Ludzie jesteśmy!
i pracujemy jak woły,
Nie narzekaj, jest super,
tak, jak pewnie zauważyliście po lewej stronie kolumny jest ankieta
stworzyłyśmy ją specjalnie, by dowiedzieć się, kogo lubicie najbardziej.
nie wiemy czy ankieta kłamie czy nie, ale na razie wygrywa Bella, a potem Luc, Edward i Alice.
gdzie są fanki mojego Lucyferka ja się pytam?!
Kisiel się załamała...
dobra koniec tego, mamy jeszcze jedną proźbę
dla osób posiadających Twittera
moja kuzynka poprosiła mnie o pomoc
na MTV jest organizowany konkurs na najlepszych artystów tego lata
Maja jest wielką fanką One Direction i prosi o pomoc.
Wystarczy, że wejdziecie na tą stronę i będziecie głosować do upadłego!
Ważne, że po naciśnięciu wyskakuje okienko, a potem napisane:
#mtvhottest One Direction http://www.mtv.co.uk/hottest
nie wolno zmieniać pogrubionego i podkreślonego tutaj tekstu
można po i przed zmieniać, ale nie w środku
proszę pomóżcie, czas jest do 17, a im naprawdę zależy.
mam nadzieję, że im się uda.
nawet złoże obietnicę,
ty? serio jaką?
jak wygrają 1D to napiszę rozdział na 5 stron w Wordzie czcionką 12
wow, przyłączam się do obietnicy,
a więc, jeśli 1D wygra, będą 2 rozdziały po 5 stron.
Chcecie? głosujcie aż do limitu i dalej;D
_______________________
Dzień balu zbliżał się wielkimi krokami. Wszystkie panie
były zaproszone, a panowie zadowoleni. Kostiumy wisiały u wszystkich w
pokojach. Dekoracje były gotowe, zostało tylko wytrwać te pięć godzin, a dwie w
szkole. Aktualnie jestem na hiszpańskim. Nauczycielka próbuje wbić do naszych
głów chodź odrobinę wiedzy, ale słabo jej to idzie. Większość już rozmyśla,
jaką sławę zyskają za swój kostium, a inni myślą jak udoskonalić przed
pokazaniem go. Ja szczerze, nie wiem, za kogo się przebiorę. Alice nadal nie powiedziała,
jaki kostium mi przygotowała, ani kto kim będzie. Jedyne, co mi pozostało to
czekać…..Dryńńńń. Dzwonek obwieścił przerwę na lancz, a ja z wielką radością
udałam się w stronę stołówki. Mijałam tłumy ludzi, od sportowców, po osoby
mądrzejsze. Nigdzie jednak nie widziałam Cullen’ów. Dopiero, gdy dotarłam na
stołówkę, dostrzegłam męskie grono wampirów. Z uśmiechem na ustach ruszyłam w
ich stronę.
- Hej, gdzie dziewczyny?- powiedziałam siadając pomiędzy
Edwardem, a Jasperem
- Zwinęły się do domu. Mówiły, że nie wyrobią się z
przygotowaniem trzy godziny.- odpowiedział Jasper, grzebiąc w swojej sałatce
- Żartujesz? Dla mnie te trzy godziny, to i tak za dużo.
- Powiedz to im, a nie nam. Właśnie, Alice kazała przekazać,
że od razu po szkole jedziesz do nas. Ma kostium i musi cię przygotować. –
spojrzałam przerażona na Emma
- Chyba mnie tam zabiją. – opadłam bezsilna na stolik, a
chłopaki zaczęli się ze mnie śmiać. – Ej, to nie jest zabawne – przestali, ale
Emm dalej się śmiał. – Przestań!
- Nie mogę, to będzie zabawne
- Doprawdy, a jak twoje piórka, kurczaczku? – powiedziałam
patrząc prosto w jego złote oczy
- Nadal widzę żółte pióra w twoich włosach.
- Co? Rozalia zapewniła, że nic nie mam! Głupi kot!-
zawiesił ramiona i zrobił obrażoną minę, wygląda wtedy tak zabawnie.
- Nie bój się misiu, nic tam nie masz na głowie. W sumie w
głowie też. – zaśmiał się Jasper, a mu razem z nim. Przerwa minęła
błyskawicznie. Rozstaliśmy się, a ja w towarzystwie Edwarda udałam się na
biologię.
-Za, kogo się przebieracie? – zapytałam, siadając w naszej
ławce.
- Nie wiem, Alice bardzo dobrze ukrywa swoje myśli, a to ona
zawsze szykuje nam kostiumy.
- No to mogiła. – opadłam bezsilna na blat, po raz drugi
dziś. Nasza rozmowa się na tym skończyła, ponieważ do Sali wszedł nauczyciel i
zaczęła się lekcja. Potem był w-f, nic ciekawego się nie działo. Dopiero na
parkingu, było ciekawiej. Przy moim samochodzie stał Mike Neutron. Ciekawe, co
on znowu chce…
- Hej Chitas, nie poszłabyś ze mną na bal? – jest zbyt pewny
siebie, to go zgubi
- Przepraszać, ale ja z kimś już iść
- Co, no weź mała, kto to taki? Na pewno ze mną byś się
lepiej bawiła.
- Jakiś problem? – usłyszałam za sobą głęboki baryton,
wszędzie go rozpoznam, Edward. Odwróciłam się w jego stronę z uśmiechem na
ustach.
- Nie, tylko przyszedłem się coś zapytać Bells.
- Aha, zapomniałbym. Zmiana planów, Alice przyjedzie do
ciebie, a ja będę przed siódmą, bądź gotowa. – uśmiechnął się i …pocałował
mnie! W policzek, ale pocałował. Patrzyłam, zaskoczona, ale jednocześnie
szczęśliwa, jak odchodzi, a potem wchodzi do swojego auta i odjeżdża.
- No to ja już idę… do zobaczenia.- zachichotałam cicho,
tak, aby on nie usłyszał i weszłam do samochodu. Zastanawiam się, co robić.
Przez dłuższy czas starałam się nie myśleć o tym, że kocham Edwarda, ale to na
nic. Po tym jak zobaczyłam nas w kotle Amora, razem zakochanych w sobie,
uświadomiłam sobie, że coś do niego czuję… Dobra, koniec rozterek, Alice mnie
zabije, jak się spóźnię. Odpaliłam moje cacko i pojechałam w stronę domu.
Ledwo
otworzyłam drzwi, a poczułam, jak coś małego wyciąga mnie i ciągnie w stronę
łazienki.
- Musimy się spieszyć, zostało nie wiele czasu! Marsz do
łazienki, wyszoruj się dokładnie, a potem przyjdź do swojego pokoju. Nie musisz
się o Willa, upolowałam mu jakieś gryzonie i teraz śpi. Szybko zostały nam
niecałe trzy godziny! – Alice wymachiwała swoimi drobnymi rączkami, a Rozalia
pchała mnie w stronę celu. Ubrane były w satynowe ręczniki, jedne w czerwony, a
druga w fioletowy. Pewnie chciały schować swoje kostiumy, ale było widać
makijaż i upięcie. Alice ma zrobione łabędzie oczy i włosy, upięte w niskiego
koczka, a na głowie koronę. Chyba wiem, za kogo się przebrała, Nina Sayers z filmu” Czarny łabędź.”. Rozalia zaś ma
włosy rozpuszczone, a w nich jakieś fikuśne upięcie, którego nie umiem opisać.
Zgodnie z
ich wolą ( a raczej siłą) weszłam do łazienki. Rozebrałam się i powolutku
weszłam do wanny, z wcześniej przygotowana ciepła wodą z bąbelkami. Woda koiła
moje nerwy, a piana odwracała moją uwagę od moich rozterek miłosnych. Niestety,
nie mogłam nacieszyć się tą chwilą relaksu, ponieważ Alice tłukła się w drzwi,
mówiąc, abym się pośpieszyła. Posłusznie umyłam moje włosy i ciało, a następnie
dokładnie się wysuszyłam. Na drzwiach od łazienki dostrzegłam niebieski
szlafrok, powieszony na haczyku. Ubrałam go i poszłam w stronę swojego pokoju,
gdzie czekały na mnie dziewczyny. Posadziły mnie na fotelu i kazały zamknąć
oczy. Zrobiłam to. Rozalia robiła coś z moimi włosami, czułam jak upina je w
płaskiego koka, a potem zakłada coś na moje włosy i jeszcze raz na to „coś”.
Alice zaś, co chwilę nakładało coś na moją twarz. Boję się, że jak otworzę
oczy, to będę miała mnóstwo makijażu…
Jakiś czas później
Skończyły! Teraz tylko kostium. Czuję, że zakładają mi
sukienkę, jak jej delikatny materiał opadami na ramiona. Miła w dotyku i
jedwabna.
- Dziewczyny, mogę już się zobaczyć- zapytałam trzymając
ręce na oczach, tak jak mi kazały.
- Chwileczkę, muszę jeszcze poprawić włosy – szepnęła
Rozalia i psiknęła coś. –Gotowa! Teraz otwórz oczy. –spełniłam jej życzenie i zobaczyłam siebie w innym wydaniu. Miałam nałożoną perukę w kolorze blond.
Włosy były zakręcone, ale krótkie. Makijaż nie był tak straszny jak myślałam.
Na ustach miałam nałożoną czerwoną szminkę, a oczy lekko podkreślone. Sukienka
była najpiękniejsza. Biała, wiązana na szyi, ma idealne wycięcie w tali i
faluje przy każdym moim kroku. Na nogach zaś, spoczywają delikatne szpilki na
wysokim obcasie. One oszalały!
- Marilyn Monroe? Serio? Dlaczego ona? – zapytałam,
odwracając się w ich stronę.
- Obydwie jesteście naprawdę słodkie, a gdy szukałam
kostiumu dla ciebie leciał w telewizji dokument o niej, a wiedziałam, że na
pewno założysz białe wdzianko. No wiesz, czystość i te sprawy…
- jest naprawdę super! Dziękuję wam. –uściskałam je obydwie
i spojrzałam na ich kostiumy, które nie były już zasłonięte przez szlafroki. Co
do Alice miałam rację, ale Rozalia mnie zaskoczyła. Ma na sobie prawie
przezroczyste wdzianko. Coś myślę, że Emmett będzie miał, co robić.- Wy wyglądacie
wspaniale! Alice to czarna łabędzica, ale kostiumu, Rolzali nie rozumiem, kim
jesteś?
- Królowa elfów. – zaczesały włosy za ucho, które teraz
wygląda jak elfa, przedłużone.
- Dobra dziewczyny, czas na bal. Chłopaki będą tu za pięć
minut. Co Emmett zrobił?! Idiota…
- Co się stało?- zapytała Rosa i spojrzała przestraszona na
chochlika
- Założył inny kostium, teraz naprawdę może być uważany za
błazna rodzinnego….
- Nie chcę wiedzieć. Och nie, prawie zapomniałam.- szybko
pobiegłam w stronę szafki nocnej i wyciągnęłam z jej wnętrza moją bransoletkę.
- Po co ci ona, będzie psuła efekt. – posmutniała Alice.
- Nie chcę się z nią rozstawać, przypomina mi o moich
podopiecznych i mojej pracy dla nich. Jest też pamiątką po rodzicach.
- Przepraszam, nie powinnam…
- Hej nic się nie stało. Chodźcie, chyba słyszę chłopaków. –
miałam rację. Pod moim domem stoją już trzy samochody, a pod drzwiami czuję
chłopaków. – Nie każmy im czekać. Otworzycie? Tylko wezmę sobie jakąś narzutkę.
– uśmiechnęły się do mnie, a ja weszłam do szafy i wyciągnęłam białą narzutkę
na ramiona. Gdy ostatni raz spojrzałam na siebie, zeszłam wreszcie na dół.
Wszyscy na mnie czekali, a gdy mnie usłyszeli, spojrzeli na mnie. Chłopaki byli
patrzyli na mnie szerokimi oczami, a ja miałam czas, by im się przyjrzeć.
Jasper nie zostawił przeszłości za sobą, ma na sobie kostium majora, za czasów
wojny secesyjnej. Emmett zaś wygląda jakby pokazał swoje prawdziwe oblicze, ma
na sobie kostium minionka z filmu „Jak ukraść księżyc”, wygląda przezabawnie.
Edwarda zostawiłam sobie na koniec. Ma na sobie czarny strój i pelerynę wraz z
rękawiczkami, a na twarzy białą maskę. Upiór z opery. Wygląda w tym tak
pięknie.
- Wow Bells, prawdziwa Marilyn niech się chowa, bo uznają ją
za podróbkę. – powiedział Emm przytulając mnie.
- To samo mogę powiedzieć o tobie. Skąd ty wytrzasnąłeś ten
kostium? Przypadkiem nie miałeś być kimś innym?
- Cooo? Gdy wszedłem do pokoju na moim łóżku leżał ten
kostium.
- Jak to, przecież miałeś być piratem. Przygotowałam ci
nawet hak, chyba, że …. Chłopaki, czemu podmieniliście kostium! – Alice
spojrzała na swojego męża i mojego podopiecznego.
- Tak się jarał tym filmem, że nie mogliśmy się powstrzymać.
– zaśmiał się Jasper, a razem z nim Edward. Misiek nie wytrzymał i już miał ich
gonić, ale go złapałam.
- Według mnie wyglądasz super, masz szansę na zwycięstwo.
- Jakie zwycięstwo? – zapytał zaciekawiony
- Podobnież mają być dwa konkursy. Jeden na najpiękniejszy,
a drugi wybiera pierwsza osoba, jaką dyrektor zgarnie.
- No to, na co czekacie? Czas na bal!
Super rozdział Laski.! Macie ogromny talent :D
OdpowiedzUsuńJeśli chcecie to zapraszam do siebie na
http://zmierzch-edward-isa.blogspot.com/
Pozdrawiam ;) Madzia ;*
No to teraz bal :) na pewno wszystko się uda i Bella będzie tańczyć z Edwardem.
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo lekki, taka zapowiedź tego co będzie w następnym :)
tylko zdecydujcie się może na jeden czas pisania, bo raz jest przeszły, a raz teraźniejszy, co trochę przeszkadza :)
Już sobie wyobrażam Emmetta w przebraniu Minionka, hihi :D nie wiem czemu on tak łatwo dał się nabrać :D
pozdrawiam i życzę weny
Zapraszam na nowy rozdział :)
UsuńRozdział Świetny. Emmett mnie po prostu mnie rozwala. Jestem ciekaw kto wygra pierwszy konkurs i jaki będzie drugi :)
OdpowiedzUsuńTak po pierwsze- bardzo Was przepraszam, że nie skomentowałam pod ostatnim :c
OdpowiedzUsuńA tak po drugie- hajahahahahahahahahahahahhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahauahahahahahahahahahahahhahahahaha leże z kostiumu Emmetta xD
MINIONEK!!!!!!!!!!!!!! OŁŁ LEŻE HAHAHAHA XD
A teraz reszta…
Bells na pewno wszystkich powali na kolana swoim kostiumem…nie no Emmett rozwala xD
No nie dziwię się, że dziewczyny się wcześniej zwinęły, bo tyle przygotowań…ale efekt fenomenalny!
Ugh! Głupi Mike. Ale Edzio nieźle go spławił, nie powiem, geniusz.
Ahhhhh…te przygotowania…Bella na pewno była zachwycona tymi przygotowaniami…no wiecie, malowanie się i strojenie, to jej żywioł (czujecie ten sarkazm?)
Oh no chłopaki też się odstawili, no no…ale Emmett rozpieprzył wszystkich…niegrzeczne chłopaki, podmienili mu strój…nu nu nu!
Jezu bardzo wam dziękuję. Mam nadzieję, że wygramy! I trzymam was za słowo! Już możecie zacząć pisać ten rozdział xD
PAMIĘTAJCIE! SPAMUJEMY DO LIMITU NA TT!!!!!!!!!!!!
Rozdział…no cudwony po prostu, rozwalił mnie na części Emmett xD
Czekam na nn
Maja :3
Rozdział jest świetny! Prześwietny! Nic dodać nic ująć :D Podoba mi się baaaaardzo! :)) Czekam na kolejny ! :D Nie trzymaj mnie w niepewności :) :))Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!
OdpowiedzUsuńRozdział naprawdę świetny. Czekam na kolejne :D
OdpowiedzUsuńPisz szybko nowa noteczkę bo ciekawość mnie zzera.
OdpowiedzUsuńSylwias27
rozdział boski
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życzę weny i pozdrawiam
Rose:-)
nie tylko maja jest wielką fanką One Direction <3
OdpowiedzUsuńa co do rozdziału super !!!!!!
czekam i bede czekac na nowy rozdział !!!!!!!!!!!
Pozdrowionka Renesmee535
Kiedy NN? Już się nie mogę doczekać!! :)
OdpowiedzUsuńHejka! S-U-P-E-R i jeszcze raz super!
OdpowiedzUsuńsorry,że nie komentowałam ale miałam problemy z bloggerem!
Ps. U mnie nn!
http://nastolatkawwielkimswiecie.blogspot.com/2013/08/rozdzia-xiii.html
hej rozdział świetny czekam na następny a przy okazji mam pytanie znalazłam kiedyś blog jak esme po przemianie ucieka od carlisla
OdpowiedzUsuńnastepnie przemiania rosalie i na końcu belle przeprowadzają się do forks i spotykają cullenów ma ktoś link jak tak to poprosze w komentarzach plissss
Super rozdział!
OdpowiedzUsuńZapraszam CIEBIE na mojego FF. Dopiero zaczynam, więc chcę znać opinie większych blogerów.
W wolnej chwili zapraszam
http://black2121angel.crazylife.pl/category/ciemny-plomien-nadziei/
I hahahahaha... Nie mogę z tych kostiumów.
Gdzie nstepna notka... ciagle czekam....
OdpowiedzUsuńGdzie nstepna notka... ciagle czekam....
OdpowiedzUsuńsuper rozdziałek , już chcę następny <33
OdpowiedzUsuńRozdział świetny! Emm... jak go sobie wyobraziłam w tym kostiumie to prawie z krzesła spadłam! :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny, Aga :**