Hej, mam nadzieję, że nas nie zamordujecie...
nadzieja matką głupich :P
...za to, że dawno nie pisałyśmy...
dwa miesiące, dwa!
wiecie czemu? Bo ta małpa się zakochała
i nawet nie odbiera!
Menda:P
Cóż powiedzieć, miłość <3
tia, niestety (albo stety) musimy was poinformować...
że to ostatni rozdział, niedługo pojawi się epilog
i to będzie koniec naszej Anielskiej Belli.
to prawda, niestety, wena to zając i często ucieka...
kto tak nie twierdzi ma w pysk :P
Dlatego razem z Kisielkiem, mamy nadzieję,
że spodoba wam się ten rozdział
krótki, ale słodki :P
Zapraszamy :D
________________________________________________
Cała ceremonia wypadła
fantastycznie. Wszędzie było pełno kolorów, świateł i innych pięknych efektów.
Na stołach były poustawiany wytrawne dania, których z każdą chwilą przybywało.
Magowie zabawiali gości, a nimfy grały piękną muzykę. Każdy bawił się
fantastycznie i nie było mowy o nudzie.
Właśnie
skończyłam tańczyć z panem młodym, gdy porwał mnie Edward.
- Mogę prosić do tańca pani Swan? – zapytał i jak na
dżentelmena przystało ukłonił się i pocałował mnie w zewnętrzną część dłoni.
- Oczywiście panie Cullen. – no i porwał mnie w wir tańca.
Nie pamiętam ile tańczyliśmy, ale chyba długo to trwało, bo z każdą chwilą
liczba gości malała. Jednak ja nie odczuwałam zmęczenia, tym bardziej, że
mogłam spędzić czas z Edwardem.
Jednak ten
stan nie trwa wiecznie, po jakim czasie moje ciało zaczęło odczuwać zmęczenie
po wielogodzinnych tańcach. Niestety, Edward to zauważył i od razu zaczął się
kierować do naszego pokoju. Mieliśmy bardzo uroczy pokoik. Większość mebli była
drewniana ze złotymi zdobieniami. Po prawej stronie jest wielka drewniana
szafa, a po lewej mały stolik z krzesełkami. Po środku zaś znajduje się wielkie
łoże z baldachimem. Nie wiem ile jest tam poduszek, ale na pewno dużo.
- Leć się przebrać, a ja zaczekam na ciebie. – pocałował
mnie przelotnie, a ja weszłam szybko do łazienki, gdzie czekała na mnie moja
biała koszula nocna. Zdjęłam z siebie moją sukienkę oraz pozbyłam się
olbrzymiej ilości spinek i wsuwek z mojej głowy. Zmyłam makijaż, a następnie
wskoczyłam do wielkiej wanny. Dopiero wtedy poczułam, co to zmęczenie.
Wszystkie moje mięśnie nagle się
rozluźniły, a ja oddałam się chwili spokoju…..
***
Gdy
skończyłam tą chwilę przyjemności ubrałam się i opuściłam łazienkę. W pokoju
panowała mroczna atmosfera. Wszędzie były pozapalane świece, a na podłodze
porozrzucane płatki róż. Po środku pokoju stał Edward, tak samo jak ja ubrany w
piżamę nocną. Jednak coś w jego wyglądzie mówiło mi, że jest zdenerwowany i
zestresowany….
- Co to za okazja? – zapytałam podchodząc i jednocześnie
całując ukochanego w policzek.
- Pół roku temu pojawiłaś się w
moim życiu, a także i sercu. Poznałem twoje dwie postacie. Ludzką i tą
nieziemską. Jednak nie to w tobie podoba mi się najbardziej. Pokochałem cię za
twoją dobroć, szczerość, za to, że jesteś sobą oraz za wiele różnych cech.
Jednak najbardziej mnie zaskakuje to jak mogłaś pokochać kogoś takiego jak ja.
Potwora, bezduszną bestię…. – już miałam zaprzeczyć, gdy zakrył palcem moje
usta, uniemożliwiając mi odpowiedź. – Nie próbuj zaprzeczyć. Dobrze wiesz, że
zabijałem, przestałem, ale ciągle miałem się za zabójcę. Dzięki tobie
uświadomiłem sobie, że to co było nie wróci, a liczy się to co jest teraz i
będzie trwać w przyszłości. Dlatego cieszę się, że mam ciebie, ale pragnę
czegoś więcej. Kocham cię z całego serca, a moja miłość do ciebie z każdym
dniem rośnie coraz bardziej. Dlatego zacząłem się zastanawiać, czy nie pora na
krok do przodu. – o co mu chodzi? Wiem, że mnie kocha, bo ja kocham go tak
samo, albo i mocniej, ale o co mu chodzi? Nagle uklęknął przede mną, a z
kieszeni wyjął małe aksamitne pudełeczko. Na samą myśl co jest w środku
przeszły mnie ciarki, a gdy tylko otworzył wieko sprawdziły się moje myśli. Wpudełeczku znajdywał się mały, złoty pierścionek z diamentowym serduszkiem.- Izabello
Mario Chiquito Lucindo Rebeco Swan, kocham cię nad życie, czy uczynisz mi ten
zaszczyt i zostaniesz moją żoną? – zaskoczył mnie, nie wiem co powiedzieć.
Cichutko w sercu marzyłam, żeby ten dzień kiedyś nastał. Gdy ukochany mężczyzna
uklęknie przede mną, wyzna mi miłość i spyta, czy zostanę jego żoną! Zawsze o
tym marzyłam, ale gdy to się teraz dzieje, nie wiem co powiedzieć. Zamurowało
mnie z wrażenia. Patrzę z szeroko otwartymi oczami na Edwarda, który nadal
klęczy wpatrując się we mnie z nadzieją. Razem z wyciągniętą ręką w której
znajduje się małe pudełeczko, a w niej pierścionek zaręczynowy. Nie wiem ile
stałam tak zaskoczona, ale jak widać dłuższy czas, bo Edward opuścił rękę i
smutny, zaczął się podnosić. Nie, nie. Źle mnie zrozumiał. Szybko uklękłam
obok, ciągnąc go do ziemi. Przytuliłam się jak najmocniej mogłam i zaczęłam
płakać ze wzruszenia. Nie mogłam się opanować. Rodzice w kółko mi powtarzali,
że takich mężczyzn ze świecą szukać. Ja swojego znalazłam. I będę go kochać. W
zdrowiu i w chorobie. W szczęściu i w nieszczęściu. W każdej chwili.
- Tak ….- wyszeptałam cichutko do
jego ucha, a pochwali poczułam, że lecę. Edward gwałtownie podniósł się i razem
ze mną, okręcił się dookoła swojej osi kilka razy. Uśmiech nie schodził mu z
twarzy, tak samo jak mi. Gdy mnie w końcu postawił, pocałował mnie, ale nie jak
przy wszystkich. Tylko tak namiętnie, aż zakręciło mi się w głowie (:-D).
Gdy
emocje opadły, a my leżeliśmy wygodnie w łóżku, spojrzałam na przysypiającego
już ze zmęczenia Edwarda. Tego samego, który jeszcze pół roku temu był moim
podopiecznym. Kolejną osobą, która potrzebowała motywacji i pomocy od drugiej
osoby. On ją otrzymał, a po drodze porwał mnie w wir miłości, której przedtem
nie rozumiałam. Stało się dla mnie jasne, że rodzice czuwają nade mną i to
dzięki nim spotkałam miłość swojego życia. Pewnie gdyby nie oni, siedziałbym
nadal w ciepłej Hiszpanii, czekając na kolejną misję, która z dnia na dzień
pozwalała mi zbliżyć się do rodziców….
Świetny rozdział !
OdpowiedzUsuńSzkoda, że to już koniec, ta historia różniła się bardzo od innych i była naprawdę wspaniała :D
Życzę Wam duuuuuużo weny, już nie mogę doczekać się epilogu :D
rozdział super
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życze weny i pozdrawiam
Rose:-)
jejuu,
OdpowiedzUsuńrozdział cuudny *.* no nareszcie się jej oświadczył !!! :))) a zabijać
was za taak długi brak rozdziału nie mam zamiaru (przynajmniej ja, nie
wiem, jak inni) może i nie było go baaardzo długo, ale było warto :)
choć szkoda, że to już koniec ;'((( a nie myślałyście może o założeniu
wspólnie nowego bloga z nową historią? byłoby super... ale decyzja
należy do was... no nic, zostaje mi tylko czekać na epilog. do napisania
:* dużo weny wam życzę
Co się ze wszytskimi dzieje że tak długo rozdziału nie dodają? Jakaś nowa moda? :P A tak serio to słodziutki. No i Edzio się oświadczył Jeeeej! <3 i cóż powiedzieć... Miłość rośnie wokół nas... <3 xD Szkoda, że to już koniec... :( Czekam na epilog i kolejny blog z równie boską historią :*
OdpowiedzUsuńJeeeeeee!!!! SOOOOOOO SWEEEEEETTTTTTTT!!!!!!! ^^ ;) Fantastyczny rozdzialek ;* i co, że późno. Ważne że jest! :D
OdpowiedzUsuńOchhhh, tak ładnie to wszystko ujął;) bardzo fajnie.
Kurde, szkoda, że już bd epilog... to była świetna historia.serio.
No nic.
Czekam na NN! I na nowy blog :P
Niech wena bd z Wami!
Buziaki!!!
Ps.wpadnijcie na http://this-is-not-true.blogspot.com/ :D zapraszam serdecznie ;) niedługo bd NN XD