Hej, dzisiaj tylko ja piszę, bo Kisielina ma jakiś wypad rodzinny ;/ Rozdział trochę spóźniony, bo... mi się zapomniało ;D Ale, przypomniała mi Kisielek i teraz wstawiam. Trochę słaby, ale następne będą lepsze ;d(mama nadzieje ;p) Czekam na komentarze i do napisania:D
____________________________________
Krzyknęłam jeszcze raz i usiadałam jak najszybciej na łóżku.
Serce mi waliło jak młot, a ja złapałam się ramion i spróbowałam wyciągnąć
skrzydła. Są. Odetchnęłam z ulgą, to tylko zły sen. Nagle poczułam, ze ktoś
mnie obserwuje. Spojrzałam w tamtą stronę, a przy wejściu do pokoju, stali
wszyscy Cullenowie.
- Przepraszam, że was obudziłam. Naprawdę jest mi…
- Kochanie, nic się nie stało – powiedziała spokojnie Esme,
siadając obok mnie i obejmując ramieniem- my i tak nie śpimy. Jednie to nas
przestraszyłaś. Nic ci nie jest??- zapytała, patrząc na mnie matczynym
wzrokiem, dawno nie widziałam takiego wzroku…
- Nie, po prostu miałam zły sen. Nic więcej – uśmiechnęłam
się na potwierdzenie moich słów
- A to, co? – zapytała sama siebie, Esme, podnosząc białe
pióra z miejsca, gdzie przed chwilą były moje plecy.
- Moje pióra. Wypadają mi, gdy mam koszmary, mogę??- zapytałam
wyciągając rękę po nie, a kobieta posłusznie podała mi je. Chwyciłam małe
piórka w rękę i zgniotłam w pięść, poczułam delikatne mrowienie w dłoni, a
potem otworzyłam szeroko rękę. Nic nie zostało z piór.
- Fascynujące, gdzie zniknęły te pióra?? –zapytał Carlisle
patrząc zszokowany na moją dłoń
- Można powiedzieć, że wszczepiły się w moje skrzydła.
–uśmiechnęłam się i nagle poczułam burczenie w brzuchu.
- O jejku, ty jesteś głodna, zaraz ci coś przygotuję
smacznego. Przebierz się, a potem zejdź na dół. –poinstruowała mnie Esme, a
potem pobiegła w wampirzym tempie, prawdopodobnie, do kuchni. Nie zostało mi
nic innego jak spełnienie jej żądania. Grzecznie zeszłam z łóżka i pościeliłam
je, a następnie weszłam do łazienki, gdzie wykonałam poranne czynności
przebrałam się w śliczny zestaw. Gdy wyszłam na łóżku leżał Edward, obracając
sobie w dłoni moje pióro.
- Skąd je masz? –zapytałam pakując swoją pidżamę, do torby.
- Leżało na podłodze, mogę zatrzymać??- zapytał wskazując
pióro
- Jasne, tylko je nie pal.
- Dlaczego?
- Znasz powiedzenie: Jeden za wszystkich, wszyscy za
jednego? To tyczy się moich piór, palisz jedno, palisz wszystkie. –powiedziałam
siadając obok niego na łóżku.
- Okej- uśmiechnął się do mnie promieniście i spojrzał w
moje oczy, a ja w jego. To był mój błąd. Utonęłam w miodowych oczach Edwarda.
Kusiło mnie, żeby dotknąć jego twarzy, włosów, mięśni …BELLA, STOP!! On jest
twoim podopiecznym, a ty myślisz o nim jak o kandydacie na chłopaka! KONIEC!
Odwróciłam wzrok, wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.
- Pokarzesz mi gdzie jest kuchnia?- zapytałam się,
odwracając się w jego stronę. Tym pytaniem wybrudziłam go z krainy myśli.
Spojrzał na mnie i kiwnął niewidocznie głową.
***
Po śniadanie, wszyscy usiedliśmy w salonie i śmialiśmy się i
wygłupialiśmy. Dopiero gdzieś tak popołudniu poczułam swędzenie w gardle.
Odruchowo złapałam się za nie, co nie uszło uwadze Emmetta.
- Nasz aniołek zgłodniał. – zaśmiał się, a ja mu
zawtórowałam
- Masz rację, dziękuję za gościnę, ale nie będę przedłużać.
Muszę już iść, a przy okazji zapolować.
- O nie! Obiecałaś nam, że zapolujemy razem, a zostać możesz
jeszcze na jedną noc. Prawda Esme?- zapytała się Rosalia, uśmiechając się do
mnie szczerze.
- Oczywiście, a teraz ruszcie się. Nie chcemy przecież, żeby
Bella się męczyła. –powiedziała zatroskanym głosem Esme. Uśmiechnęłam się do
niej z wdzięcznością, a następnie wszyscy razem wyszliśmy przed dom.
- Anioł, Anioł pokarz skrzydła. Dam ci pumę krwistą – ten
jakże ambitny wierszyk wymyślił Emmett i wszyscy się zaśmialiśmy, a misiek stał
zdezorientowany.( przepraszam, że ściągam od Mai. hasło: tost )
- Dobrze, ale ma być pyszna- powiedziałam poważnie, a potem
stanęłam w bezruchu i postarałam się
oczyścić umysł ze złych myśli. Poczułam delikatny ból z tyłu pleców a następnie
czułam jak po moim ciele rozchodzi się jakiś prąd. Uśmiechnęłam się sama do
siebie i zatrzepotałam skrzydłami. Odwróciłam
się w stronę Cullenów i zobaczyłam zdziwienie na ich twarzach, no
oczywiście, prócz Edwarda, on już widział moje skrzydła. Jako pierwsza z transu
wybudziła się Alice, podeszła do mnie i spojrzała na mnie wymownym wzrokiem. Kiwnęłam głową na zgodę, a ona dotknęła moich skrzydeł. Poczułam jak jej dłonie
delikatnie głaszczą moje pióra, gdy dojechała palcami do końca uśmiechnęła się
- One są
strasznie miłe w dotyku! – krzyknęła uradowana
- Wiem, ale teraz
koniec pogaduszek. Jestem głodna, a Emmett obiecał mi krwistą pumę- uśmiechnęłam
się w stronę misiowatego, a ten się zaśmiał
- Nie znam się na
pumach, ale Edek tak
- Mam na imię
EDWARD, a nie Edek! – krzyknął i zaczął go gonić, a my wszyscy śmialiśmy się,
póki miedzianowłosy nie dopadł osiłka
- Skoro chłopcy
skończyli się bawić, biegniemy. Spotykamy się tu za godzinę- powiedział
Carlisle , a my kiwnęliśmy głową . Wszyscy wbiegli do lasu, a ja razem z Willem
, odbiłam się od ziemi i poleciałam szukać czegoś smacznego. Widziałam pod
sobą, jak reszta wampirów spożywa swój posiłek, nie chciałam być od nich
gorsza i gdy tylko namierzyłam swój “obiad” , wylądowałam bezszelestnie parę
metrów dalej i przyczaiłam się. Nie wiem
jakim cudem, ale obietnica Emmetta się spełniła. Przede mną stała wielka puma.
Jej serce pompowało naprawdę dużo krwi,
nie czekając dłużej, złożyłam delikatnie skrzydła, ale nie chowając ich.
Przyczaiłam się i chwilę później zaatakowałam. Czułam w swoim gardle cudowną
ciecz, która gasiła moje pragnienie. Po chwili puma była pusta, odrzuciłam jej
martwe ciało i postanowiłam jeszcze zapolować na jakieś sarny. Szczęście mi
dzisiaj dopisywało, bo znalazłam stado jeleniowatych. Gdy najadłam się,
pobiegłam na wyznaczone miejsce i usiadłam na ziemi. Rozmyślałam nad tym jak
przekonać Edwarda, że ma on duszę i żeby był szczęśliwy. Na szczęście jedynym
lekarstwem jest miłość, więc z tym nie będzie problemu, poproszę Amora o pomoc,
ale co z duszą? Każdy wampir od pierwszych chwil życia, mam wmawiane, że nie ma
duszy. Chyba, że... nie, to zbyt ryzykowne, ale innego wyjścia nie mam. Trzeba
będzie iść po...
-Hej Bella, już
po polowaniu??- z moich rozmyślań wyrwał
mnie głos Jaspera. – Czym się martwisz? – spojrzałam na niego zdziwiona, skąd
wiedział?
- Skąd wiesz, że
czym się martwię?
- To mój dar,
manipuluję i rozpoznaje emocje wszystkich istot żywych. Ty, aktualnie jesteś
zmartwiona, zaskoczona i ... boisz się.- to ostatnie powiedział lekko zdziwiony
- Racja, te
uczucia ogarniają mnie od dawna, ale to jest związane z moim podopiecznym.
Martwię się, że nie uda mi się mu pomóc, zaskoczona jestem, że znasz moje
emocje. Co do strachu, muszę zrobić coś ryzykownego i boje się, że przypłacę
tym skrzydłami- skrzywiłam się na to ostatnie.
- Ej!
Pamiętaj,że jesteśmy przyjaciółmi, a
przyjaciół się nie zostawia w potrzebie. – uśmiechnął się i przytulił mnie na pocieszenie-
co musisz zrobić, że jest to, aż tak ryzykowne?
- Z wielką chęcią
bym skorzystała z tej pomocy, ale to sprawa dla anioła. Muszę na godzinę wybyć
do nieba.
- A co jest tam
takiego, że boisz się utraty skrzydeł?- zapytał siadając obok mnie
- Pokarzę wam jak
wrócę, okej? –spytałam się, a on pokiwał na potwierdzenie i w ty samym czasie
na polanę wbiegła reszta Cullenów.
- Gdzie Bells
wybywa na noc? – zapytał Edward, patrząc na mnie zaskoczony- przecież miałaś
zostać u nas na noc.
- Wiem, ale muszę
wpaść po coś do nieba. Wytłumaczę wam jak wrócę, a tera przepraszam, ale im
szybciej polecę, tym szybciej wrócę. Will! – krzyknęłam, a na moim ramieniu
wylądował jastrząb. Spojrzał na mnie zdziwiony, a potem ze zrozumieniem w
oczach, kiwnął łebkiem na zgodę. – A, Emmett. Dzięki za rezerwację "obiadu" – uśmiechnęłam się do nich i otworzyłam sobie wrota do nieba. Otworzyłam drzwi i
ostatni raz spojrzałam na ich zszokowane miny. Puściłam im delikatny uśmiech i
przekroczyłam wrota.
Przeczytałam wszystko :)
OdpowiedzUsuńNie wiem co napisać, ten blog jest taki...inny
gratuluję pomysłu i treści, nigdy wcześniej nie czytałam nic podobnego. Bardzo mi się spodobało i już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)
No i mnie zaciekawiłaś.!
OdpowiedzUsuńCiekawie co się wydarzy w niebie.! :D
Super rozdział :)
Już czekam na następny rozdział i życzę weny.!
Jeśli dobrze zrozumiałam to hasło na dziś brzmi: tost:)
Uwielbiam Wasze rozdziały
OdpowiedzUsuńtak samo jak tosty z nutellą *-*
Jestem ciekawa co się dalej wydarzy.
Czekam na nn =*
Wow.... Cud miód i orzeszki XD i to prażone ! ;] Ciesze się że jednak Kisielek postraszył cię :D Ja być wszystko wiedząca ;] Dosłownie XD
OdpowiedzUsuńPo co Bells poszła do nieba? Może ukradnie z nieba dusze Edzia w słoiku ? ;] Kto wie? Ona jest nieprzewidywalna. A raczej bardziej ty XD Pisz szybko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :* WENY!!
Boże *_* To jest tak genialne, że aż brak mi słów... Pisz szybko!!!!!!! Błagam!!!!!
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział kochana, jestem strasznie ciekawa jak to wszystko potoczy się dalej;Jak wyjdzie wizyta w niebie???Jestem zachwycona z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział:) oby był w miarę szybko:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
po co bella idzie do nieba? jaki zwariowany pomysł znowu posiada ta jej głowa aż boję się myśleć bo moja wyobraźnia jest bardzo bujna ale no powiem że rozdział jest bardzo ciekawy i nie mogę doczekać się nn
OdpowiedzUsuńLiv (Livkiii)
Rozdział genialny, już nie mogę sie doczekać NN.
OdpowiedzUsuńHasło:tost a po co Bells ma lecieć do nieba? Niech oni już sobie w końcu wyznają miłość no kurde :D
Wiersz Emcia zarąbisty, ten to ma talent, poeta XXI w. haha, podobała mi się tez ta sztuszka z piórem
Czekam na NN :P
PS u mnie na nowy-rodzial-w-zyciu.blogspot.com pojawiło się NN, zapraszam :*
Hej :*
OdpowiedzUsuńNa blogu http://pol-wampir-pol-wilkolak.blogspot.com/
Pojawiło się nowe nn :D
Serdecznie zapraszam :*
Nonono... Ciekawość mnie Zżera!
OdpowiedzUsuńrozdział genialny
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życze wene
Rose:-)
Heh... Może ten rozdział nie należy do naj, naj, najlepszych, ale... :D Mi się jak najbardziej podoba ;) Jest lekki, ciekawi mnie ;) Po prostu żyć nie umierać ;) Mam nadzieję, że nasz Aniołeczek nie straci skrzydełek :P Och, mam także skryte marzenie by Bells była z Edziem :P Dobra, koniec. Rozdział świetny, czekam na nn ;*
OdpowiedzUsuńPozdrówka! :)
:D
OdpowiedzUsuńTak na początek. Przepraszam że dopoero teraz, ale moje lenistwo się ujawniło po 4 dniach pobytu poza domem :D
Ale jestem.
Fajny pomysł z "jeden za wszystkich wszyscy za jednego" czy jakoś tak xD
EDZIOOOOOOOO!!!!!! Jak ja kocham Emmeta!!
I smaczna puma była, c'nie?
I Jasper przyjaciel zawsze na posterunku :)
A no i wrota do nieba!
Ale i tak moim faworytem był....TOST!!!!!!!!!!!
Rozdział fajny i czekam na nn
Maja :3
Tost :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, przeczytałam dopiero teraz, bo wcześniej, niestety, nie miałam czasu. Ale co tam. Rozdział rewelacyjny :)
U mnie na [nowy-rozdzial-w-zyciu.blogspot.com] pojawiła sie część 2 rozdziału 11. Wiem, ze miał być wczoraj, ale z powodu braku prądu nie mogłam dodać.
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszaam :*
Belle
PS kiedy tutaj NN? Ja czekam!!!
Super, kiedy nn? U mnie nowy rozdział ! Zapraszam do komentowania! :D http://nastolatkawwielkimswiecie.blogspot.com/2013/06/rozdzia-vii-po-pierwsze-nie-zaczyna-sie.html
OdpowiedzUsuń