niedziela, 4 sierpnia 2013

.: Rozdział 18 - Kostium :.


Ludzie jesteśmy!
i pracujemy jak woły,
Nie narzekaj,  jest super,
tak, jak pewnie zauważyliście po lewej stronie kolumny jest ankieta
stworzyłyśmy ją specjalnie, by dowiedzieć się, kogo lubicie najbardziej.
nie wiemy czy ankieta kłamie czy nie, ale na razie wygrywa Bella, a potem Luc, Edward i Alice.
gdzie są fanki mojego Lucyferka ja się pytam?!
Kisiel się załamała...
dobra koniec tego, mamy jeszcze jedną proźbę
dla osób posiadających Twittera
moja kuzynka poprosiła mnie o pomoc
na MTV jest organizowany konkurs na najlepszych artystów tego lata
 Maja jest wielką fanką One Direction i prosi o pomoc.
Ważne, że po naciśnięciu wyskakuje okienko, a potem napisane:
#mtvhottest One Direction http://www.mtv.co.uk/hottest
nie wolno zmieniać pogrubionego i podkreślonego tutaj tekstu
można po i przed zmieniać, ale nie w środku
proszę pomóżcie, czas jest do 17, a im naprawdę zależy.
mam nadzieję, że im się uda.
nawet złoże obietnicę,
ty? serio jaką?
jak wygrają 1D to napiszę rozdział na 5 stron w Wordzie czcionką 12
wow, przyłączam się do obietnicy,
a więc, jeśli 1D wygra, będą 2 rozdziały po 5 stron.
Chcecie? głosujcie aż do limitu i dalej;D
_______________________

Dzień balu zbliżał się wielkimi krokami. Wszystkie panie były zaproszone, a panowie zadowoleni. Kostiumy wisiały u wszystkich w pokojach. Dekoracje były gotowe, zostało tylko wytrwać te pięć godzin, a dwie w szkole. Aktualnie jestem na hiszpańskim. Nauczycielka próbuje wbić do naszych głów chodź odrobinę wiedzy, ale słabo jej to idzie. Większość już rozmyśla, jaką sławę zyskają za swój kostium, a inni myślą jak udoskonalić przed pokazaniem go. Ja szczerze, nie wiem, za kogo się przebiorę. Alice nadal nie powiedziała, jaki kostium mi przygotowała, ani kto kim będzie. Jedyne, co mi pozostało to czekać…..Dryńńńń. Dzwonek obwieścił przerwę na lancz, a ja z wielką radością udałam się w stronę stołówki. Mijałam tłumy ludzi, od sportowców, po osoby mądrzejsze. Nigdzie jednak nie widziałam Cullen’ów. Dopiero, gdy dotarłam na stołówkę, dostrzegłam męskie grono wampirów. Z uśmiechem na ustach ruszyłam w ich stronę.
- Hej, gdzie dziewczyny?- powiedziałam siadając pomiędzy Edwardem, a Jasperem
- Zwinęły się do domu. Mówiły, że nie wyrobią się z przygotowaniem trzy godziny.- odpowiedział Jasper, grzebiąc w swojej sałatce
- Żartujesz? Dla mnie te trzy godziny, to i tak za dużo.
- Powiedz to im, a nie nam. Właśnie, Alice kazała przekazać, że od razu po szkole jedziesz do nas. Ma kostium i musi cię przygotować. – spojrzałam przerażona na Emma
- Chyba mnie tam zabiją. – opadłam bezsilna na stolik, a chłopaki zaczęli się ze mnie śmiać. – Ej, to nie jest zabawne – przestali, ale Emm dalej się śmiał. – Przestań!
- Nie mogę, to będzie zabawne
- Doprawdy, a jak twoje piórka, kurczaczku? – powiedziałam patrząc prosto w jego złote oczy
- Nadal widzę żółte pióra w twoich włosach.
- Co? Rozalia zapewniła, że nic nie mam! Głupi kot!- zawiesił ramiona i zrobił obrażoną minę, wygląda wtedy tak zabawnie.
- Nie bój się misiu, nic tam nie masz na głowie. W sumie w głowie też. – zaśmiał się Jasper, a mu razem z nim. Przerwa minęła błyskawicznie. Rozstaliśmy się, a ja w towarzystwie Edwarda udałam się na biologię.
-Za, kogo się przebieracie? – zapytałam, siadając w naszej ławce.
- Nie wiem, Alice bardzo dobrze ukrywa swoje myśli, a to ona zawsze szykuje nam kostiumy.
- No to mogiła. – opadłam bezsilna na blat, po raz drugi dziś. Nasza rozmowa się na tym skończyła, ponieważ do Sali wszedł nauczyciel i zaczęła się lekcja. Potem był w-f, nic ciekawego się nie działo. Dopiero na parkingu, było ciekawiej. Przy moim samochodzie stał Mike Neutron. Ciekawe, co on znowu chce…
- Hej Chitas, nie poszłabyś ze mną na bal? – jest zbyt pewny siebie, to go zgubi
- Przepraszać, ale ja z kimś już iść
- Co, no weź mała, kto to taki? Na pewno ze mną byś się lepiej bawiła.
- Jakiś problem? – usłyszałam za sobą głęboki baryton, wszędzie go rozpoznam, Edward. Odwróciłam się w jego stronę z uśmiechem na ustach.
- Nie, tylko przyszedłem się coś zapytać Bells.
- Aha, zapomniałbym. Zmiana planów, Alice przyjedzie do ciebie, a ja będę przed siódmą, bądź gotowa. – uśmiechnął się i …pocałował mnie! W policzek, ale pocałował. Patrzyłam, zaskoczona, ale jednocześnie szczęśliwa, jak odchodzi, a potem wchodzi do swojego auta i odjeżdża.
- No to ja już idę… do zobaczenia.- zachichotałam cicho, tak, aby on nie usłyszał i weszłam do samochodu. Zastanawiam się, co robić. Przez dłuższy czas starałam się nie myśleć o tym, że kocham Edwarda, ale to na nic. Po tym jak zobaczyłam nas w kotle Amora, razem zakochanych w sobie, uświadomiłam sobie, że coś do niego czuję… Dobra, koniec rozterek, Alice mnie zabije, jak się spóźnię. Odpaliłam moje cacko i pojechałam w stronę domu.
            Ledwo otworzyłam drzwi, a poczułam, jak coś małego wyciąga mnie i ciągnie w stronę łazienki.
- Musimy się spieszyć, zostało nie wiele czasu! Marsz do łazienki, wyszoruj się dokładnie, a potem przyjdź do swojego pokoju. Nie musisz się o Willa, upolowałam mu jakieś gryzonie i teraz śpi. Szybko zostały nam niecałe trzy godziny! – Alice wymachiwała swoimi drobnymi rączkami, a Rozalia pchała mnie w stronę celu. Ubrane były w satynowe ręczniki, jedne w czerwony, a druga w fioletowy. Pewnie chciały schować swoje kostiumy, ale było widać makijaż i upięcie. Alice ma zrobione łabędzie oczy i włosy, upięte w niskiego koczka, a na głowie koronę. Chyba wiem, za kogo się przebrała, Nina Sayers z filmu” Czarny łabędź.”. Rozalia zaś ma włosy rozpuszczone, a w nich jakieś fikuśne upięcie, którego nie umiem opisać.
            Zgodnie z ich wolą ( a raczej siłą) weszłam do łazienki. Rozebrałam się i powolutku weszłam do wanny, z wcześniej przygotowana ciepła wodą z bąbelkami. Woda koiła moje nerwy, a piana odwracała moją uwagę od moich rozterek miłosnych. Niestety, nie mogłam nacieszyć się tą chwilą relaksu, ponieważ Alice tłukła się w drzwi, mówiąc, abym się pośpieszyła. Posłusznie umyłam moje włosy i ciało, a następnie dokładnie się wysuszyłam. Na drzwiach od łazienki dostrzegłam niebieski szlafrok, powieszony na haczyku. Ubrałam go i poszłam w stronę swojego pokoju, gdzie czekały na mnie dziewczyny. Posadziły mnie na fotelu i kazały zamknąć oczy. Zrobiłam to. Rozalia robiła coś z moimi włosami, czułam jak upina je w płaskiego koka, a potem zakłada coś na moje włosy i jeszcze raz na to „coś”. Alice zaś, co chwilę nakładało coś na moją twarz. Boję się, że jak otworzę oczy, to będę miała mnóstwo makijażu…
Jakiś czas później
Skończyły! Teraz tylko kostium. Czuję, że zakładają mi sukienkę, jak jej delikatny materiał opadami na ramiona. Miła w dotyku i jedwabna.
- Dziewczyny, mogę już się zobaczyć- zapytałam trzymając ręce na oczach, tak jak mi kazały.
- Chwileczkę, muszę jeszcze poprawić włosy – szepnęła Rozalia i psiknęła coś. –Gotowa! Teraz otwórz oczy. –spełniłam jej życzenie i zobaczyłam siebie w innym wydaniu. Miałam nałożoną perukę w kolorze blond. Włosy były zakręcone, ale krótkie. Makijaż nie był tak straszny jak myślałam. Na ustach miałam nałożoną czerwoną szminkę, a oczy lekko podkreślone. Sukienka była najpiękniejsza. Biała, wiązana na szyi, ma idealne wycięcie w tali i faluje przy każdym moim kroku. Na nogach zaś, spoczywają delikatne szpilki na wysokim obcasie. One oszalały!
- Marilyn Monroe? Serio? Dlaczego ona? – zapytałam, odwracając się w ich stronę.
- Obydwie jesteście naprawdę słodkie, a gdy szukałam kostiumu dla ciebie leciał w telewizji dokument o niej, a wiedziałam, że na pewno założysz białe wdzianko. No wiesz, czystość i te sprawy…
- jest naprawdę super! Dziękuję wam. –uściskałam je obydwie i spojrzałam na ich kostiumy, które nie były już zasłonięte przez szlafroki. Co do Alice miałam rację, ale Rozalia mnie zaskoczyła. Ma na sobie prawie przezroczyste wdzianko. Coś myślę, że Emmett będzie miał, co robić.- Wy wyglądacie wspaniale! Alice to czarna łabędzica, ale kostiumu, Rolzali nie rozumiem, kim jesteś?
- Królowa elfów. – zaczesały włosy za ucho, które teraz wygląda jak elfa, przedłużone.
- Dobra dziewczyny, czas na bal. Chłopaki będą tu za pięć minut. Co Emmett zrobił?! Idiota…
- Co się stało?- zapytała Rosa i spojrzała przestraszona na chochlika
- Założył inny kostium, teraz naprawdę może być uważany za błazna rodzinnego….
- Nie chcę wiedzieć. Och nie, prawie zapomniałam.- szybko pobiegłam w stronę szafki nocnej i wyciągnęłam z jej wnętrza moją bransoletkę.
- Po co ci ona, będzie psuła efekt. – posmutniała Alice.
- Nie chcę się z nią rozstawać, przypomina mi o moich podopiecznych i mojej pracy dla nich. Jest też pamiątką po rodzicach.
- Przepraszam, nie powinnam…
- Hej nic się nie stało. Chodźcie, chyba słyszę chłopaków. – miałam rację. Pod moim domem stoją już trzy samochody, a pod drzwiami czuję chłopaków. – Nie każmy im czekać. Otworzycie? Tylko wezmę sobie jakąś narzutkę. – uśmiechnęły się do mnie, a ja weszłam do szafy i wyciągnęłam białą narzutkę na ramiona. Gdy ostatni raz spojrzałam na siebie, zeszłam wreszcie na dół. Wszyscy na mnie czekali, a gdy mnie usłyszeli, spojrzeli na mnie. Chłopaki byli patrzyli na mnie szerokimi oczami, a ja miałam czas, by im się przyjrzeć. Jasper nie zostawił przeszłości za sobą, ma na sobie kostium majora, za czasów wojny secesyjnej. Emmett zaś wygląda jakby pokazał swoje prawdziwe oblicze, ma na sobie kostium minionka z filmu „Jak ukraść księżyc”, wygląda przezabawnie. Edwarda zostawiłam sobie na koniec. Ma na sobie czarny strój i pelerynę wraz z rękawiczkami, a na twarzy białą maskę. Upiór z opery. Wygląda w tym tak pięknie.
- Wow Bells, prawdziwa Marilyn niech się chowa, bo uznają ją za podróbkę. – powiedział Emm przytulając mnie.
- To samo mogę powiedzieć o tobie. Skąd ty wytrzasnąłeś ten kostium? Przypadkiem nie miałeś być kimś innym?
- Cooo? Gdy wszedłem do pokoju na moim łóżku leżał ten kostium.
- Jak to, przecież miałeś być piratem. Przygotowałam ci nawet hak, chyba, że …. Chłopaki, czemu podmieniliście kostium! – Alice spojrzała na swojego męża i mojego podopiecznego.
- Tak się jarał tym filmem, że nie mogliśmy się powstrzymać. – zaśmiał się Jasper, a razem z nim Edward. Misiek nie wytrzymał i już miał ich gonić, ale go złapałam.
- Według mnie wyglądasz super, masz szansę na zwycięstwo.
- Jakie zwycięstwo? – zapytał zaciekawiony
- Podobnież mają być dwa konkursy. Jeden na najpiękniejszy, a drugi wybiera pierwsza osoba, jaką dyrektor zgarnie.
- No to, na co czekacie? Czas na bal!



18 komentarzy:

  1. Super rozdział Laski.! Macie ogromny talent :D

    Jeśli chcecie to zapraszam do siebie na

    http://zmierzch-edward-isa.blogspot.com/

    Pozdrawiam ;) Madzia ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz bal :) na pewno wszystko się uda i Bella będzie tańczyć z Edwardem.
    Rozdział bardzo lekki, taka zapowiedź tego co będzie w następnym :)
    tylko zdecydujcie się może na jeden czas pisania, bo raz jest przeszły, a raz teraźniejszy, co trochę przeszkadza :)
    Już sobie wyobrażam Emmetta w przebraniu Minionka, hihi :D nie wiem czemu on tak łatwo dał się nabrać :D
    pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział Świetny. Emmett mnie po prostu mnie rozwala. Jestem ciekaw kto wygra pierwszy konkurs i jaki będzie drugi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak po pierwsze- bardzo Was przepraszam, że nie skomentowałam pod ostatnim :c
    A tak po drugie- hajahahahahahahahahahahahhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahauahahahahahahahahahahahhahahahaha leże z kostiumu Emmetta xD
    MINIONEK!!!!!!!!!!!!!! OŁŁ LEŻE HAHAHAHA XD
    A teraz reszta…
    Bells na pewno wszystkich powali na kolana swoim kostiumem…nie no Emmett rozwala xD
    No nie dziwię się, że dziewczyny się wcześniej zwinęły, bo tyle przygotowań…ale efekt fenomenalny!
    Ugh! Głupi Mike. Ale Edzio nieźle go spławił, nie powiem, geniusz.
    Ahhhhh…te przygotowania…Bella na pewno była zachwycona tymi przygotowaniami…no wiecie, malowanie się i strojenie, to jej żywioł (czujecie ten sarkazm?)
    Oh no chłopaki też się odstawili, no no…ale Emmett rozpieprzył wszystkich…niegrzeczne chłopaki, podmienili mu strój…nu nu nu!
    Jezu bardzo wam dziękuję. Mam nadzieję, że wygramy! I trzymam was za słowo! Już możecie zacząć pisać ten rozdział xD
    PAMIĘTAJCIE! SPAMUJEMY DO LIMITU NA TT!!!!!!!!!!!!
    Rozdział…no cudwony po prostu, rozwalił mnie na części Emmett xD
    Czekam na nn
    Maja :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest świetny! Prześwietny! Nic dodać nic ująć :D Podoba mi się baaaaardzo! :)) Czekam na kolejny ! :D Nie trzymaj mnie w niepewności :) :))Pozdrawiam gorąco :**Niech wena będzie z TOBĄ!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział naprawdę świetny. Czekam na kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pisz szybko nowa noteczkę bo ciekawość mnie zzera.
    Sylwias27

    OdpowiedzUsuń
  8. rozdział boski
    czekam niecierpliwie na nn
    Życzę weny i pozdrawiam
    Rose:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie tylko maja jest wielką fanką One Direction <3
    a co do rozdziału super !!!!!!
    czekam i bede czekac na nowy rozdział !!!!!!!!!!!
    Pozdrowionka Renesmee535

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy NN? Już się nie mogę doczekać!! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hejka! S-U-P-E-R i jeszcze raz super!
    sorry,że nie komentowałam ale miałam problemy z bloggerem!
    Ps. U mnie nn!
    http://nastolatkawwielkimswiecie.blogspot.com/2013/08/rozdzia-xiii.html

    OdpowiedzUsuń
  12. hej rozdział świetny czekam na następny a przy okazji mam pytanie znalazłam kiedyś blog jak esme po przemianie ucieka od carlisla
    nastepnie przemiania rosalie i na końcu belle przeprowadzają się do forks i spotykają cullenów ma ktoś link jak tak to poprosze w komentarzach plissss

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział!
    Zapraszam CIEBIE na mojego FF. Dopiero zaczynam, więc chcę znać opinie większych blogerów.
    W wolnej chwili zapraszam
    http://black2121angel.crazylife.pl/category/ciemny-plomien-nadziei/
    I hahahahaha... Nie mogę z tych kostiumów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdzie nstepna notka... ciagle czekam....

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdzie nstepna notka... ciagle czekam....

    OdpowiedzUsuń
  16. super rozdziałek , już chcę następny <33

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział świetny! Emm... jak go sobie wyobraziłam w tym kostiumie to prawie z krzesła spadłam! :D
    Pozdrawiam i życzę weny, Aga :**

    OdpowiedzUsuń