czwartek, 30 maja 2013

.:Rozdział 10 - Pióra:.


Hej, dzisiaj tylko ja piszę, bo Kisielina ma jakiś wypad rodzinny ;/ Rozdział trochę spóźniony, bo... mi się zapomniało ;D Ale, przypomniała mi Kisielek i teraz wstawiam. Trochę słaby, ale następne będą lepsze ;d(mama nadzieje ;p) Czekam na komentarze i do napisania:D
 ____________________________________

             „Las i wszędzie ciemno. Słyszę krzyki. Jeden męski, a drugi damski. Potem ich widzę. Dwójka ludzi klęczy na ziemi, obydwoje są upaćkani krwią, ale nie taką zwykłą. Ona była, chyba zielono – żółta. Rozpoznaje ich twarze, są tak bardzo podobni do mnie…chwila, to rodzice!! Już chciałam do nich podbiec, ale poczułam, że ktoś mnie przytrzymuje. Odwróciłam się i zobaczyłam przystojnego blondyna z długimi włosami związanymi kitkę oraz krwistymi oczami. Przestraszyłam się, a potem poczułam straszny ból w plecach, a potem ciemność „
Krzyknęłam jeszcze raz i usiadałam jak najszybciej na łóżku. Serce mi waliło jak młot, a ja złapałam się ramion i spróbowałam wyciągnąć skrzydła. Są. Odetchnęłam z ulgą, to tylko zły sen. Nagle poczułam, ze ktoś mnie obserwuje. Spojrzałam w tamtą stronę, a przy wejściu do pokoju, stali wszyscy Cullenowie.
- Przepraszam, że was obudziłam. Naprawdę jest mi…
- Kochanie, nic się nie stało – powiedziała spokojnie Esme, siadając obok mnie i obejmując ramieniem- my i tak nie śpimy. Jednie to nas przestraszyłaś. Nic ci nie jest??- zapytała, patrząc na mnie matczynym wzrokiem, dawno nie widziałam takiego wzroku…
- Nie, po prostu miałam zły sen. Nic więcej – uśmiechnęłam się na potwierdzenie moich słów
- A to, co? – zapytała sama siebie, Esme, podnosząc białe pióra z miejsca, gdzie przed chwilą były moje plecy.
- Moje pióra. Wypadają mi, gdy mam koszmary, mogę??- zapytałam wyciągając rękę po nie, a kobieta posłusznie podała mi je. Chwyciłam małe piórka w rękę i zgniotłam w pięść, poczułam delikatne mrowienie w dłoni, a potem otworzyłam szeroko rękę. Nic nie zostało z piór.
- Fascynujące, gdzie zniknęły te pióra?? –zapytał Carlisle patrząc zszokowany na moją dłoń
- Można powiedzieć, że wszczepiły się w moje skrzydła. –uśmiechnęłam się i nagle poczułam burczenie w brzuchu.
- O jejku, ty jesteś głodna, zaraz ci coś przygotuję smacznego. Przebierz się, a potem zejdź na dół. –poinstruowała mnie Esme, a potem pobiegła w wampirzym tempie, prawdopodobnie, do kuchni. Nie zostało mi nic innego jak spełnienie jej żądania. Grzecznie zeszłam z łóżka i pościeliłam je, a następnie weszłam do łazienki, gdzie wykonałam poranne czynności przebrałam się w śliczny zestaw. Gdy wyszłam na łóżku leżał Edward, obracając sobie w dłoni moje pióro.
- Skąd je masz? –zapytałam pakując swoją pidżamę, do torby.
- Leżało na podłodze, mogę zatrzymać??- zapytał wskazując pióro
- Jasne, tylko je nie pal.
- Dlaczego?
- Znasz powiedzenie: Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego? To tyczy się moich piór, palisz jedno, palisz wszystkie. –powiedziałam siadając obok niego na łóżku.
- Okej- uśmiechnął się do mnie promieniście i spojrzał w moje oczy, a ja w jego. To był mój błąd. Utonęłam w miodowych oczach Edwarda. Kusiło mnie, żeby dotknąć jego twarzy, włosów, mięśni …BELLA, STOP!! On jest twoim podopiecznym, a ty myślisz o nim jak o kandydacie na chłopaka! KONIEC! Odwróciłam wzrok, wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.
- Pokarzesz mi gdzie jest kuchnia?- zapytałam się, odwracając się w jego stronę. Tym pytaniem wybrudziłam go z krainy myśli. Spojrzał na mnie i kiwnął niewidocznie głową.
***
Po śniadanie, wszyscy usiedliśmy w salonie i śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Dopiero gdzieś tak popołudniu poczułam swędzenie w gardle. Odruchowo złapałam się za nie, co nie uszło uwadze Emmetta.
- Nasz aniołek zgłodniał. – zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam
- Masz rację, dziękuję za gościnę, ale nie będę przedłużać. Muszę już iść, a przy okazji zapolować.
- O nie! Obiecałaś nam, że zapolujemy razem, a zostać możesz jeszcze na jedną noc. Prawda Esme?- zapytała się Rosalia, uśmiechając się do mnie szczerze.
- Oczywiście, a teraz ruszcie się. Nie chcemy przecież, żeby Bella się męczyła. –powiedziała zatroskanym głosem Esme. Uśmiechnęłam się do niej z wdzięcznością, a następnie wszyscy razem wyszliśmy przed dom.
- Anioł, Anioł pokarz skrzydła. Dam ci pumę krwistą – ten jakże ambitny wierszyk wymyślił Emmett i wszyscy się zaśmialiśmy, a misiek stał zdezorientowany.( przepraszam, że ściągam od Mai. hasło: tost )
- Dobrze, ale ma być pyszna- powiedziałam poważnie, a potem stanęłam w bezruchu i postarałam się oczyścić umysł ze złych myśli. Poczułam delikatny ból z tyłu pleców a następnie czułam jak po moim ciele rozchodzi się jakiś prąd. Uśmiechnęłam się sama do siebie i zatrzepotałam skrzydłami. Odwróciłam  się w stronę Cullenów i zobaczyłam zdziwienie na ich twarzach, no oczywiście, prócz Edwarda, on już widział moje skrzydła. Jako pierwsza z transu wybudziła się Alice, podeszła do mnie i spojrzała na mnie wymownym wzrokiem. Kiwnęłam głową na zgodę, a ona dotknęła moich skrzydeł. Poczułam jak jej dłonie delikatnie głaszczą moje pióra, gdy dojechała palcami do końca uśmiechnęła się
- One są strasznie miłe w dotyku! – krzyknęła uradowana
- Wiem, ale teraz koniec pogaduszek. Jestem głodna, a Emmett obiecał mi krwistą pumę- uśmiechnęłam się w stronę misiowatego, a ten się zaśmiał
- Nie znam się na pumach, ale Edek tak
- Mam na imię EDWARD, a nie Edek! – krzyknął i zaczął go gonić, a my wszyscy śmialiśmy się, póki miedzianowłosy nie dopadł osiłka
- Skoro chłopcy skończyli się bawić, biegniemy. Spotykamy się tu za godzinę- powiedział Carlisle , a my kiwnęliśmy głową . Wszyscy wbiegli do lasu, a ja razem z Willem , odbiłam się od ziemi i poleciałam szukać czegoś smacznego. Widziałam pod sobą, jak reszta wampirów spożywa swój posiłek, nie chciałam być od nich gorsza i gdy tylko namierzyłam swój “obiad” , wylądowałam bezszelestnie parę metrów dalej i przyczaiłam się.  Nie wiem jakim cudem, ale obietnica Emmetta się spełniła. Przede mną stała wielka puma. Jej  serce pompowało naprawdę dużo krwi, nie czekając dłużej, złożyłam delikatnie skrzydła, ale nie chowając ich. Przyczaiłam się i chwilę później zaatakowałam. Czułam w swoim gardle cudowną ciecz, która gasiła moje pragnienie. Po chwili puma była pusta, odrzuciłam jej martwe ciało i postanowiłam jeszcze zapolować na jakieś sarny. Szczęście mi dzisiaj dopisywało, bo znalazłam stado jeleniowatych. Gdy najadłam się, pobiegłam na wyznaczone miejsce i usiadłam na ziemi. Rozmyślałam nad tym jak przekonać Edwarda, że ma on duszę i żeby był szczęśliwy. Na szczęście jedynym lekarstwem jest miłość, więc z tym nie będzie problemu, poproszę Amora o pomoc, ale co z duszą? Każdy wampir od pierwszych chwil życia, mam wmawiane, że nie ma duszy. Chyba, że... nie, to zbyt ryzykowne, ale innego wyjścia nie mam. Trzeba będzie iść po...
-Hej Bella, już po polowaniu??- z moich rozmyślań  wyrwał mnie głos Jaspera. – Czym się martwisz? – spojrzałam na niego zdziwiona, skąd wiedział?
- Skąd wiesz, że czym się martwię?
- To mój dar, manipuluję i rozpoznaje emocje wszystkich istot żywych. Ty, aktualnie jesteś zmartwiona, zaskoczona i ... boisz się.- to ostatnie powiedział lekko zdziwiony
- Racja, te uczucia ogarniają mnie od dawna, ale to jest związane z moim podopiecznym. Martwię się, że nie uda mi się mu pomóc, zaskoczona jestem, że znasz moje emocje. Co do strachu, muszę zrobić coś ryzykownego i boje się, że przypłacę tym skrzydłami- skrzywiłam się na to ostatnie.
- Ej! Pamiętaj,że  jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciół się nie zostawia w potrzebie. – uśmiechnął się i przytulił mnie na pocieszenie- co musisz zrobić, że jest to, aż tak ryzykowne?
- Z wielką chęcią bym skorzystała z tej pomocy, ale to sprawa dla anioła. Muszę na godzinę wybyć do nieba.
- A co jest tam takiego, że boisz się utraty skrzydeł?- zapytał siadając obok mnie
- Pokarzę wam jak wrócę, okej? –spytałam się, a on pokiwał na potwierdzenie i w ty samym czasie na polanę wbiegła reszta Cullenów.
- Gdzie Bells wybywa na noc? – zapytał Edward, patrząc na mnie zaskoczony- przecież miałaś zostać u nas na noc.
- Wiem, ale muszę wpaść po coś do nieba. Wytłumaczę wam jak wrócę, a tera przepraszam, ale im szybciej polecę, tym szybciej wrócę. Will! – krzyknęłam, a na moim ramieniu wylądował jastrząb. Spojrzał na mnie zdziwiony, a potem ze zrozumieniem w oczach, kiwnął łebkiem na zgodę. – A, Emmett. Dzięki za rezerwację "obiadu" – uśmiechnęłam się do nich i otworzyłam sobie wrota do nieba. Otworzyłam drzwi i ostatni raz spojrzałam na ich zszokowane miny. Puściłam im delikatny uśmiech i przekroczyłam wrota.

16 komentarzy:

  1. Przeczytałam wszystko :)
    Nie wiem co napisać, ten blog jest taki...inny
    gratuluję pomysłu i treści, nigdy wcześniej nie czytałam nic podobnego. Bardzo mi się spodobało i już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i mnie zaciekawiłaś.!
    Ciekawie co się wydarzy w niebie.! :D
    Super rozdział :)
    Już czekam na następny rozdział i życzę weny.!
    Jeśli dobrze zrozumiałam to hasło na dziś brzmi: tost:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Wasze rozdziały
    tak samo jak tosty z nutellą *-*
    Jestem ciekawa co się dalej wydarzy.
    Czekam na nn =*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow.... Cud miód i orzeszki XD i to prażone ! ;] Ciesze się że jednak Kisielek postraszył cię :D Ja być wszystko wiedząca ;] Dosłownie XD
    Po co Bells poszła do nieba? Może ukradnie z nieba dusze Edzia w słoiku ? ;] Kto wie? Ona jest nieprzewidywalna. A raczej bardziej ty XD Pisz szybko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :* WENY!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże *_* To jest tak genialne, że aż brak mi słów... Pisz szybko!!!!!!! Błagam!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział kochana, jestem strasznie ciekawa jak to wszystko potoczy się dalej;Jak wyjdzie wizyta w niebie???Jestem zachwycona z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział:) oby był w miarę szybko:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. po co bella idzie do nieba? jaki zwariowany pomysł znowu posiada ta jej głowa aż boję się myśleć bo moja wyobraźnia jest bardzo bujna ale no powiem że rozdział jest bardzo ciekawy i nie mogę doczekać się nn
    Liv (Livkiii)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział genialny, już nie mogę sie doczekać NN.
    Hasło:tost a po co Bells ma lecieć do nieba? Niech oni już sobie w końcu wyznają miłość no kurde :D
    Wiersz Emcia zarąbisty, ten to ma talent, poeta XXI w. haha, podobała mi się tez ta sztuszka z piórem
    Czekam na NN :P

    PS u mnie na nowy-rodzial-w-zyciu.blogspot.com pojawiło się NN, zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :*
    Na blogu http://pol-wampir-pol-wilkolak.blogspot.com/
    Pojawiło się nowe nn :D
    Serdecznie zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nonono... Ciekawość mnie Zżera!

    OdpowiedzUsuń
  11. rozdział genialny
    czekam niecierpliwie na nn
    Życze wene
    Rose:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Heh... Może ten rozdział nie należy do naj, naj, najlepszych, ale... :D Mi się jak najbardziej podoba ;) Jest lekki, ciekawi mnie ;) Po prostu żyć nie umierać ;) Mam nadzieję, że nasz Aniołeczek nie straci skrzydełek :P Och, mam także skryte marzenie by Bells była z Edziem :P Dobra, koniec. Rozdział świetny, czekam na nn ;*
    Pozdrówka! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. :D
    Tak na początek. Przepraszam że dopoero teraz, ale moje lenistwo się ujawniło po 4 dniach pobytu poza domem :D
    Ale jestem.
    Fajny pomysł z "jeden za wszystkich wszyscy za jednego" czy jakoś tak xD
    EDZIOOOOOOOO!!!!!! Jak ja kocham Emmeta!!
    I smaczna puma była, c'nie?
    I Jasper przyjaciel zawsze na posterunku :)
    A no i wrota do nieba!
    Ale i tak moim faworytem był....TOST!!!!!!!!!!!
    Rozdział fajny i czekam na nn
    Maja :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Tost :)
    Super rozdział, przeczytałam dopiero teraz, bo wcześniej, niestety, nie miałam czasu. Ale co tam. Rozdział rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie na [nowy-rozdzial-w-zyciu.blogspot.com] pojawiła sie część 2 rozdziału 11. Wiem, ze miał być wczoraj, ale z powodu braku prądu nie mogłam dodać.
    Serdecznie zapraszaam :*
    Belle

    PS kiedy tutaj NN? Ja czekam!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Super, kiedy nn? U mnie nowy rozdział ! Zapraszam do komentowania! :D http://nastolatkawwielkimswiecie.blogspot.com/2013/06/rozdzia-vii-po-pierwsze-nie-zaczyna-sie.html

    OdpowiedzUsuń