją kochasz. – szepnęła w pewnym momencie Ali,
gdy wymienialiśmy wodę.
- Tak i to z całego serca, mojego martwego serca. –
powiedziałem ściszonym głosem głaszcząc Bellę po włosach.
- Na pewno się obudzi.- uśmiechnęła się do mnie – przecież
musi zdążyć kupić kieckę na ślub Lani. – uśmiechnąłem się lekko i spojrzałem na
ukochaną. Wygląda jakby spała, a nie walczyła o życie.
Nagle
wyczułem na dole nową osobę. Już gdzieś czułem ten zapach…
- Gdzie ona jest! –krzyknęła na cały głos… babcia Bells.
Pięknie, tylko tego brakowało, żeby widziała wnuczkę w takim stanie. – Chcę
zobaczyć moją wnuczkę!- już było słychać jak zdenerwowana kobieta wbiega po
schodach. Nie chcę jej wchodzić w drogę, dlatego usiadłem przy nogach Bells i
czekałem. W sumie nie musiałem tego długo robić. Po sekundzie w drzwiach
stanęła starsza kobieta o włosach czarnych na noc, a jej oczy same mówiły o
właścicielce, że jest zmartwiona i przestraszona.- Bello kochanie…- szepnęła
załamana kobieta i uklękła przy łóżku, ale miała idealny widok na wnuczkę. –
Nie opuszczaj mnie, zostałaś mi tylko ty. – powiedziała płaczliwym głosem, a
następnie przytuliła nieruchomą głowę brunetki do siebie. Nie chciałem
przerywać tej chwili, dlatego delikatnie podniosłem się z łóżka Belli i
zacząłem kierować się w stronę drzwi, ale zatrzymał mnie głos staruszki –
Edwardzie, proszę cię, opowiedz mi.. co się stało?- odwróciłem się w jej
stronę, usiadłem z powrotem na łóżku i zacząłem jej opowiadać o wszystkim. Od
momentu gdy poznałem Bellę i Anielicę, przez to jak nam się ujawniła oraz o tym
jak wyznaliśmy sobie nawzajem uczucia, kończąc na dzisiejszej walce.
-… gdy zaczęli odrywać jej skrzydła, chciałem jej pomóc, ale
ubiegła mnie Alura i to skuteczniej. Bella poświęciła się dla mnie …. a nie
powinna. – ostatnie zdanie, było dla mnie najtrudniejsze.- Jeśli Bella się nie
obudzi, nie wiem co ze sobą zrobię. Wiem tylko, że będzie mnie męczyć poczucie
winy do końca mojej egzystencji.
- Chłopcze nie musisz się tak obwiniać. Bella zawsze była,
jest i będzie poświęcać się w imię innych. Nic tego nie zmieni, a wasza miłość
tylko to spotęgowała. Może ci nie mówiła, ale gdy anioł się za kocha, przyrzeka
sobie, że nic nie może się stać swojej drugiej połówce. Anioł poświęci
skrzydła, a nawet życie za swoją miłość. – gdy babcia Lucinda to powiedziała,
uśmiechnęła się lekko do mnie. – Jeśli ona tego nie przeżyje nie odbieraj sobie
życia, na pewno by tego nie chciała. – kiwnąłem tylko głową i wróciłem do
obserwowania Belli, mojej pięknej Belli…..
I tak z innej bajki ;D
Kto zgadnie tytuł, autorów i z jakiego filmu dostaje możliwość wpłynięcia na dalsze losy bohaterów!!!!!
Weeeee, kogo zaszczyt kopnie ??
To nie może się źle skończyć. Rozdział wcale nie jest wręcz przeciwnie :D
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńOMG!!Rozdział jest" The Best "!!!!JA poprostu KOCHAM TO CO PISZESZ:) To jest po prostu boskie,!:)Pozdrawiam i życzę weny w pisaniu kolejnych rozdziałów:) Z niecierpliwością czekam na kolejny:) Pozdrówki
Rozdział fajny. Ciekawy i wgl BOSKI!!
OdpowiedzUsuńNic dodać nic ująć. Po prostu świetny!
Czekam z niecierpliwością na next!
Pozdrawiam i życzę weny!
Paulla K
Jejjjj!!!!
OdpowiedzUsuńWiem, że cieszę się jak małe dziecko, ale ten post jest taki... Superowy!!!
Nie mam nic więcej do powiedzenia. Zabrakło mi słów.
Gabrysia M.
Rozdział cudowny. Mam nadzieję że Bells przeżyję.
OdpowiedzUsuńChętnie bym zgadła co za tytuł ale filmik się nie wyświetla :C
Wspaniałe ! To jest genialne ! Piszesz MEGA zajebiście ! Nie mam po prostu określenia . Czekam na NN.
OdpowiedzUsuńBuziaki Selinka :*
Zapraszam do mnie :
http://robertpattinson-and-emmawatson.blogspot.com/
http://mycrazystorycc.blogspot.com/
rozdział genialny :D
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życzę weny i pozdrawiam :*
Rose:-)
NARAZIE dostajecie 2 kopniaki, bo ona ledwo żyje!
OdpowiedzUsuńNie podoba mnie się to...
Ale wybaczę, co niezmienia faktu, że tyłki wam skopię :-D
Zapraszam tam gdzie zwykle.
http://kim-jestem-i-jak-mam-cie-kochac.blog.pl
i
http://czy-oni-i-ja-to-aby-na-pewno-dobry-pomysl.blog.pl
BellaSwan2002
No widzicie, jak to ładnie rozdzialiki wklejacie!!! :) Akurat miałam urodzinki. Normalnie najlepszy prezencik...
OdpowiedzUsuńPS. A notka super!!! :D
Zostałyście nominowane do Liebster Blog Award. Szczeguły znajdziecie tu------------> http://historia-lily-riddle.blogspot.com/2013/11/liebster-blog-award.html?m=1
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuńBella musi wrócić do życia!
Jestem ciekawa jak to się potoczy!
Całuski!
Zapraszam ciebie Kisielku na historię Castiela, którą chciałaś przeczytać!
Weny życzę!
Do napisania!
Rozdział jest GENIALNY!!! Naprawdę.! Ta akcja ze skrzydłami i wg. cała walka. Brak słów. Mam nadzieję, ze Bella szybko się wybudzi i będą żyć długo i szczęśliwie :D
OdpowiedzUsuńBo wybudzi się, tak? Już ( z niecierpliwością ) czekam na następną notkę. :D
Umiecie trzymać w niepewności ;p ! To mi się podoba !
Zapraszam do mnie :d
Pozdrawiam!! ; **!
Hej nominuję was do Libster Blog Awards . Szczegóły u mnie na blogumhttp://dorcasihuncwoci.blogspot.com/2013/11/liebster-blog-award.html
OdpowiedzUsuńHej Dziewczyny!
OdpowiedzUsuńNominuję was do Libster Blog Awards. Szczegóły u mnie na harrypotterinowamagiaa.blogspot,com
Nieeeeee, to straszne O.O Skoro jej serce bije coraz wolniej, to... to bardzo źle ;(
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny, rewelacyjny, boski, nieziemski, anielski, niebiański!!! ;D
Jej, faktycznie teledysk do come little children jest STRASZNY!
Czekam na NN z niecierpliwością!
NIech wena bd z Wami ^^
Buziaczki ;*
Ps. Na inna-bellaswan.bloog.pl pojawił się nowy rozdział (w dwóch częściach) ^^ Zapraszam Was serdecznie ;D
No nie! Mój komemtarz skasował się po raz trzci przez mój glupi tablet! Grr
OdpowiedzUsuńWięc napiszę skróconą wersję:
Bardzo podoba mi się opis walki, jest szybki i dynamiczny. Bardzo martwię się o Bellę, jednak wiem, ze jest w dobrych rękach. Edward na pewno coś zaradzi i uatuje swoją ukochaną. Mam nadzieję, że szybko dodacie rozdział (już prawie połowa grudnia!) Pozdrawiam i życzę weny :-)
Zapraszam na nnych :)
OdpowiedzUsuń*Na nn
Usuń