poniedziałek, 24 czerwca 2013

.: Rozdział 13 - Trening:.


To powinno być wczoraj wstawione, ale internetu u mnie nie było, więc tak wyszło, ale jestem i odśpiewam teraz spóźnioną piosenkę :
Happy Birthday to You
Happy Birthday to You
Happy Birthday Dear Kiślu
Happy Birthday to You.
 
Chcę wam powiedzieć, że Kiśla miała wczoraj urodziny 16, więc składam jej spóźnione życzenia
( zdrowia, szczęścia pomyślności, dużej biby, super życia, 
fajnego towarzysza w życiu, oaz czego sobie zapragniesz);*
Kochana Jesteś, ale nie trzeba było<rumieni się> . 
Trzeba, a teraz zapraszamy na nn, mam nadzieję, że wam się spodoba
 To, że krótkie , nie muszę chyba mówić ??
Wim, że krótkie, ale chciałam uciąć w tym momencie, specjalnie dla cb ;D
Jakaś ty kochana;p
________________________________________________________________________________

            Cały dzień miął nam na rozmowie. Alura i Marco opowiadali nam, co się dzieje w Mirabili(dostałam oficjalne zaproszenie na ślub Lani i Erica), a Cullenowie opowiadali swoje historie. Lucyfer zdążył parę razy wkurzyć Emma podczas polowania. Trzeba było odciągać go siłą od kota, któremu groził, że obedrze go z futra. Niestety, nie zapomnieliśmy o powodzie naszego spotkania.
- Musimy przygotować taktykę i potrenować. – powiedział pod koniec dnia Jasper.- Gdy służyłem u Marii, nauczyłem się walczyć i szkolić nowo narodzonych. Ta wiedza może nam się przydać, a za parę godzin możemy zacząć trening.
- Masz rację, a my z wielką chęcią poobserwujemy, jak się szkolicie.- powiedział Marco
- To jak? Idziemy? –zapytał Luc (skrót od imienia Lucyfer aut.)
- Jasne KICIU. – Emmett specjalnie zaakcentował ostatnie słowo, a następnie wybiegł na dwór
- Jak ja go dorwę
 - Oszczędź go, potrzebuję jeszcze tego miśka – powiedziała Rosa, głaszcząc kota. Ta dwójka bardzo się polubiła, od kąt Luc zaczął się za nią chować i łasić się.
- Oczywiście. – zamruczał, a my śmialiśmy się idąc na dwór, gdzie czekał na nas Emmett. Podzieliliśmy się na zespoły dwuosobowe, każdy ze swoją drugą połówką, ja zostałam sama, wraz z Edwardem, więc zostaliśmy „parą”. Najpierw był Jasper z Alice. Ich walka, wyglądała jak taniec. Jasper polegał na instynkcie i taktyce, a Alice na wizjach. Oczywiste było to, że wygrała. Potem byli Emmett i Rosa, a następnie Carlisle i Esme. Moja walka z Edwardem nie była wyrównana. Było mi strasznie ciężko atakować miedzianowłosego, bo to w końcu mój podopieczny, a w dodatku nie chciałam zrobić mu krzywdy. Nadal nie wiem, co do niego czuję, a podczas tej „walki” bałam się, mu zrobić jakąkolwiek krzywdę. To, że wygrałam, było oczywiste, skończyłabym to szybciej, ale wtedy nie było by nam wszystkim tak wesoło.
- Gdzie nauczyłaś się tak walczyć?- zapytał Edward, gdy pomagałam mu wstać
- Od rodziców i w akademii, ale i tak nie pokazałam, na co mnie stać.
- A co cię hamowało?- zapytał, a ja patrzyłam mu prosto w oczy. Myśli krzyczały mi: „ Bo się w tobie zakochałam”, ale powiedziałam co innego.
- Nie chciałam, żeby to się skończyło z rozczłonkowaniem. – to powiedziawszy, usiadłam na powalonym drzewie, patrząc jak czarodzieje szykują się na walkę.
- Tym razem nie dam się tak łatwo pokonać.- powiedział Marco, stając naprzeciwko Alury
- Kochanie, mówisz to za każdym razem, gdy walczymy.
- Tym razem będzie inaczej.
- Zobaczymy – uśmiechnęła się chytrze, a zaśmiałam się
- Alura, to mam sędziować?- zapytałam wstając
- Po co? Przecież widzimy co się dzieje.- powiedział Edward siadając.
- Oni często oszukują i walczą używając zaklęć.
- Nie prawda, używamy tylko samych żywiołów.
- Tak? A kto ostatnio próbował mnie zmienić w żółwia, kiedy trenowaliśmy ostatnio? – Marco oskarżycielsko spojrzał na Ali
- To dlatego, że ktoś obudził mnie o piątej rano! –krzyknęła i rzuciła się na niego. Ich walka wyglądała jak kłótnia zakochanych, w sumie to jest kłótnia zakochanych. Alura, co chwilę atakowała, a Marco nie wyrabiał się z obroną. W końcu czarownica znalazła błąd, który popełnił jej chłopak i skoczyła tak, że stanęła za nim i położyła ręce na karku.
- Koniec kocie.- pocałowała go lekko w szyje i odwróciła się do niego plecami. Ten wykorzystał chwilę nieuwagi dziewczyny i chciał ją podciąć, ale ona była sprytniejsza. Słyszała jak się skradał i odskoczyła na bok i wykorzystując pnącze, wystające z ziemi, związała nimi Marca. Uśmiechnęła się do niego i zaczęła się z nim całować , nie zwracając uwagi na innych.
- Właśnie dlatego, trzeba ich pilnować. –powiedziałam idąc w stronę czarodziei. – Proszę, jak maci to robić, to na osobności. – odsunęłam ich od siebie i spojrzałam na Jaspera – I co zaobserwowałeś?
- Musimy popracować nad atakami, muszą być szybsze. Marco, Alura, Edward i Alice muszą przestać polegać na darach, a Emmett na sile. Tak to jest naprawdę dobrze .
- To fantastycznie teraz tylko…- przerwałam widząc, jak oczy Alice zachodzą mgłą. Wizja. Podeszłam powoli do niej i czekałam, jak jej wizja się skończy. Po pięciu minutach ocknęła się i spojrzała na nas uśmiechnięta.
- Walka przesunęła się. Odbędzie się ona za dwa tygodnie.  – gdy to powiedziała, poczułam ulgę w sercu. Czyli mam szansę na dokończenie zadania, przed bitwą. – O i jeszcze za tydzień będzie Bal  Halloweenowy.- podskoczyła podekscytowana.
- Pamiętasz, wtedy się poznaliśmy. –szepnął Marco, przytulając od tyłu Ali.
- Tego nie mogę zapomnieć. – uśmiechnęła się i pocałowała chłopaka w usta
- Dobra, skoro bitwa się przesunęła, to może chodźmy do domu?- zapytała Rosa, łapiąc miśka za rękę.
- Jasne – wszyscy poszliśmy do domu Cullenów, a ja spojrzałam na moich starych przyjaciół.
- Może zamieszkacie na ten czas u mnie? – spytałam ich, a oni spojrzeli na siebie
- Jeśli to nie problem, to będziemy bardzo wdzięczni. Tylko na chwilę musimy wrócić do Mirabili, powiedzieć, że zostaniemy u ciebie trochę dłużej, okej ??
- Dobrze, ale musicie mi opowiedzieć wiele rzeczy – uśmiechnęłam się do nich i schyliłam po księgę dusz. – Ja się zbieram, muszę jeszcze coś sprawdzić w księdze. Do zobaczenia. – powiedziałam i wyszłam, razem z Willem na ramieniu. Ledwo weszłam w ścianę lasu, gdy usłyszałam wołanie.
- Bello, zaczekaj. –odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moją stronę Edwarda. – Odprowadzę cię.
- Nie trzeba, to tylko minuta biegu.
- Ty mnie odwiozłaś pod sam dom, to ja ciebie odprowadzę . –powiedział pewnie idąc razem ze mną w stronę mojego domu.
-No dobrze. – przez całą drogę milczeliśmy, ale nie była to jedna z tych nieprzyjemnych cisz. Tylko cisza, która dawała nam chwilę odpoczynku. Po piętnastu minutach ludzkiego marszu, doszliśmy do domu. Ledwo doszłam do drzwi się same otworzyły, a w nich stanęła moja babcia.
- Bello, gdzie ty zginęłaś ??

16 komentarzy:

  1. Jej babcia? Dziwne.
    Faktycznie rozdział krótki i trochę chaotyczny :p
    Szkoda, że nie są jeszcze razem z Edwardem :(
    No cóż, pozostaje mi czekać na nn :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. UUUU rozmowa z babcią się szykuje:P
    A co do rozdziału to jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zobaczyłam Twojego bloga przypadkiem, ale bardzo mi się podoba i czekam na dalszą część. Zapraszam do mnie Esme-Carlisle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :)
    Choć mogliście bardziej opisać te walki :) Nie żebym się czepiała, bo tak jak jest też jest dobrze :D No i jeszcze w takim momencie :D Och Ty.!!
    Nie pozostaje nic innego jak czekać na notkę.!
    Powodzenia z weną. :D
    Pozdrawiam <3 .!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Babcia Belli pojawia się akurat wtedy gdy Edward odprowadza ją do domu? Ciekawie!
    walka przesunięta? ok niech będzie!
    Luc nie wiem czy pisałam ale kocham go!!
    pozdrawiam
    PS. Wszystkiego najlepszego Kisielku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Babcia?? Czyżby szykowała się rozmowa typu : " Co to za chłopak?", "Bądz ostrożna !" ???:D Rozdział jak zwykle wspaniały:)
    PS1: Wszystkiego Najlepszego Kisielku!!
    PS2: U mnie nn!! Zaraszam na http://narodzeniesie-nowejbelli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Babcia? No, no, nieźle :)
    Rozdział jak zwykle świetny, szkoda tylko, że krótki.
    PS. Wszystkiego najlepszego Kisielku!! :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Dam dum dum...
    To pieprzone ciepło mnie wykańcza :/
    Boże, kocham Luc'a <3
    Walki...Ali i Marco najbardziej mi się podobała. Hehs, Bella nie chciała "uszkodzić" Edzia.
    Walka...się przesunęła. Dim dum tsss...
    I co? I co zrobi babcia?! Nooo!!!
    Rozdział wspaniały i czekam na nn, jeśli dożyję, jeśli mnie to głupie ciepło nie wykończy :/
    Maja :3
    Ps. A tam! Jeszcze raz! Najlepszego Kisielku <3

    OdpowiedzUsuń
  9. WSZYSTKIEGOOOOOO NAJLEPSZEEEGO, KISIELKU!!!!
    Rozdział fajny. :)
    Mogłyście troszkę opisać walki pomiędzy wampirkami :> A co się stało, że bitwa została przesunięta? Zbierają więcej siły?
    Ale, że babcia? uuuu... no to coś czuję, że będzie TA rozmowa. "nie możesz zakochać się w podopiecznym" a Edzio to usłyszy i banan na twarzy :)
    Czekam na NN :D

    OdpowiedzUsuń
  10. rozdział świetny :D
    czekam niecierpliwie na nn
    Życzę weny i pozdrawiam
    Rose:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest świetny! Prześwietny! Nic dodać nic ująć :D Podoba mi się baaaaardzo! :)) Czekam na kolejny i BŁAGAM dodaj go szybko! :D Nie trzymaj mnie w niepewności :) :))Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!

    OdpowiedzUsuń
  12. rozdział cudny :)
    fajnie wszystko opisane i sformuowane :D
    No i ja to kocham, jak wampiry mają treningi :D Nie wiem czemu, tak po prostu :D
    A ja będę zaglądać częściej :) Teraz mam kompa działającego i jestem w siódmym niebie :)
    Pozdro ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kisielu 100 lat :D Spóźnione 100 lat :D Ale teraz lecim celebrować instytucje wakacji :D Zapraszam serdecznie do siebie na nn :* http://pol-wampir-pol-wilkolak.blogspot.com/

    A teraz o nn u was... Moja ulubiona para to Marco i Alura. Mmm.... Ja też chcę takie życie XD Chociaż to co mam nie jest najgorsze XD NN świetne. A na ten ślub Bells pójdzie z Edwardem? ;]
    Pozdrawiam!!! :* :* WENY WAKACYJNEJ!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach ! Jak zwykle superowo! NIc dodać , nic ująć!
    Zapraszam do mnie na nn!


    http://nastolatkawwielkimswiecie.blogspot.com/2013/07/rozdzia-ix-buenos-dias-senores.html

    OdpowiedzUsuń

  15. Jejku przepraszam, że tak późno. Rozdział suuuuuuuuuperowy. Nie mogę się doczekać rozmowy z babcią :D

    Katherina

    Ps. Mocno spóźnione Happy Birthday Kisielku =*

    OdpowiedzUsuń
  16. PS. Nominowałam Was do
    Libster blog Awards i Versatile
    Blogger Awards. Szczegóły u mnie na blogu http://crothord.blogspot.com/.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń