Hej przepraszam, że tak późno, ale .... to wina Aniołka!
Miała wstawić w niedziele i zapomniała,
a ja wyjechałam w poniedziałek w Bieszczady, a ona do Niemiec ;/
Ja wróciłam wczoraj, a ona wraca w piątek...
Do tego czasu nie mam z nia kontaktu, ale zdążyła mi przekazać,
że nie wstawiła.
Miałam wstawić w poniewdziałek po 3,
ale internet się fochnął ;/
Na szczęście przypomniałam sobie dzisiaj, więc jest rozdział.
To jest Aniołka, a następny będzie mój.
Miłego czytania i postaram się wam wynagrodzić to opóźnienie,
i spróbuję napisać nn na niedzielę, a teraz miłego czytania ;D
PS: Alfred ;D w ciągu jednej nocy wypiliśmy 62 butelek ;D
Punkt widzenia Edwarda
I zniknęła. Weszła przez te drzwi, a gdy je zamknęła, one
znikły razem z nią. Nie wiedziałem, co robić. Iść jak reszta mojej rodziny do
domu i zająć się codziennymi sprawami, czy zostać tutaj i czekać na jej powrót.
Zdecydowałem się na to drugie. Znając życie, wszyscy udali się do swoich pokoi
i zajęli się sobą, miałem rację. Chwile później słychać było dźwięk rozrywanego
materiału i śmiech zakochanych. Postanowiłem nie przysłuchiwać się ich
igraszką, a skupić się na ostatnim tygodniu. Tyle się wydarzyło: poznałem Belle, oraz Anielicę, która później okazała się Bellom, dowiedziałem się o
istnieniu aniołów, a także o tym, że sam mam jednego. Właśnie, zastanawiam się,
kim on lub ona jest. Przysłuchując się opowiadań, Bells, osoba mnie pilnująca
powinna mi pomagać, a na razie jedyną taką osoba jest Izabella. Może mój Anioł
Stróż się nie ujawnia, a może po prostu zakończył swoją misję? Nie wiem, ale
jestem pewien jednego. Z dnia na dzień, coraz bardziej zakochuję się w Belli.
Od kąt spotkałem ją po raz pierwszy nie mogłem o niej zapomnieć. Gdy zamknę
oczy, widzę ją, a gdy otworzę, chcę ją widzieć. Trzymać w swoich ramionach i
nie dopuścić do tego, aby ją ktoś skrzywdził. Niestety, moa natura jest tak
samo silna jak miłość do niej. Coraz częściej przyłapuję się na myśleniu, co by
się stało, gdybym spróbował jej krwi. Boję się, że mogę ją skrzywdzić, a co
gorsza zabić. Dlatego mam dylemat, powoli pokazywać, jakim uczuciem ją darzę,
czy odsunąć się na bok i zostawić ją w spokoju oraz cierpieć w samotności. No
nic, to, co się wydarzy w przyszłości, nie wie nikt, więc na moje odpowiedzi
msze trochę poczekać. Spojrzałem na zegarek i ze zdziwieniem stwierdziłem, że
minęły 3 godziny. Coś długo to schodzi….
Edwardzie, mógłbyś na chwilę? usłyszałem w
głowie pytanie mojego ojca, więc wstałem i głęboko wzdychając poszedłem w
stronę domu. W środku zauważyłem, że wszyscy siedzą już w salonie i mają
grobowe miny.
- Co się stało?- zapytałem siadając sam na kanapie
- Pamiętasz jak mówiłem ci, że poszedłem spotkać się z
Samem? – kiwnąłem głową na potwierdzenie. – Alice miała wizje, w której trójka
wampirów idzie w naszą stronę z zamiarem zabicia nas. Zbierają armię, na razie
mają piętnastu nowo-narodzonych, a ich liczba nadal rośnie. Nie wiem czy uporamy
się z nimi. – powiedział to wszystko na jednym wdechu
- Ale czemu chcą nas zaatakować? –zapytałem zszokowany
- Chcą mieć to terytorium tylko dla siebie ze stałym
dostępem do krwi. – powiedziała Alice, która przed chwilą wybudziło się z
transu – Na razie nie widzę nic, może to jest spowodowane obecnością Belli
podczas bitwy…- końcówkę powiedziała sama do siebie….ŻE CO?
- Ona nie może być
podczas tej bitwy, a co jak jej oderwą skrzydła!? Wszyscy się na nią rzucimy!-
krzyknąłem wstając, a reszta spojrzał na mnie zdziwieniem, ale jednocześnie ze
zrozumieniem
- Nie mam mowy Edwardzie – nagle zza mnie wyłoniła się Bella
z wielką księgą. – Polubiłam was i znacie mój sekret. Teraz się tak łatwo ode
mnie nie uwolnicie – uśmiechnęła się wyniośle naszą stronę – Jakby, co mogę
poprosić moich znajomych o pomoc.
- O nie, a jak ci się coś stanie? –zapytałem, Błagam Bello, nie idź na tą bitwę modliłem
się w myślach, żeby tak zrobiła
- Edward ma rację, nigdy nie wiadomo, czy to nie te same
wampiry, które zabiły twoich rodziców. –Rosalia, coraz bardziej cię lubię
- To tym bardziej wam pomogę. Zemsta nie jest dobra, ale Sąd
Najwyższy z przemiłą chęcią zainteresowałaby się skąd wiedzą o aniołach.. –
uśmiechnęła się i usiadła wygodnie na kanapie obok mnie oraz spojrzała na
Willa- Leć do domu po papier i atrament od Alury.- ptak kiwnął łebkiem i
wyleciał przez okno. – Sami sobie nie poradzicie, nawet z moją pomocą. Na
szczęście znam jedną osobę, która może nam pomóc. Ba, nawet sama może pokonać te
wampiry.
- Kto jest na tyle potężny, żeby pokonać dwadzieścia
wampirów? –zapytał Jasper patrząc z niedowierzaniem na Belle.
- Czarownica – w tym samym momencie do salonu wleciał
jastrząb niosący w pazurach białą kartkę oraz mały flakonik. Anielica wstał i
poszła w stronę stolika do kawy. Zabrała rzeczy od ptaka, a potem zamknęła
oczy. Wyglądała, jakby zmuszała się do ….O nie!
- Bello, proszę nie rób tego! – za późno, rozłożyła skrzydła
i zanim cokolwiek zrobiłem, wyrwała sobie jedno pióro. Zobaczyłem, że w
miejscu, gdzie przed chwilą było pióro, zaczęła cieknąc woda. Szybko pobiegłem
do kuchni i chwyciłem papierowy ręcznik, a następnie przyłożyłem go do rany.
- Nie trzeba Edwardzie, już jest nowe pióro. –miała rację,
gdy zabrałem prowizoryczny opatrunek, zobaczyłem nowe białe i silne pióro.
- Jak…
- Taka jest moja natura – uśmiechnęła się i zabrała się do
pisania, zerknąłem jej przez ramię i zobaczyłem, co pisze:
„ Droga Aluro!
Wiem, ze przygotowania do ślubu idą pełną parą, a wy wszyscy nadal
odbudowujecie Mirabile, ale mam do ciebie prośbę.
Niedługo mnie i zaprzyjaźnioną
mi rodzinę, ma napaść armia wampirów.
Nie miałabyś ochoty nam pomóc?
Uzupełniłabyś sobie zapasy…
Mam nadzieję, że pozytywnie przemyślisz moją propozycję.
Jak chcesz, razem z tobą może przybyć Marco i Lucyfer.
Czekamy na was, jak nie możecie,
to odeślij Willa. Jakoś sobie wtedy poradzimy.
PS: Jakby, co, portal czeka…
Twoja przyjaciółka
Bella Swan”
- Leć do Mirabili, a dokładniej do Catherswil. Dasz to,
Alurze, ona ci resztę powie. Leć, tylko uważaj na siebie. – gdy przekazywała
informacje ptaku, przywiązała do jego nóżki kartkę z wiadomością, a ptak z
powrotem wyleciał przez okno.
- Mirabilia? Catherswil? Nigdy nie słyszałem o takich
miejscach…- powiedział zdziwiony Carlisle.
- Mirabilia to kraina czarów, w której żyją wszystkie
magiczne stworzenia prócz wampirów, wilkołaków i aniołów, a Catherswil to jej
stolica. Mam nadzieje, że Ali nie jest na jakiejś misji…- na chwile zamyśliła się,
a potem spojrzała na bok- Zapomniałabym, zobaczcie, co przyniosłam.- pokazała
swoją „nową” zdobycz
- Co to za księga?
- Jest to „ Księga dusz”. Potrzebna mi jest, dla mojego
podopiecznego, ale mogę wam ją pokazać. Zawiera ona spis wszystkich dusz, nawet
waszych.
- To nie możliwe, wszystkie wampiry nie mają duszy.-
powiedziałem pewnym głosem, a ona spojrzała na mnie smutnym wzrokiem, co ja
takiego zrobiłem? Nie chcę aby się smuciła.
- Mylisz się, ale tylko do jednej rzeczy. Niektóre wampiry
mają duszę, a do tych nielicznych zaliczacie się wy. Duszę posiadają tylko ci,
którzy są wegetarianami. Od kąt Carlisle odkrył, że wampiry mogą żyć dzięki
krwi zwierząt zaczęły się spory w niebie.( jeśli to czytasz napisz w kom.: słońce) Część była za tym, aby dać
wegetarianom zbawienie, a część nie. Na szczęście wyszło na to, że tak. I mogę
wam to łatwo udowodnić. Powiedzcie imię jakiegoś człowieka, który według was
posiada duszę.
- No nie wiem….
- Michael Jordan –gdy
Emmett krzyknął podekscytowany, księga
nagle się otworzyła i zaczęła przewracać strony. Gdy książka otworzyła się na
odpowiedniej stronie, zobaczyłem zdjęcie Jordana, świeciło się ono na
niebiesko. – Dlaczego?
-… świeci się na niebiesko? – wyprzedziła mnie Bella – To znaczy,
że ma duszę. A teraz imię wampira, pijącego krew ludzką.
- Aro Volturi – sytuacja powtórzyła się znowu, ale tym razem
strona stałą się czerwona. - Czerwony oznacza, że pije krew ludzką? –kiwnęła
głową na tak, zobaczmy, co się stanie… - Jasper Cullen. – i znowu to samo, ale
karki stały się złote.
- Złoty oznacza, że wampir pije krew zwierzęcą. Możecie
sprawdzić wszystkich, mogę się założyć, że wszyscy będziecie mieli złote
strony. – powiedziała pewnym siebie głosem
- Ja nie będę miał. – powiedziałem patrząc prosto w jej
piękne błękitne oczy.
- A chcesz się założyć? Jeśli zaświeci się na złoto, biorę
udział w walce, jeśli nie, to nie. Zgoda?
- Okej, Edward Cullen- wymówiłem swoje imię i nazwisko,
pewien tego, że strony będą czerwone, albo będą miały inny kolor, ale nie złote.
Niestety, przeliczyłem się. Zdarzyło się coś, czego nie spodziewałem się w
najśmielszych snach. ZŁOTA STRONA. Ja mam duszę….
Rozdział świetny!Słońce
OdpowiedzUsuńSłońce! To jest świetne. Chciałabym zobaczyć minę Edka pod koniec rozdziału :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny :**
Słońce!
OdpowiedzUsuńOch, piękny rozdział! :D Co prawda, jak dla mnie krótki, ale lepsze to niż nic :P Ogólnie to zaskoczyła mnie ta bitwa z wampirami, a akcja z księgą była najlepsza! :) Heh, cieszę się, że Edward wreszcie uwierzył w to, że jest dla niego nadzieja... ;) A zadanie Belli? Kiedy się skończy? - nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że gdzieś była o tym mowa i wtedy będzie mogła zadecydować gdzie chce żyć ;) No nic... Czekam na dalszy rozwój wypadków! Mam nadzieję, że nowa notka pojawi się szybko ;)
Pozdrawiam! ;)
Em...szybko, bo musze się uczyć historii :/
OdpowiedzUsuńAlura, Marco i Lucyferr. Stęskniłam się już za nimi <<<333
I jej!!! Bella przekonała Edzia że ten ma duszę!!
I wszystkie wampiry (wegetarianie), mają duszę...fajny pomysł z księgą.
A teraz wybaczice, muszę się uczyć i wytrzepać resztki mąki z włosów xD (ach te wycieczki szkolne....)
Rozdział wspaniały i czekam na nn.
Czy u was też dziś takie piękne SŁOŃCE???
Maja :3
SŁOŃCE!!!!!
OdpowiedzUsuńświetny rozdział no i Belli udało się udowodnić Ed'owi Że ma duszę co będzie dalej???
nie mogę się doczekać
mmmmmmmmmm.... Edi się zakochał!!!! ^^ ciekawe jak to się dalej potoczy hmmmm?
pozdrawiam i czekam
JEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!! Super, super, super, super, SUPER!!!! Zajebioza z tą czarownicą, no i z księgą ;D
OdpowiedzUsuńHmmm, Marco i LUCYFER??? Wiecie, że obarczyłam mojego ukochanego kociaczka brzemieniem imienia Lucyfer???? Dlatego już kocham tych 2-óch gości! XD
Ciekawa jestem bitwy ;) I w ogóle!
Hmmm.
SŁOŃCE!
;D
Czekam na NN!
NIech wena bd z Wami!
Gohhhonce busiaćki!!! ;*
Rozdział Cudowny :D
OdpowiedzUsuńA nawet bardzo.!
Ooo.. Czyżby Edward w końcu uwierzył, że ma duszę, a Bella wykonała swoje zadanie.? Miejmy nadzieję, że tak :D
Powodzenia i czekamy na następny :)
Słońce <3
Słońce:)
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział kochana, jestem strasznie ciekawa jak to wszystko potoczy się dalej;Jestem zachwycona z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział:):) oby był w miarę szybko:)Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!
Słońce, Słońce, Słońce Słońce!!!!
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział ;3
Boże rozdział cudowny
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życzę Dużo weny i pozdrawiam
Rose :-)
Slonce. Ach, rozdzial jest genialny. NARESZCIE Edward uwierzyl, ze ma dusze !!! Czyzby to oznaczalo, ze Bella wypelnila swoje zadanie? Z jedej strony to fajnie, ale z drugiej musialaby opuscic Cullenow, nieprawdaz? Fajny oomysl z ta hitwa, mam nddzieje, ze przyjaciele Belli przyjadaa i jej pomoga. :D no i mam nadzieje, ze nikt nie straci skrzydel,ani nie zginie w trakcie tej bitw (mam na mysli tych dobrych) ooo i zeby volturi sie do tego nje zamieszali...much ja bym ich zamieszala dk yej bitwy, wiec to mnie troche irytuje, alle nie wazne.
OdpowiedzUsuńWeny weny i jeszcze raz weny dziewcxyny. Dodawajcie szybko nn, trzymam za slowo, ze w niedziele.
Belle ♡
Świetny rozdział, jak i cały blog. Czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńZapraszam, może spodoba Ci się moje opowiadanie renesmeecullen-5czescsagi.blog.pl
Pozdrawiam
Ania
Jej, cudny rozdział :) Naprawdę, świetny!
OdpowiedzUsuńBrak słów... :)
Przepraszam, że tak długo nie komentowałam, ale mam zepsuty komputer, teraz korzystam z siostry :)
Sorka, ale komentuje z anonima :(
Anka
Świetny rozdział :D Czekam na kolejny :D Zapraszam po NN :3
OdpowiedzUsuńWow, nie podejrzewałam, że Belli się to w końcu uda ;)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, czekam na następny i mam nadzieję, że pojawi się trochę szybciej, niż ten powyżej :)
pozdrawiam