Ludzie ja jeszcze żyję!
mówi to dziewczyna po 11 godzinach rwania aronii.
nom, ale jestem z sb dumna ;D
No dobra pochwal się na skalę światową ile zerwałaś
werble proszę...
Nie! Pisz ile!
łącznie, w 5 dni, zerwałam 363 kilo!
ty na serio? Jak nic mama dokładała
nie, a teraz zostawmy tą sprawę na później
i tak cię wypytam o szczegóły...
ok, ale teraz zapraszamy na nn ;D
Wiemy, ze długo na to czekaliście, więc o to on
Rozdział 20
PS: Rozdział dedykujemy wszystkim czytającym ale w szczególności Mai.
Kiedy złapałaś tą anginę? Ale ty wiesz kiedy chorować,
tydzień przed rozpoczęciem....
ćśśś ani mi się waż powiedzieć słowo na "sz"!
mamy wakacje, więc się cieszmy!
Przy tej piosence, stworzyłyśmy ten rozdział
Remady & Manu-L - Holidays
________________
Punk widzenia Edwarda
Kocha mnie,
ona naprawdę mnie kocha…. Teraz będzie lepiej, jeśli tylko będzie przy mnie.
Nie opuszczę jej nigdy, chyba, że sama będzie tego chciała. …Ale na razie nie
chcę o tym myśleć, Bella jest obok mnie i się do mnie przytula. To jest dla
mnie druga szansa, którą postaram się wykorzystać. Tym bardziej, że zakończyła
zadanie. Jest wolna.
- To jeszcze nie koniec..- szepnęła przerażona, a ja
spojrzałem na nią. Patrzyła przerażona w „coś” za mną. Odwróciłem się delikatnie
i zauważyłem białe światło, które z każdą chwilą powiększa się i pochłania nas.
– Trzymaj się mnie mocno. – posłuchałem się i przytuliłem Bellę tak mocno, ale tak,
aby jej nie zmiażdżyć, jak tylko mogłem. Zamknąłem oczy i modliłem się, abyśmy
tylko wyszli z tego cało.
Nagle
poczułem mocne szarpnięcie, coś chciało mi wyrwać Bells z ramion. Nie mogłem do
tego dopuścić, trzymałem ją z całych sił, jednak nic to nie dało. Tajemnicza
siła wydarła mi ją z ramion. Otworzyłem oczy, nie ma przy mnie anielicy. Nie
wiem w ogóle gdzie jestem. Siedzę na białym krześle, a przede mną są tylko
białe drzwi. Wstałem, aby je otworzyć, ani ruszyły, a użyłem całej swojej siły!
Opadłem zrezygnowany na krzesło. Straciłem Bells, zaraz po tym jak wyznaliśmy
sobie miłość, nie wiem gdzie jestem, ani kto nam to zrobił. Zostało mi tylko
siedzieć i czekać.
Jakiś czas później
Nie wiem
ile siedziałem, ale nagle drzwi się otworzyły, a w nich stanął wysoki mężczyzna.
Był wyższy ode mnie i miał ciemne włosy. Gdyby nie białe skrzydła, mógłbym
uznać go za wampira.
- Zapraszam. – wstałem i wszedłem przez tajemnicze drzwi. Pomieszczenie,
w którym się znalazłem jest … inne. Po środku znajdują się trzy fotele, a na
nich trójka mężczyzn, a wśród nich ten, który mi otworzył. Przed nimi dostrzegłem
Bells i nie patrząc na nic, podbiegłem do niej i zamknąłem ją w uścisku.
- Spokojnie, nic mi nie jest. – powiedziała spokojnym głosem
i dotknęła mojego policzka.
- Gdzie jesteśmy? – zapytałem patrząc jej prosto w oczy.
- Na sądzie ostatecznym – przeraziłem się nie na żarty.
Dwójka z nich nie miała miłego wyrazu twarzy, tylko ten, który mnie wpuścił,
patrzył się na moją ukochaną ze zmartwioną miną. Nie wiem, co tu się dzieje,
ale z każdą chwilą boję się coraz bardziej. W pewnym momencie odezwał się jeden
z aniołów. Wysoki blondyn, którego twarz ukazywała złość.
- W dniu dzisiejszym zostało popełnione podwójne naruszenie
prawa. Anielica Isabella Maria Chiquita Lucinda Rebeca Swan wyznała swojemu
podopiecznemu Edwardowi Anthony’emu (Masen’owi) Cullen’owi, kim dla niej jest,
a także go pokochała i wyznała mu tą miłość, czym naraziła swoje zadanie. Jako
jeden z Archaniołów, jestem za tym, aby odebrano im pamięć, a dodatkowo, naszej
uczennicy szydła. – co? Oni nie mogą tego zrobić. Już chciałem się wyrywać i
powiedzieć im, że nie mogą nam tego zrobić, ale Bells złapała mnie i spojrzała
na mnie wzrokiem mówiącym „ zaczekaj, to jeszcze nie koniec”. Odpuściłem i
dobrze. Wstał ten, który mnie wpuścił.
- Zgadzam się z moim bratem Michałem, że przestępstwo, którego
dokonała Isabella, nie może zostać pozostawione bez kary. Jednakże, zauważmy,
że ona dokonała tego, czego nie mogli inni. Spełniła wszystkie wymagania.
Prawdą jest, że musiała wyznać mu miłość i to, kim dla niego jest, żeby
zakończyć ostatnie, ale udało się jej. Jako jeden z Archaniołów, jestem za tym,
aby pozwolono im odejść w spokoju, ale mieć na nich oko – już lubię tego gościa
( nie mogłam się powstrzymać; p – Aniołek B.) Jednak to nie koniec. Został jeszcze
anioł. Siedzi pomiędzy Michałem, a tym drugim.
- Znowu stawiacie mnie przed trudnym wyborem. – spojrzał z
wyrzutem na nich, a potem na nas. Patrzył na nas przytulonych do siebie uważnie.–
Nie widzicie, że tych dwoje jest zakochanych? Amor pewnie zgodzi się ze mną, a
wiadomo, miłości nie wolno niszczyć. Jednak złamano prawo. Anielica ujawniła
się i wyznała miłość….Ale kiedy? – zapytał ich – W najlepszym momencie bracia!
Edwardzie, podejdź tu. – spojrzałem niepewnie na Bells, ale ona tylko kiwnęła
głową i lekko mnie popchnęła w stronę aniołów.- Powiedz mi mój drogi wampirze,
co uświadomiła ci ta anielica? Co ona takiego zrobiła, że zacząłeś patrzeć
inaczej na świat? – wszyscy patrzyli na mnie oczekując mojej odpowiedzi, ale ja
nie wiedziałem, o co chodzi! Nie rozmawialiśmy o niczym szczególnym tylko o ….
No jasne.
- Dzięki Belli, znów zacząłem wierzyć, że nie jestem
potworem. Dotąd wierzyłem, że śmierć tych ludzi odcisnęła na mnie znamię
potwora, zabijającego by przeżyć. Jednak ona uświadomiła mi, że to już
przeszłość, liczy się teraźniejszość.- uśmiechnąłem się do Bells, a ona
odwzajemniła mój uśmiech.
- Właśnie, przestał uważać się za potwora! Czy to nie było
jednym z jej zadań? – jego bracia kiwnęli głowami, przyznając mu rację – Dalej,
to jeszcze nie koniec, kiedy ci jeszcze coś uświadomiła.
- Pewnego razu, przyniosła księgę, która pokazywała dusze.
Widząc, jak po kolei idące nazwiska, ukazują obecność ich dusz, wierzyłem, że
mojej tam nie ma. Jednak myliłem się. Była ta i nadal tam jest, ponieważ mimo
mojej natury nie krzywdzę ludzi, niestety zabijam zwierzęta, ale muszę jakoś
żyć.
- Kolejny dowód! Przyjął do wiadomości, że ma duszę, a to
ciężko dokonać. Szczególnie u wampira. Mów dalej, jeszcze jedna rzecz.- jeszcze
jedna, ale co takiego? O miłość nie może chodzić, bo byłoby to już dawno, więc,
o co? – Edwardzie, powiedz mi, jak się czułeś, gdy Isabella, wyznała ci, że
darzy cię takim samym uczuciem, co ty ją?
- Miłość, radość i … szczęście, że mnie kocha. –
uśmiechnąłem się, a anioł odwzajemnił mój uśmiech.
- Szczęście… Tak trudno je zdobyć, jednak, gdy ktoś darzy
nas miłością, wypełnia nas szczęście. Edward nie zaznał miłości, jednak
przeznaczenie chciało, że ta dwója się spotkała, a ich miłość zakwitła. Nie mam
serca ich rozdzielić. Dlatego, jako jeden z Archaniołów, postanawiam pozostawić
tę dwójkę w spokoju. – pozostali bracia patrzyli na niego z nie dowierzaniem. –
Przykro mi bracia musimy się naradzić. – gdy to powiedział, zniknęli, a my
zostaliśmy sami. Szybko pobiegłem do mojej ukochanej i przytuliłem ją.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że pamiętałeś o
wszystkim.- powiedziała patrząc mi w oczy.
- Trudno nie zapomnieć, jeśli to zmieniło moje życie –
uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło. – Co teraz się z nami stanie?
- To już zależy od nich, ale wiedz jedno, jeśli usuną nam
wspomnienia, zawszę będę cię kochać, a jeśli spotkam cię za trzysta lat, to
moja miłość do ciebie będzie taka sama, a nawet mocniejsza. – powiedziała
pewnym głosem, jednak jej twarz wyrażała bój, tak wielki, ze zaczęła płakać.
Nie mogłem patrzeć na jej łzy, scałowałem wszystkie, a potem spojrzałem jej
prosto w oczy
- Kocham cię i nic tego nie zmieni. – uśmiechnęła się i
wtuliła we mnie. – Kocham cię Bells, najmocniej na świecie. – szepnąłem w jej
we włosy. Jednak nasza chwila nie mogła trwać wiecznie, na swoich miejscach
pojawili się Archaniołowie, nie umiałem odczytać ani ich myśli, ani min.
- Zdecydowaliśmy. Ja Archanioł Gabriel, razem z moimi
braćmi, Michałem i Rafaelem, zdecydowaliśmy, że nie możemy was ukarać za
miłość. Jednakże, Isabella zdradziła, że Edward jest jej podopiecznym a to
wymaga kary. Dlatego od dzisiaj, anielica Isabella Maria Chiquita Lucinda
Rebeca Swan ma się opiekować rodziną Cullen’ów- wampirów, póki śmierć nie
pochłonie albo ją, albą całą tą rodzinę. – gdy to powiedział nie mogłem
uwierzyć. Bella zostaje, a w dodatku zostaje ze mną, z moją rodziną, na zawsze.
Uśmiechnęliśmy się, a ja przypływie radości złapałem Bells w ramiona i
okręciłem kilka razy. Gdy ją postawiłem na ziemi, nadal miała uśmiech na
twarzy. – A teraz idźcie, ktoś na wasz czeka…- gdy to powiedział po raz kolejny
jakieś światło pochłonęło nas i „ wyrzuciło” w tej samej altance, w której
wyznałem miłość Belli. Spojrzałem na nią, nie wierząc, że ona tu jest.
Dotknąłem jej policzka, pewny, że zaraz zniknie, ale tak się nie stało. Ona
złapała moją dłoń i przytuliła policzek do niej.
- Nie zniknę Edwardzie.
Zostaję z wami na wieki.
Zajebiscie zajebiscie slodkie przez ten moment na goze mialam ochote dzec sie Jak ich rozdzielicie to was powybijam heh niezle niecierpliwie czekam na nastepna i powiadom mnie tez na gg.
OdpowiedzUsuńSylwias27
Cudownyyy ;D
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się, że oni będą chcieli wymazać im wszystko z głowy :o
OdpowiedzUsuńTo niesprawiedliwe, że o tym czy będą razem decydował ktoś inny. Dobrze tylko, że wszystko jakoś sie im udało. Bella zostaje już z nimi do końca? hihi, a co jeśli się pokłócą i zerwą?
No dobra, jestem pewna, że coś takiego sie nie wydarzy, chociaż kto wie :)
Pozdrawiam i życzę weny :*
Słodko!!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam szczęśliwe rozwiązania smutnych spraw. Czyż to nie cudowne? Miłość naprawdę dodaje skrzydeł;-)
Boski !! Warto była czekać tylko szkoda że taki krótki :) I to ostatnie zdanie : - Nie zniknę Edwardzie. Zostaję z wami na wieki. Normalnie łezka się w oku zakręciła ... Z niecierpliwością czekam na nn :) pozdrawiam Alex :*
OdpowiedzUsuńŚwietny, Świetny, świetny. Czekam na kolejne ;D
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze Świetny !!
OdpowiedzUsuńJupi! Podoba mi się to, że dali im spokój! :D
OdpowiedzUsuńHahah <3 karą jest opiekowanie się Cullenami?? Przecież ona ich kocha <3 C'nie? :)
No chyba, że wziąć pod uwagę opiekowanie się Emmettem... To już może być trudne, bo on się niczego nie boi i może wpakować się w jakieś kłopoty <3
Cieszę się, że tak się wszystko potoczyło i nie odebrano Belli skrzydeł i nie wymazano im pamięci... :D Chociaż ich miłość jest silna i raczej z czasem wszystko by sobie przypomnieli :**
To ja się nie rozpisuję <3
Pozdrawiam,
Zwariowana Natalia <3
Boooooski rozdział :D
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa co jeszcze ich spotka ,ale dobrze ,że puśili ich wolno. Czekam na następną notkę z niecierpliwością . :**
zapraszam na nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńrozdział niesamowity
OdpowiedzUsuńczekam niecierpliwie na nn
Życzę weny i pozdrawiam
Rose:-)
Super, niesamowicie i wgl!
OdpowiedzUsuńMacie super pomysły!
Czekam na następny rozdział !
Paulla K
Ps. Kisielek kiedy gg?
Heej!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam was, że dopiero teraz komentuję, ale wczoraj nie byłam w stanue robuć nic (nawet mi się jeść nie chciało, czaisz?!)
Ale teraz rozdział.
To taaaaaaakie słuodkieeeee!!!! Wogóle jak oni sobie mówią, że się kochają, że zostaną ze sobą na zawsze itp to mi się uśmiech sam pojawia na twarzy :)
Ja to bym dostała zawału, gdyby mi jakaś głupia mistyczna siła wessała ukochanego, po czym zabrała mnie O.o
Mocno straszna ta scena z aniołami…stoisz sobie przed gościami, którzy mogą odebrać cu twoją ukochaną.
Awwww :')
Jednak im darowali. Jak miło :3
Ehhh…Bella ale dostałaś karę. Ja też takie chce! Opiekować się rodziną swojego ukochanego, którą kochasz a oni kochają ciebie.
Dziękuję za dedyk :)
Rodział wspaniały i cudowny. Czekam na nn
Maja :3
Ps. To chyba nie angina jakieś głupie coś, jutro jadę na badania. Nosz kuźwa -,-
Super ,cudo ,świetny z niecierpliwością czekam na nn. życze weny :D Marta
OdpowiedzUsuńSuper, cudo po prostu.
OdpowiedzUsuńTa scena z aniołami... no cóż, już zaczęłam myśleć, że ich rozdzielą. Na szczęście ta myśl szybko uciekła :)
Pozdrawiam i życzę weny, Aga :)
Cudo! Kocham! Chcę więcej!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale!
Przeczytałam to już wczoraj, ale była tak osłabiona, że nie mogła napisać.
Zapraszam was na kolejny rozdział.
Łoooooooohooooooooooooooooo!!!!!!! Boskie
OdpowiedzUsuńHej hej hej oto najgorszy dzies swiata 1wrzesnia. Ale na umilenie informuje ze blog Carlisle i Bella powstał zapraszam i mam nadzieje ze wybaczyce koniec tamtych...
OdpowiedzUsuń