Hallo liebe Leserinnen und Leser
Nie chwal się niemieckim, bo wiem, ze użyłaś tłumacza ;p
Nie prawda.... no dobra, nie chciało mi się używać mózgownicy.
Ha! Wiedziałam;D
Dobra, koniec tego, czas na moje przeprosiny. Przepraszam was bardzo, że nie wstawiłam rozdziału tydzień temu, ale musiałam się wyspać i zapomniałam;p Linczujcie mnie ;/
Linczować cię będą za tydzień, bo to ty piszesz następny. Błahahahaha ;D
Zlituj się Kisielku, ty po górach łaziłaś, a ja próbowałam zrozumieć co ci idioci do mnie mówili ;/
Trzeba było nie jechać!
Odmówić tygodnia bez szkoły? Nigdy ;D
Racja,to lepsze od szkoły ;D A teraz nie przedłużając, zapraszamy na nn w moim wykonaniu
__________________________________________________________________________
Gdy strona
zaświeciła się na złoto, ujrzałam zdziwienie, a potem radość na twarzy Edwarda.
Patrzył z niedowierzaniem w księgę, która zmieniała strony wraz z imionami
innych członków rodziny.
- Widzisz, mówiłam. Wampiry mają duszę, tylko nie wszystkie
zasłużyły sobie na tak piękny dar.- powiedziałam do mojego podopiecznego, a on
spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Dziękuję, że mi to pokazałaś. Teraz wiem, że zawsze miałem
duszę, tylko nie wiedziałem, że ją mam. Teraz to zobaczyłem i postaram się, aby
moja strona nie zmieniła koloru. – nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Edward
uwierzył, a co to oznacza? W tej samej chwili, gdy o tym pomyślałam poczułam
lekkie mrowienie, a następnie poczułam w swoich dłoniach kopertę. Spojrzałam w
tamtą stronę i aż pisnęłam z radości. Wszyscy przestraszeni, że coś mi się
stało, odwrócili wzrok od księgi i spojrzeli na kartkę papieru spoczywającą w
moich dłoniach.
- Co to jest i skąd to się tu wzięło? – zapytała zdziwiona
Rosa. Lecz zamiast odpowiedzieć, rozdarłam kopertę i zaczęłam czytać:
„Szanowna Izabello Mario Chiquito Lucindo
Rebeco Swan, z wielką radością informujemy, że twój podopieczny uwierzył, ze ma
duszę, co zawdzięcza tobie. Mam nadzieję, że szybko uporasz się z ostatnim
problemem .Gabriel
PS: Proszę następnym razem nie zabierać księgi dusz, dla
ułatwienia.”
Pisnęłam szczęśliwa
i przytuliłam się do Edwarda, który siedział koło mnie. Gdy to zrobiłam.
Poczułam przyjemnie ciepło rozchodzące się po moim ciele. Czułam się bezpieczna
i szczęśliwa w jego ramionach. Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek to powiem,
ale mogłabym nie opuszczać jego ramion. Niestety, nie mogłam ciągle się do
niego przytulać, ponieważ wyglądało by to dziwnie. Odsunęłam się od Edwarda,
dyskretnie patrząc na jego twarz. Był szczęśliwy i zawiedziony. To drugie
pokazało się, gdy odsunęłam się od niego na dalszą odległość.
- Co się stało? – zapytała Alice, patrząc na nas ( na mnie i
Edwarda) uśmiechnięta.
- Dostałam list od Gabriela. Mój podopieczny poradził sobie
ze swoim problemem. Jeszcze jeden i zakończę zadanie. – wszyscy spojrzeli na
mnie zszokowani, ale i szczęśliwi.
- Gratuluję, mam nadzieję, że szybko sobie poradzisz. –
Esme, jak zawsze kochana, podeszła do mnie przytuliła mnie do siebie, tak samo
jak reszta, która po kolei przychodziła mi gratulować.
- Zdecydowałaś już? – przez tłum gratulacji usłyszałam ciche
pytanie Edwarda. Spojrzałam w jego kierunku i wtedy sobie coś uświadomiłam. Nie
potrafiłabym wytrzymać choćby chwili bez tej rodziny. Bez mądrego Carlisla, troskliwej
Esme, zwariowanej Alice, opanowanego Jaspera, zabawnego Emmetta, koleżeńskiej
Rosalie, oraz bez Edwarda. Nie wiem, co mnie do niego ciągnie. Co raz częściej
przyłapuję się na tym, że rozmyślam o nim nie jako podopiecznym, lecz jako chłopaka, który mi się podoba. W pewnym
sensie mogę powiedzieć, że się ……
zakochałam.
- Jeszcze nie wiem, a teraz przepraszam, ale macie sól ?-
zapytałam od czapy, przypominając sobie, że Ali ma się zjawić lada chwila.
- Tak, zaraz przyniosę. – Alice pobiegła w wampirzym tempie
po sól i po niecałej sekundzie wróciła.
- Chcecie zobaczyć magiczną sztuczkę? –zapytałam rozsypując
sól, po środku salonu
- Wyciągniesz królika z kapelusza? – zapytał podniecony
Emmett
- Nie, ale wyciągane z czarodziejkę, a może i kogoś więcej, z
soli – gdy skończyłam rysować koło, a dookoła niego różne runy. Zaświeciło się
ono, gdy skończyłam, a reszta patrzyła na to z szeroko otwartymi oczami
- I co…- Jasper nie zdążył zadać pytania, a krąg się
ponownie zaświecił. Z nikąd pojawiła się dwójka młodych ludzi …i kot. Brunetka
o fioletowych oczach, ubrana nadzwyczajnie, pasuje do bruneta o zielonych
oczach. Kot zaś miał małą sakiewkę zawieszoną przez grzbiet, a na ramieniu
dziewczyny siedzi mój Will.
- Alura, Marco, Lucyfer! Jak miło was widzieć – szybko
podbiegłam i po kolei ich uściskałam.- Dziękuję za pomoc.
- Nie ma o czym mówić. Ty pomogłaś nam, więc my pomożemy
tobie, ale mogę trochę jadu tych wampirów? – zapytała Ali wskazując na Cullenów, a oni patrzyli na nią zdziwieni
- Bello, kto to ? – pierwszym odważnym został Edward
- A no tak, zapomniałam. Kochani, przedstawiam wam moich
przyjaciół. Alura Salem, Marco Saris i Lucyfer – mówiąc to wskazywałam na
wszystkich po kolei.- A to Esme, Carlisle, Rosalia, Emmett, Alice, Jasper i
Edward Cullen. – tym razem pokazałam na wampiry
- Miło mi was poznać i dziękujemy wam bardzo, że
zechcieliście nam pomóc- powiedział Carlisle ściskając dłonie nowoprzybyłych
- Nie ma sprawy. Przyjaciół nie zostawia się w potrzebie, a
w ogóle nie zrezygnowalibyśmy z darmowego napełnienia zapasów. – zaśmiał się
Marco
- A może opowiecie nam swoje historie? –zapytała Esme –
Bella nie zdążyła
- Oczywiście, więc jak wiecie nazywam się Alura Salem,
jestem córką potężnej czarownicy Sabriny i zielarza Adama. Niecały rok temu
pokonałam złą czarownicę, która chciała odebrać moją moc i podbić świat czarów.
Razem z Marco, Lucyferem , Bellą i innych magicznych istotami, udało nam się
dostać do zamku, a ja mogłam pochłonąć Vernę. Odzyskałam moich biologicznych
rodziców, ale utrąciłam tych adoptowanych, którzy się mną zajmowali przez
siedemnaście lat pobytu na ziemi. Zyskałam także wielką miłość, dzięki Belli-
to powiedziawszy przytuliła się do Marco, a ten odwzajemnił uścisk
- Ja mam krótką historię. Nazywam się Marco Saris i od
dzieciństwa byłem szkolony do walki ze złem, pewnego razu rada kazał mi
odnaleźć córkę Sabriny. Udało mi się to, a dzięki temu zyskałem nie tylko
wolność w Mirabili, ale i miłość tej czarownicy. – uśmiechnął się i przytulił
mocniej brunetkę
- Widzę, że jesteście naprawdę piękną parą. – powiedziała
Rosalia, uśmiechając się
- Ta piękną, a gdybyście widzieli ile się ślinią, to byście
zmienili zdanie – znienacka odezwał się Luc i wskoczył wcześniej na kanapę, by
zobaczyć zdziwienie na twarzach wampirów.
- Ttttty….gaaaadasz! –powiedział zdziwiony Emmett.
- A co mam śpiewać? Okej. One way or another….- gdy kot miał
się rozkręcić, Ali machnęła ręką i usunęła mu głos.
- Uwierzcie, nie chcecie słyszeć jak śpiewa. – powiedziała Ali,
która chwilę później wyczarowała sobie i Marco kanapę i zwróciła kotu głos.
- Nie musiałaś tego robić. Przecież są miejsca wolne.
- Wiem, ale tak łatwiej. – uśmiechnęła się kładąc głowę na
klatce piersiowej Marca
- Wiecie co, w takich momentach jak ten mam ochotę się upić.
–powiedział Jasper patrząc na dwójkę nieznajomych z niedowierzaniem .
- Nawet się nie waż – powiedziała Alice
- Okej, mu tu gadu gadu, bitwa się zbliża. Ilu ma ich być,
chcę przygotować fiolki. – powiedziała Ali, pocierając ręce.
- Około 20,
a ich liczba rośnie. –powiedziała przestraszona Alice,
wtulając się w bok Jaspera.
- Tylko 20? Bello, mówisz o wojnie, czy o potyczce? –
zaśmiał się Luc – zawiązanymi łapami pokonam przynajmniej 3.
- Skąd jesteś tak pewien, kotku? – wyśmiał go Emmett, który
zaraz pożałuje swoich słów.
- Oj, nie nie nie! Emmett, coś ty narobił- powiedział Marco
patrząc współczującym wzrokiem na wampira.
- JAK TY MNIE
NAZWAŁEŚ?!?!- Zagrzmiał potężny głos a przed nami pojawiła się
postać wielkiego czarnego kocura o ostrych kłach i pazurach oraz czerwonych
oczach. Wszyscy cofnęli się i przybrali pozycje obronne, a biedny Emm schował
się za Rose.
- Luc, ile razy ci powtarzałam, że nie wolno straszyć
innych? – powiedziała zła Ali i wystrzeliła odrobinę mocy w jego stronę i
zmieniła go z powrotem w kota.
- Ale ja tak bardzo to lubię, a straszenie tego osiłka
będzie moją ulubioną zabawą – powiedział kot, patrząc diabolicznie w stronę
Emma i pocierając jedną łapkę o drugą.
- Nieeeeee!!!
____
postacie :Alury, Marco i Lucyfera są z mojego pierwszego bloga. Skończyłam go, al jeżeli jest ktoś chętny, zapraszam do czytania ;D
Genialny rozdział! Lucyfer rządzi! Chcę więcej tego kociaka ;3 Mam nadzieję, że wygrają bitwę. Pozdrawiam Zuzka xd
OdpowiedzUsuńLucyfer <3
OdpowiedzUsuńHaha...
Niezły z niego kotek :d
Jejku.. Zajefajny rozdział !!
Już nie mogę się doczekać dalszej części.
Kiedy Edward i Bella się zejdą.?
:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
Życzę weny, pomysłów i dużo wolnego czasu :D
Martaa..
Lucyfer <3<3<3<3 kocham chcem więcej akcji z nim bo go kocham
OdpowiedzUsuńkiedy szanowny pan wampir który ma duszę i szanowna pani anielica która mu to uświadomiła będą razem?
czekam na nn
pozdrawiam Liv
Jak zawszę ROZDZIAŁ ŚWIETNY!!!
OdpowiedzUsuńSiemka, siemka!super rozdział ,a ja zapraszam, na nn do mnie
OdpowiedzUsuńhttp://nastolatkawwielkimswiecie.blogspot.com/2013/06/rozdzia-viii-mafia-czyli-papo-czy-ja.html
Rozdział jest świetny! Prześwietny! Nic dodać nic ująć :D Podoba mi się baaaaardzo! :)) Jestem happy, że dodałaś tak szybko nn :D Czekam na kolejny i BŁAGAM dodaj go szybko! :D Nie trzymaj mnie w niepewności :) :))Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział!!!!!wow!!!!!Aż brak słów mi na opisanie moich odczuć co do rozdziału!!!!:)Lucyfer BOMBA:):) Jednak jestem strasznie ciekawa jak to wszystko się dalej potoczy czy bella zejdzie się z edkiem po bitwie???czy wygrają bitwę??;Jestem zachwycona z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział:) oby był w miarę szybko bo już nie mogę się doczekać!!!!!!:)Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!
OdpowiedzUsuńrozdział po prostu genialny :D:D
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życzę weny i pozdrawiam
Rose:-)
Hahahahahahahahahahahahaha, Boże hahahahahah padłam xD
OdpowiedzUsuń"Straszenie tego osiłka będzie moją nową zbawą!" Hahahahahahahahahahahahahahahaha xDD
Dobra, a teraz reszta rozdziału.
Bardzo się ucieszyłam, że Edzio uwierzył, że jednak ma duszę, a tym samym Bella ukończyła przedostatnie zdanie.
Cieszy mnie też to, że Bells uświadomiła sobię, że kocha Edwarda.
Aniołku, dziękuję ci za to, że zgodziłaś się na występowanie Ali, Marco i ofc mojego ulubieńca- Lucyfera <3
Lucyfer rządzi!
Z małego, słodkiego kociala w bestię, "straszenie siłka" i ofc..." One way or another I’m gonna find you I’m gonna get you get ya get you get you One way or another I’m gonna win you I’m gonna get you get you get you get you!!!" Kofffam <3
Ja tu gadu gadu a trzeba wstawać i się kończyć pakować. Tak, Kisielku, pozdrowię od ciebie ciocie i wujka :)
Rozdział zaje*isty, wspaniały i z niecierpliwością na następny.
Maja :3
Ps. Bardzo was przepraszam, za to że ten komentarz nie ukazał się wcześniej, ale brak czasu daje się we znaki :c
Wybaczycie? :)
Lucyfer bije wszystko :-)
OdpowiedzUsuńNareszcie Bella zrozumiała że go kocha, teraz tylko czkam aż wreszcie to sobie wyznają,
Pozdrawiam :)
OŁ je!!!Edward wreszcie uwierzył , że ma duszę!! :) Super. Nie no, ten kot tzn Lucyfer był najlepszy :D Jestem ciekawa jak się potoczy bitwa, i czy Bella będzie z Edwardem?:?? Nie mogę się doczekać nn!! U mnie pojawiła się nowa notka:http://narodzeniesie-nowejbelli.blogspot.com/ Zapraszam!!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Emm schował się za Rose... Ja chcę to zobaczyć !!!
OdpowiedzUsuńA co do reszty notki, cieszę się, że Edzio uwierzył, że ma duszę.
Pozdrawiam i życzę weny ;)
Lucyfer :D Przypomina mi mojego kota XD Wreszcie wzięłam się za czytanie i nadrobiłam ! A nn piękne! ;]
OdpowiedzUsuńChodź i to określenie jest za skromne do określenia waszego geniuszu. XD Właśnie też miałam pomysł na gadające zwierzaki w następnym blogu;] ( Ale tym razem to nie wy mnie zainspirowałyście tylko taka jedna wyszczałowa książka XD) PISZCIE PRĘDZIKIEM!! OCZEKUJĘ I CZEKAM :} WENY! :* :*
Hahahahahahahahahahah!!!! JA PIERDZIU!!!! MÓJ KOCHANY, RUDY KOCIAK NAZYWA SIĘ LUCYFER!!!! Haha ale beka! :D Ale mój Luc jest lepszy! Ma moc ukrywania się! I straszenia ludzi! (włazi do szafek i zamyka się w nich... XD) Ale nie gada. To znaczy gada, nawet w paru językach, ale zna tylko parę słów, typu ,,mama'' ,,mła?''(jak mówię, żeby się zamknął).
OdpowiedzUsuńHehe
Ahhhhhhh no i Bells lofcia Eda, Ed lofcia Bells i wszyscy HAPPY! ;p to najważniejsze XD
Tia.
Rozdział zarąbisty, wy*ebany w kosmos i wgl :D <3 CZADZIK!
Cud, miód i orzeszki ziemne XD z bitą śmietaną :)
Czekam na NN :)
Niech wena bd z Wami!
Całuski :*
Pozdrawiam ja i mój Diabliszon czyli Lucyfer Pasiasty
heh
3:)